Skocz do zawartości


Zdjęcie
- - - - -

Zapomniana teoria lorda Kelvina


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
3 odpowiedzi w tym temacie

#1 Lazy

Lazy

    TYLKO CZASEM

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1984 postów
  • GG: 663186

Napisano 20 sierpień 2009 - 21:46

Lord Kelvin przeszedł do historii przede wszystkim jako twórca drugiej zasady termodynamiki i bezwzględnej skali temperatur nazwanej jego imieniem. Nie wszyscy jednak wiedzą, że ten błyskotliwy uczony interesował się również duchami. Jego śmiała wirowa teoria atomu, podważająca dotychczasowe przekonania o naturze materii, otwierała drogę do naukowego ujęcia zjawisk paranormalnych. Niestety, wraz z odrzuceniem przez fizyków idei eteru popadła w zapomnienie. Wygląda na to, że dopiero dzisiaj jesteśmy w stanie należycie docenić jej istotę i znaczenie.

Cudowne dziecko burzy fundamenty nauki
Naprawdę nazywał się William Thomson. Urodził się w 1824 r. w Bel­faście jako syn nauczyciela matematyki i inżynierii, potomka szkockich imi­grantów. Był typowym cudownym dzieckiem - w wieku zaledwie jedena­stu lat rozpoczął studia na Uniwersyte­cie w Clasgow, a po ich ukończeniu kontynuował naukę w Cambridge (w zakresie matematyki i fizyki) oraz na Sorbonie. Po powrocie do Szkocji, w wieku dwudziestu dwóch lat, został profesorem filozofii naturalnej na Uni­wersytecie w Glasgow.
Od tego momentu jego życie za­wodowe było już tylko wspinaniem się na coraz wyższe szczeble kariery. W1890 r. objął prezesurę Królewskie­go Towarzystwa Nauk, a dwa lata później otrzymał od królowej Wiktorii tytuł barona. Kelvin był jednym z naj­wybitniejszych fizyków drugiej poło­wy XIX w., ale miał też na koncie waż­kie osiągnięcia w zakresie techniki. Za decydujący udział w poprowadze­niu podmorskiego kabla telegraficzne­go łączącego Europę i Amerykę otrzy­mał tytuł szlachecki. Zaproponowano mu nawet imię lord Kabel, jednak do historii przeszedł ostatecznie jako lord Keivin. Przedsięwzięcia natury technicznej nie przeszkadzały mu jed­nak w prowadzeniu różnorodnych ba­dań - za życia opublikował aż 661 rozpraw naukowych. Jedna z nich do­tyczyła fundamentalnego problemu filozofii i nauki, czyli budowy i natury materii.

Ogłoszona przez szkockiego uczo­nego w 1867 r. w Edynburgu koncep­cja wirów w eterze stanowiła niezwy­kłe jak na owe czasy spojrzenie na cząstki elementarne, już od staro­żytności głoszono teorię naukowego materializmu -zapoczątkowaną przez Demokryta i Lukrecjusza, usankcjono­waną później przez samego Isaaca Newtona - traktującą atomy jako nie­podzielne cząsteczki o pewnych trwa­łych właściwościach. Sir William Thomson zakwestionował ją na forum Królewskiego Towarzystwa Naukowe­go w Edynburgu, zastępując nieznisz­czalne cegiełki wirami energetycznymi. To właśnie ruch obrotowy był tym, co według niego miało tworzyć materię.
W sformułowaniu tej teorii bardzo pomógł mu niemiecki lekarz Herman von Helmholtz, od dawna badający zachowanie wirów w cieczach. Od­krył on, że gdyby nie tarcie, nie zani­kałyby one nigdy. Tego właśnie potrze­bował Thomson, dla którego najwięk­szym problemem była do tej pory krótkotrwałość tych zjawisk ntepasują-ca do stabilności atomów. Teraz już wiedział, że można ją pominąć, jeśli założy się, że ruch obrotowy odbywa się w ośrodku pozbawionym tarcia. Za taki ośrodek uznał eter, czyli hipo­tetyczną substancję, która wedle ów­czesnych fizyków miała przenikać ca­ły wszechświat i umożliwiać wszelkie procesy fizyczne, przede wszystkim rozchodzenie się światła.
W takiej formie teoria Kelvina mo­gła wreszcie zostać przedstawiona światu naukowemu. Dzięki eterowi wiry awansowały do roli podstawo­wych zjawisk fizycznych. Stałość ato­mu jest złudzeniem ze względu na ruch obrotowy energii - argumen­tował Thomson. Według niego pod­stawowym budulcem materii miała być nie mata i twarda drobinka, lecz nieuchwytny „taniec energii". Po ogło­szeniu tak nowatorskich założeń statyczny i z pozoru tak konkretny świat nauki utracił swe solidne fundamenty.

