Skocz do zawartości


Zdjęcie
- - - - -

Muszki owocowe - teleportacja?


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
30 odpowiedzi w tym temacie

#1 robertcb

robertcb

    Zaangażowany Infranin

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 364 postów

Napisano 29 marzec 2011 - 22:00

Biorą się dosłownie znikąd gdy jakiś owoc dłużej poleży.
Jakoś nie przemawia do mnie twierdzenie, że są poukrywane w mieszkaniu i
pojawiają się nagle, gdy tylko poczują zapach rozkładających się owoców.
Gdyby tak było - zawsze by się je kiedyś zauważyło, nawet gdy nie ma owoców.
Proponuję doświadczenie.
Umieścić w małym słoiczku tak do połowy np kawałki nadgniłych skórek bananów,
pomarańczy, jabłka,
wieko słoiczka przykryć bardzo drobną siatką, na tyle drobną, by niemożliwe
było przeciśnięcie się nawet najmniejszej muszki, a siatkę szczelnie
przymocować i przywiązać, np mocną gumą.
następnie słoiczek włożyć do dużego słoika, i ten słoik też przykryć tą
siatką w ten sam sposób. Słoik ustawić gdzieś w mieszkaniu w temperaturze
pokojowej.
Zapach będzie się wydostawał, a muszki się nie przedostaną.
Jeżeli po jakimś czasie, np kilku tygodniach gdy resztki owoców zaczną gnić
- pojawią się muszki nie tylko w małym, ale także dużym słoiku - to znaczy
że się skądś teleportowały, bo nie mogły się dostać ani z zewnątrz, ani z
resztek owoców.
Jeśli ktoś ma kamerę zdolną rejestrować obraz przez tak długi czas
- też można ją wykorzystać.

Użytkownik robertcb edytował ten post 29 marzec 2011 - 22:47


#2 nyhylo

nyhylo

    Początkujący

  • Użytkownicy
  • Pip
  • 3 postów

Napisano 29 marzec 2011 - 22:44

Hehe, nieźle wymyślone, nie powiem... Eksperyment obmyślony perfekcyjnie! :brawo
Muszki raczej się nie teleportują, ale sama wiele razy się zastanawiałam: SKĄD TO SIĘ BIERZE? Zima czy lato, a one są...
Naprawdę, szacuneczek za wymyślenie :).

#3 robertcb

robertcb

    Zaangażowany Infranin

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 364 postów

Napisano 29 marzec 2011 - 22:50

Niedawno był opublikowany artykuł o teleportacji DNA
http://kopalniawiedz...acja-12284.html
Więc jeśli to prawda, to czemu nie mogło by być tak z muszkami?
To by wyjaśniało, dlaczego się tak znikąd pojawiają.

#4 nyhylo

nyhylo

    Początkujący

  • Użytkownicy
  • Pip
  • 3 postów

Napisano 29 marzec 2011 - 22:58

Hmmm... Wydaje mi się, że często sami je przynosimy do domu - na owocach, warzywach. Są maleńkie, zatem ich jaja wręcz mikroskopijne i nie widzimy ich gołym okiem... Tak mi się wydaje. Bo gdyby naprawdę się teleportowały... wydaje mi się, że są przebadane "na wskroś" - przecież to dzięki tym muszkom znamy genetykę...

#5 Katarzyna_1

Katarzyna_1

    Dobroczyńca

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 3236 postów

Napisano 29 marzec 2011 - 23:06

:) Robert,
świetny ten Twój post, eksperyment oczywiście przeprowadzę w zaciszu domowym. Ale wcale nie jest mi do śmiechu, bo te muszki owocówki, to taki sygnał do zaprzestania przeze mnie pisania na forum. Boję się, że za chwilę pojawi się tu profesor od muszek pan Stefan N. , a ja na sama myśl o nim dostaję dreszczy, brrr.
Serdecznie Wszystkich pozdrawiam. :)

#6 robertcb

robertcb

    Zaangażowany Infranin

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 364 postów

Napisano 29 marzec 2011 - 23:12

Fragment z książki Viktora Farkasa "Poza granicami wyobraźni":

"
Punktem wyjścia do badań Sandersona było znane dzieło Eugene'a Marais Dusza
białej mrówki. Wspomniano tam mimochodem o kilku osobliwościach, które dzieją się
niezauważane w ogromnych budowlach tnących liście mrówek z rodzaju Atta. Być może
także w innych społecznościach mrówek i termitów, kto wie.
Na początku wszystko wydaje się dość znajome, jak w naukowym dziele lub
przyrodniczym filmie Walta Disneya: odbywszy lot godowy, nieodzowny do reprodukcji,
królowa mrówek Atta traci skrzydła. Królowa i król wspólnie kładą kamień węgielny pod
jeden z tych kopców mrówek, jakie bardzo często można znaleźć na przykład na sawannie
Afryki Południowej. Tytaniczne dzieło kończą niezliczone miliony pilnych sześcionożnych
robotnic. Wokół nieruchomej teraz królowej rośnie ogromna budowla pełna korytarzy. Ona
sama spoczywa bez ruchu w swojej komorze, jednocześnie jej ciało, z wyjątkiem głowy,
nieustannie rośnie. Kiedy królowa nie mieści się już w swoim pałacu, jej niestrudzone dzieci
budują drugie, większe lokum, do którego się przenosi. Tylko -jak to robi? Musimy tu nieco
zagłębić się w szczegóły.
Ściany pierwszego pomieszczenia, w którym królowa wiedzie swoje spełnione życie,
polegające wyłącznie na jedzeniu i składaniu jaj, nie są wykonane z miękkiej gliny, ale
materiału twardego niczym beton. Człowiek może go rozbić tylko silnymi uderzeniami młota,
oskarda czy podobnych narzędzi. Królowa jest więc szczelnie zamknięta, można powiedzieć,
zabetonowana. Jedyne małe otwory, jakie prowadzą do jej celi, służą do dostarczania
pożywienia, a także usuwania wydzielin i wszystkich złożonych jaj. Komora królowej ma
często wielkość orzecha kokosowego, choć jej kształt jest nieco bardziej podłużny. Twarde
jak kamień ściany osiągają grubość od 7 do 8 cm.
Specjalistom badającym mrówki znany jest pewien proces, którego dość dziwna cecha
chyba uszła ich uwagi. Standardową techniką obserwacji mrówek jest metoda "przekroju
mrowiska". Z największą ostrożnością usuwa się jedną ze ścian królewskiej komory i
zastępuje ją szklaną szybą. Teraz można obserwować nieruchomą matkę mrówek. Przy
stosowaniu takiej procedury nie dzieje się nic nadzwyczajnego. Wszystko odbywa się zgodnie
z oczekiwaniami, królowa otrzymuje pożywienie i składa jaja. Jeśli obserwuje się ją dość
długo, to ogromny owad w końcu zdycha, a jego ciało zostaje rozkawałkowane i usunięte
przez mrówki robotnice.
Jeśli badacze przerywają podglądanie, zakrywając szklaną płytę i zwracając owadowi
na krótko jego prywatność, to nierzadko dzieje się coś osobliwego: królowa mrówek Atta
znika. Jak należało się spodziewać, społeczność naukowa niebawem znalazła wytłumaczenie
tego faktu: kiedy nie prowadzono obserwacji, mrówki robotnice zabiły królową,
rozkawałkowały jej ciało i wyniosły z mrowiska.
W tym klarownym obrazie, jaki tworzy beztroski racjonalizm, jest co prawda pewien
rys sprzeczność, na którą natrafili Ivan T. Sanderson i jego żona Ałma, asystując w 1938 r. dr.
D. C. Geijskesowi przy zwalczaniu termitów w Surinamie. Naukowiec ten opowiadał o
kilkakrotnie przeprowadzonym dziwnym eksperymencie, który od tego czasu powtarzali
także inni. Jego główna myśl jest niezwykle prosta: po przekrojeniu mrowiska, zanim komora
zostanie ponownie uszczelniona szybą, królową trzeba oznaczyć. W tym przypadku znany
nam już dalszy ciąg zdarzeń (zasłonięcie szyby -królowa znika w fazie, gdy nie jest
obserwowana) miał swoją groteskową kontynuację. Dr Geijskes i jego zespół zaczęli