Jednakże mimo rewolucyjnego wy­dźwięku, odkrycie lorda Kelvina spo­tkało się z wielkim uznaniem świata naukowego. James Clerk Maxwell, inny wybitny szkocki uczony tamtej epoki, napisał o nim: W/rowy pier­ścień Helmholtza, który Thomson przyjął za rzeczywistą postać atomu, spełnia więcej warunków niż jakiekol­wiek dotychczasowe jego wyobraże­nie. Thomson szybko opracował ma­tematyczną stronę zagadnienia, jed­nak w świetle najnowszych ówcześnie odkryć (rozbicie atomu i odrzucenie idei eteru) teoria wirów stała się ana­chroniczna i odeszła do lamusa.
Wiry kluczem do zagadki zjawisk paranormalnych?
W książce Ludzie jak bogowie D. Ash i P. Hewitt zastanawiają się, czy dzisiaj, po tylu latach zapomnienia, teoria lorda Kelvina może być dla nas czymś więcej niż tylko ciekawostką z archiwum odrzuconych koncepcji naukowych. Okazuje się bowiem, że przy odpowiednich modyfikacjach, koniecznych ze względu na XX-wiecz-ny postęp nauki, model genialnego fi­zyka znakomicie wpisuje się w naj­nowsze poglądy na naturę cząstek ele­mentarnych. Od czasów opublikowa­nia teorii względności Einsteina wiemy przecież, że materia to tylko inna for­ma energii. Wszystko wskazuje też na to, że wchodzące w skład atomu cząstki, takie jak kwarki czy leptony, są niematerialne i niedające się „wyczer­pać" w głąb. Nawet stary dobry eter zdaje się powracać ostatnio do łask, choć pod modniejszymi nazwami, ta­kimi jak „medium kwantowe", „niewi­dzialne medium energii" czy też „pier­wotne pole torsyjne". Ale nie jest on już dzisiaj w teorii wirów potrzebny
Jak w takim razie moglibyśmy wy­korzystać odkrycia lorda Kelvina? Au­torzy książki Ludzie jak bogowie do­chodzą do wniosku, że stworzony przez obrotowy ruch spiralny wokół centralnego punktu, kolisty, ideal­nie symetryczny kłębek energii wy­jaśnia niektóre tajemnicze właści­wości materii. Weźmy choćby zjawi­ska magnetyzmu i elektrycznego ła­dunku. Trudno je zrozumieć, kiedy traktujemy cząstki subatomowe jako twarde, bezwładne cegiełki. Ash i He­witt proponują wyjaśnienie oparte na pomyśle lorda Kelvina - magne­tyczne i elektryczne interakcje to ich zdaniem nic innego, jak efekt nakła­dania się na siebie kolistych wirów
- zjawisk z natury dynamicznych. Co więcej, przeciwstawne ładunki elek­tryczne miałyby pojawiać się w zależ­ności od rodzaju ruchu. Obrót do-środkowy tworzyłby cząstkę o ładun­ku dodatnim, natomiast odśrodkowy - ujemnym.
Prawdziwe rewelacje czekają nas jednak dopiero w momencie, gdy po­myślimy o ogólnych konsekwencjach tak przedstawionej teorii. Tutaj otwie­ra się szerokie pole do popisu dla wy­obraźni. Skoro rodzaj ruchu wpływa na właściwości cząstek, to jaką rolę może odgrywać jego prędkość? We­dług autorów zasadniczą
Różne prędkości wirowania mogłyby być odpowiedzialne za odmienne stany materii
- od tych dobrze znanych do takich, które zwykliśmy uważać za przejawy świata ponad naturalnego. Czy rzeczywiście możemy w ten spo­sób tłumaczyć na przykład zjawy, anioły, objawienia maryjne, materiali­zacje joginów, nieznane stworzenia w rodzaju Yeti, nieuchwytność UFO? Czy w jednej i tej samej przestrzeni współistnieją przenikające się wza­jemnie światy zbudowane z odmien­nych substancji, tworzone w wyniku różnych prędkości wirującej energii?
Jeśli tak, to wygląda na to, że nasze zmysły są w stanie zarejestrować je tyl­ko w przypadku zestrojenia się różnych częstotliwości. Zdarza się to rzadko, ale nie jest niemożliwe, jak wynika z rela­cji ludzi, którzy doświadczyli nieznane­go i niewytłumaczalnego. Powstaje przy okazji pytanie, czy takie zestroje­nie to efekt przypadku, czy też celowe­go działania „tamtej strony"? Kiedy roz­patrujemy problem UFO, bardziej prawdopodobna wydaje się chyba ta druga możliwość. Niezidentyfikowane obiekty latające potrafią przecież nie­mal na zawołanie znikać nie tylko z oczu obserwatorów, ale i z ekranów radarów. Do tej pory nie znaleziono żadnych materialnych dowodów na istnienie Obcych, mimo że od lat na całym świecie trwają o to starania. Czyżby zatem posiedli sekret manipu­lowania fundamentalnymi prawami natury?
Czy to jest właśnie klucz do jednej z największych zagadek na­szych czasów? Jeśli przyjąć takie wytłu­maczenie, to zmiany prędkości wirów byłyby również intrygującym wyja­śnieniem wszystkich tajemniczych materializacji i zniknięć. Są to już oczywiście fantazje, których lord Kelvin w ogóle nie brał pod uwagę, obmyśla­jąc swoją teorię. Ale wolno nam chyba wierzyć, że ten zapalony spirytysta i - co tu dużo kryć - lekki dziwak z za­interesowaniem przyjrzałby się dzisiaj podobnym pomysłom,
Niewyczerpane źródło inspiracji
XIX-wieczna teoria lorda Kelvina jest więc, jak widzimy, bardzo bliska współczesnemu pojmowaniu natury materii. Doskonale koresponduje również z tak modnymi ostatnio na całym świecie filozofiami Wscho­du, które za podstawę i duszę rzeczy­wistości uważają właśnie przenikającą wszystko energię.
Jak już wspomnieliśmy, nie tylko wielu ówczesnych naukowców z en­tuzjazmem przyjęło nowy model czą­stek elementarnych. Także pisarze po­trafili wykorzystać go na swój sposób. Jako ciekawostkę warto zacytować krótki fragment powieści Juliusza Verne'a pt. Łowcy meteorów, w któ­rej jeden z bohaterów ma bardzo in­teresujące poglądy na temat istoty ma­terii:
Dla Zeilryna Kirdala materia jest tylko złudzeniem; nie istnieje w rzeczy­wistości. Twierdzi on, że mógłby udo­wodnić to niemożliwością wyobraże­nia sobie jej wewnętrznej struktury. Choćby się ją rozkładało na cząsteczki i atomy, pozostanie zawsze ostatni szczebel podziału, dla którego pro­blem będzie się znów przedstawiał w ten sam sposób - / trzeba będzie wiecznie zaczynać na nowo aż do przyjęcia jakiejś zasady pierwszej, która nie będzie materią. Tą pierwszą zasadą niematerialną jest energia (tłumaczenie Wojciech Natanson).