mianowicie otwierać najbliższe kopce mrówek; i kto by się spodziewał -w jednym z nich
znaleźli "swoją" królową. Ogromny owad spoczywał w nowej celi, jedząc z apetytem
dostarczaną żywność i składając jaja. Betonowe ściany nowego domostwa zostawiały mu
równie mało miejsca jak w starym mrowisku, a na nieforemnym ciele połyskiwały wyraźnie
znaki wykonane farbą.
Jeśli zachowamy chłodne spojrzenie na ten jeżący włos na głowie fenomen, to okaże
się, że z punktu widzenia przetrwania gatunku ma on sens. Królowa mrówek jest ważna dla
życia plemienia. Gdyby faktycznie mogła się ona drogą teleportacji przenosić z mrowiska do
mrowiska, stanowiłoby to optymalną ochronę dla tej niezastąpionej producentki jaj. Mimo to
taka wersja wydarzeń nie jest już możliwa do przyjęcia dla klasycznych naukowców.
Matematyk dr Martin Kruskal -pionier badania czarnych dziur -prowadził
korespondencję z Ivanem T. Sandersonem. Napisał między innymi: "Sądzę, że jestem otwarty
na nietypowe koncepcje, ale muszę przyznać, że wzdragam się na myśl o teleportacji
mrówek. Moim zdaniem istnieje mniej fantastyczne wyjaśnienie. Być może rozmiary
królowej są efektem nagromadzonego w jej ciele pokarmu niezbędnego do produkcji jaj. Jeśli
komora ulega przecięciu przez naukowców, to robotnice przenoszą w bezpieczne miejsce
matkę przedłużającą ich gatunek. Nie zabijają jej, ale otwierają ciało, po czym je
?rozładowują?. Nabrzmiały brzuch królowej przypomina teraz pusty worek, i owada można
przez jeden z małych otworów przetransportować do innej komory, gdzie wszystko zaczyna
się od początku. Jak mi się wydaje, proces ?rozładowywania? królowej był zawsze fałszywie
interpretowany jako zabijanie jej przez robotnice i dzielenie ciała na części. Myślę, że moja
hipoteza wystarczająco wyjaśnia dane wynikające z obserwacji".
Sanderson zareagował nie bez cynizmu na tę argumentację, która jest wprost
modelowym przykładem starań o znalezienie naturalnego wytłumaczenia. Oto kilka linijek z
jego listownej odpowiedzi:
"Zamiast się wzdragać na myśl o teleportacji, niech Pan lepiej zainteresuje tym
fizyków. Cenię sobie każde racjonalne wytłumaczenie jakiegoś zjawiska, uważanego dotąd za
niewytłumaczalne. Także i mnie nurtują wątpliwości w odniesieniu do ITF ("instant
transference" -teleportacja), ale jeśli nie nasuwa się żaden inny realistyczny wniosek, to
muszę formułować odpowiednie przypuszczenia, powtarzam: przypuszczenia.
Pańska interpretacja działa na moją duszę biologa równie zbawiennie jak atak malarii.
Przede wszystkim królowej trudno byłoby przecisnąć przez jeden z otworów choćby tylko
głowę i górną część tułowia; nawet na to są za małe. Wspominam o tym tylko na marginesie.
Pomysł, aby z owada po prostu wypuścić powietrze, przenieść go jak pusty worek gdzie
indziej i na nowej kwaterze z powrotem napompować, wydaje mi się logiczny i praktyczny
zapewne tylko z punktu widzenia ?mrówek-nazistek?. W rzeczywistości królowa jest jeszcze
większa, niż nam się wydaje, a ponadto jej ciało jest wypełnione jajami. Ostatecznie nie jest
niczym innym niż maszyną do ich produkcji. Jeśli więc zrobić otwór w tym wydętym jak
balon ciele, zaczną zeń wydobywać się całe sterty jaj. Nie bacząc na to, przenosi się królową
do innej komory, gdzie jej nędzne pozostałości z powrotem się zaszywa (w czym mrówki
mają szczególne umiejętności), a na zakończenie nadmuchuje. Jakby nic nie zaszło, można
teraz przystąpić znów do jej karmienia, a ona może nadal składać jaja. I wszystko to się
odbywa w ciągu pięciu minut".
Sarkastyczna opinia Sandersona trafnie charakteryzuje zasadniczą słabość niejednej
sztucznej próby racjonalnego wyjaśnienia, cokolwiek byśmy sądzili o teleportacji wśród
mrówek.
"

Czyli słynny w fizyce kwantowej efekt obserwatora.
Patrzysz - nic się nadzwyczajnego nie dzieje,
nie patrzysz - królowa się teleportuje do innego kokonu.
Może kot Schrodingera też mógłby się teleportować? ;-)

Użytkownik robertcb edytował ten post 29 marzec 2011 - 23:32


#7 Katarzyna_1

Katarzyna_1

    Dobroczyńca

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 3236 postów

Napisano 29 marzec 2011 - 23:25

Robert, super ciekawostka. Jeszcze raz pozdrawiam. :) i uciekam, bo tym bardziej on sie tu pojawi. Dzięki :)

#8 danut

danut

    Homo Infranius Alfa

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 5150 postów

Napisano 29 marzec 2011 - 23:26

Bardzo ciekawe, no i jak to w końcu jest- teleportują się, czy nie? :rolleyes: Może tak jak dzieki muszce owocówce wyjaśniono genetykę, tak dzięki mrówkom tez coś się wyjaśni, no i nawet pamiętam podawane tu mrowisko swojego czasu ku wytłumaczeniu jednej z teorii :)

#9 Arek 1973

Arek 1973

    Homo Infranius Alfa

  • Moderatorzy globalni
  • 3640 postów

Napisano 30 marzec 2011 - 08:23

Eksperymenty bardzo lubię.
Robercie, czy zrobiłeś ten eksperyment?, Jeżeli tak to po jakim czasie pojawiły się te muszki?

#10 robertcb

robertcb

    Zaangażowany Infranin

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 364 postów

Napisano 30 marzec 2011 - 11:15

Nie zrobiłem, gdyż nie mam póki co odpowiednio drobnej siatki.
Jak tylko będę ją miał to zrobię.
Ale w teorię samorództwa nie wierzę,
jakoby DNA czy tym bardziej owady mogły powstawać
spontanicznie i samoistnie z gnijących owoców czy fermentującego wina.
Nigdy też nie widziałem momentu wykluwania się z jaj,
jesli takowe miałyby być złożone na owocach,
natomiast zawsze to były od razu dorosłe muszki.
Muszka jest na tyle duża, że jeśli faktycznie wykluwały by się z larw,
znajdujących się na owocach,
to powinniśmy zaobserwować je na jakiś czas przed wykluciem.
Larwy w stadium końcowym musiałyby być niewiele mniejsze niż dorosły owad,
a więc doskonale widoczne gołym okiem.
Tymczasem nic takiego nie ma miejsca...