Kto wie, może inspiracją dla fran­cuskiego fantasty była właśnie teoria lorda Kelvina? Może gdyby miała nie­co dłuższy żywot, skorzystaliby z niej i inni twórcy rodzącej się właśnie fan­tastyki naukowej? Jeśli tak, to jedno jest pewne: na pewno byśmy na tym nie stracili. •
Jewgienij T. Olejniczak

#2 Mongoose

Mongoose

    Infrańczyk

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 114 postów

Napisano 28 sierpień 2009 - 02:59

Niesamowita teoria i bardzo realna. Nasze mózgi nie są wstanie tego jeszcze w pełni pojąć. Czas pokaże kiedy bedziemy potrafili zrozumieć i zapanować nad energia.

#3 UFOfan

UFOfan

    Infrańczyk

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 138 postów
  • GG: 1669744

Napisano 28 sierpień 2009 - 10:55

Ciekawa teoria nie słyszałem o niej wcześniej. Byłaby dobrym wytłumaczeniem np. dla UFO i innych zjawisk uznawanych dzisiaj za niewyjaśnione. Tylko żeby naukowcy zaczęli robić jakieś badania nad tym albo chociaż uznali te teorię za możliwą, bo jak dalej tak pójdzie to w końcu ludzie o niej zapomną a kto wie może to byłoby jedno z największych odkryć w dziejach ludzkości.

#4 sylvi91

sylvi91

    Początkujący

  • Użytkownicy
  • Pip
  • 1 postów

Napisano 14 luty 2017 - 20:53

Witam.

Jak się okazuje teoria wcale nie jest taka zapomniana. Zajmował się nią również austriacki naukowiec Viktor Schauberger.

Poniższy film przedstwia w skrócie jego prace. Jest tam nawet statek "UFO"

 

https://www.youtube....h?v=8M81_FRbTLc