Użytkownik robertcb edytował ten post 30 marzec 2011 - 12:23


#11 Arek 1973

Arek 1973

    Homo Infranius Alfa

  • Moderatorzy globalni
  • 3640 postów

Napisano 31 marzec 2011 - 06:07

Także wezmę się za ten eksperyment, jednakże poczekam jeszcze trochę. Nie wiem jak u was ale u mnie w domu w tym roku jeszcze się nie pojawiły, widać je dopiero w ciągu lata aż do póżnej jesieni.

#12 ADAX

ADAX

    The King of Madness

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1462 postów
  • GG: --> 11253349 <--

Napisano 31 marzec 2011 - 15:12

Biorą się dosłownie znikąd gdy jakiś owoc dłużej poleży.
Jakoś nie przemawia do mnie twierdzenie, że są poukrywane w mieszkaniu i
pojawiają się nagle, gdy tylko poczują zapach rozkładających się owoców.

To tak jak z muchami, nie wiadomo skąd się biorą a jest ich pełno. Na pewno człowiek zajęty codziennością nie zauważy mikro procesów zachodzących wokół niego samego. Jak ktoś napisał, możliwe że jaja są już na owocach co jest bardziej realne i prawdopodobnie, niż teleportacja :rolleyes: . Zresztą owoce należy myć i to dokładnie ! Druga sprawa, czy zauważysz takie owady w zimie ? Raczej nie, tylko latem. Choć u mnie zdarzyło się, że jakaś muszka przezimowała w łazience :D, czym sie odżywiała to już nie mam pojęcia. Takie muszki wyczuwają zapachy 100% intensywniej niż my, więc jak tylko nadarzy się okazja, z niej skorzystają.

Nigdy też nie widziałem momentu wykluwania się z jaj,
jesli takowe miałyby być złożone na owocach,
natomiast zawsze to były od razu dorosłe muszki.


Musiałbyś siedzieć dzień noc nagrywać kamerą z dobrym zoomem by coś zauważyć.

Muszka jest na tyle duża, że jeśli faktycznie wykluwały by się z larw,
znajdujących się na owocach,
to powinniśmy zaobserwować je na jakiś czas przed wykluciem.


A co ze wzrostem ? Chyba nie myślisz, że larwa jest mniejsza od ziarenka piasku i nagle nie wiadomo skąd zamienia się w dużą muszkę. Sama muszka jest mała więc to nie Słoń i raczej trudno zauważyć proces, który może trwać naprawdę dosłownie chwilkę.

robertcb, trochę przypomina mi to sytuację w której małe dziecko odkrywa świat. Szczerze, to trochę głupie, porównywalne nieco z tym, skąd jest kwaśne mleko, a no wiadomo krasnale przychodzą i sikają do dzbanka. Sam eksperyment jest ciekawy i skłania do sprawdzenia, własnych wniosków, ale czy naprawdę jest potrzebny do czegoś co tak naprawdę można znaleźć w encyklopedii tematycznej, czy zapytać się nauczyciela, profesora biologii ?

#13 robertcb

robertcb

    Zaangażowany Infranin

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 364 postów

Napisano 31 marzec 2011 - 16:08

ale czy naprawdę jest potrzebny do czegoś co tak naprawdę można znaleźć w encyklopedii tematycznej, czy zapytać się nauczyciela, profesora biologii ?


I tu popełniasz kardynalny błąd.
Nie wolno wierzyć establishmentowi naukowo medycznemu,
ale samemu trzeba szukać prawdy.

Tematy zjawisk poruszanych na tym forum dla nich nie istnieją,
a w rzeczywistości są faktem.

Nauka jest w błędzie, podobnie jak kiedyś,
gdy w encyklopediach i u profesorów górowała teoria geocentryczna...

#14 Andrzej 58

Andrzej 58

    Homo Infranius Alfa

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1978 postów

Napisano 31 marzec 2011 - 20:41

Kilka wskazówek dla eksperymentatorów.
http://www.terrarium...ocowe-1729.html
Zwróćcie uwagę,żeby owoce nie zawierały jajeczek i naczynie należy uszczelnić przed larwami.

#15 Andrzej 58

Andrzej 58

    Homo Infranius Alfa

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1978 postów

Napisano 31 marzec 2011 - 20:59

A tu teleportacja w pełnej krasie
http://plfoto.com/zd...ty,2032182.html
Chłopaki we wszystkich gatunach tacy sami ;)

#16 ADAX

ADAX

    The King of Madness

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1462 postów
  • GG: --> 11253349 <--

Napisano 31 marzec 2011 - 22:27

I tu popełniasz kardynalny błąd.
Nie wolno wierzyć establishmentowi naukowo medycznemu,
ale samemu trzeba szukać prawdy.


Raczej nie, choć zgadzam się co do tego, że należy samemu szukać prawdy. Jednak nie bądźmy skrajni. Najlepiej dla przykładu nie chodźmy do lekarza, bo i on może nas okłamywać i nie ma racji jeśli przepisuje nam leki na grypę, a nauka w szkole to totalne pranie mózgu.

Tematy zjawisk poruszanych na tym forum dla nich nie istnieją,
a w rzeczywistości są faktem.

Ale jakie zjawiska ? 80% zjawisk poruszanych tutaj można bezpiecznie określić nieprawdziwymi a niektóre nawet pierdołami. Reszta to prawdopodobne zjawiska mogące występować, lecz zazwyczaj trudno mieć mocne dowody na ich istnienie.

Nauka jest w błędzie, podobnie jak kiedyś,
gdy w encyklopediach i u profesorów górowała teoria geocentryczna...


Oczywiście, możesz zawsze zacząć wykładać na UJ'ocie czy Oksfordzie :) jeśli tak uważasz, zapewne masz nieomylną wiedzę. Z drugiej strony nauka może się mylić, jednak po to ona jest by badać (nawet na błędach) i wyciągać ostateczne wnioski, gdyby nie ona to dzisiaj bylibyśmy za przeproszeniem w du**e.

#17 robertcb

robertcb

    Zaangażowany Infranin

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 364 postów

Napisano 01 kwiecień 2011 - 01:30

Oczywiście, możesz zawsze zacząć wykładać na UJ'ocie czy Oksfordzie :) jeśli tak uważasz, zapewne masz nieomylną wiedzę. Z drugiej strony nauka może się mylić, jednak po to ona jest by badać (nawet na błędach) i wyciągać ostateczne wnioski, gdyby nie ona to dzisiaj bylibyśmy za przeproszeniem w du**e.


Niestety nie.
Szypow wykładał, do czasu gdy nie wprowadził czegoś co jest niezgodne z paradygmatem.
Wtedy go wywalili.
Nie znaleziono błędów w jego równaniach, nie udowodniono mu wykładania nieprawdy.
Wylano go za to, że to co wykładał było niezgodne z paradygmatem przyjętym przez establishment...

Użytkownik robertcb edytował ten post 01 kwiecień 2011 - 01:31


#18 Arek 1973

Arek 1973

    Homo Infranius Alfa

  • Moderatorzy globalni
  • 3640 postów

Napisano 02 kwiecień 2011 - 01:38

okej, to przejdżmy konkretnie do eksperymentu.
Jak myślicie jakie owoce są najlepsze dla naszych potrzeb?
Na 1 miejsce daję banana, myślę że na bananach zbiera sią zawsze jak najwięcej tych muszek.
A wasze propozycje?

#19 Sandra

Sandra

    Dobroczyńca

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 534 postów

Napisano 02 kwiecień 2011 - 10:27

Proponuję gruszki na nich zawsze są roje :rolleyes:

#20 Scoobany

Scoobany

    Ktoś znikąd

  • ROOT Admin
  • 337 postów
  • GG: 10444335

Napisano 02 kwiecień 2011 - 10:53

Zdecydowanie odsączone truskawki z kompotu.