Skocz do zawartości


Zdjęcie
* * * * * 1 głosy

Chronicles of Siddiv


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
18 odpowiedzi w tym temacie

#1 ADAX

ADAX

    The King of Madness

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1462 postów
  • GG: --> 11253349 <--

Napisano 29 październik 2009 - 21:32

łoch może kiedyś powstanie druga część ? :D

#2 Darth_Luk

Darth_Luk

    Infrzak

  • Użytkownicy
  • PipPip
  • 98 postów
  • GG: 1651630

Napisano 11 styczeń 2010 - 13:35

Miałem tego jeszcze nie wrzucać ale Jacek sie dowiedział ze już to zalega mi na dysku i na początku mnie nękał na gg, ale po tygodniu napadł na mnie i zamknął w piwnicy pierwsze tortury były słabe i nie zmieniały mego zdanie ale gdy rozpoczął puszczanie "firmy reprezentuje jp i reprezentuje jp2" pierwszą godzinne zniosłem ale nawet socjopacie kiedyś się kończy cierpliwość i po drugiej godzinie chciałem się udusić własnym językiem, ale po nie udanej próbie postanowiłem wrzucić to na forum:

Księga zaklęć strona pierwsza
Zaklęcia żywiołów:
Flamea dicia - kula ognia
Area dicia - kula powietrza
Hideris dicia - kula wodna
Zaklęcia związane z kulami można łączyć razem by powstało silniejsze, przykładowo połączenie kuli ognia i powietrza sprawia że kula ognia staje się pięć razy silniejsza


Flamea inate - nasycenie ogniem = spowija ogniem przedmiot
Soilos inate - kamienna skóra = zwiększa wytrzymałość celu
Hideris resus - tsunami
Area hideris oris – zamrażający deszcz
Hideris area oris - Arktyczny podmuch
Soils area exete ist - Burza piaskowa
Flamea oris - ognisty oddech
Soils orse flam - szczeliny z magmą
Helios flamea orse lax - deszcz ognia
Hideris solios exerita - lawina błotna
Inferis solios - przekształcenie podłoża w lawę
Area lax orse - tornado
Lax hideris orse area - wywołanie sztormu
Solios resus - trzęsienie ziemi
Inkaris flamea - wezwanie żywiołaka ognia
Inkaris solios - wezwanie żywiołaka ziemi
Inkaris area - wezwanie żywiołaka powietrza
Inkaris hideris - wezwanie żywiołaka wody



Siddiv:
Rasa: wampir
Oczy: całe czarne
Włosy: czarne krótkie opadające na twarz
Wzrost: 185 cm
Umięśniony, blady na prawym ramieniu ma wytatuowany pentagram z krzyżami ankh w rogach gwiazdy
Na plecach ma wielkie błoniaste skrzydła, ubiera się w czarne skórzane spodnie z wyszytym złotym smokiem na prawej nogawce i nosi czarne okute trepy.
Broń: Wężowy miecz nazywany „Powiewem Śmierci”

Marvel i Michaleus
Rasa: ludzie
Oczy: Brązowe
Włosy: Brązowe Marvel długie po pas, Michaleus krótko ścięte
Wzrost: Marvel 178cm, Michaleus 183cm
Różnią się jak ogień i woda
Gdyż Marvel korzysta z magii, a Michaleus z broni palnej
Ich celem jest eksterminacja wampirów i mieć przy tym ubaw
Ubierają się w spodnie moro
Michaleus: Woodland
Marvel: Nightcamo
Obaj ubierają długie skórzane płaszcze


Angela:
Rasa: Człowiek
Oczy: Niebieskie
Włosy: Blond po łopatki
Wzrost: 167cm
Młoda urodziwa kobieta która kieruje się zemstą na wampirach za to że uśmierciły jej brata wygnanego z klanu łowców za praktykowanie magii i dziwnych eksperymentów na ludziach.
Ubrana w suknie z rozcięciem i białe szpilki w których są ukryte kołki wygląda na bezbronną i bezradną panienkę lecz zna się na sztukach walki i używa sztyletów które ma ukryte przy udzie.


Acrode Suria:
Rasa: Człowiek
Oczy: Zielone
Włosy: Rude krótkie
Wzrost: 192cm
Niemowa władająca potężną magią, w przeciwieństwie do innych magów inkantacje jego zaklęć pojawiają się na jego ciele jako tatuaże po czym znikają gdy zaklęcie jest aktywowane, był szanowanym członkiem gildii magów, lecz opuścił ją z nikomu nieznanych powodów.

Stark:
Rasa: Człowiek
Oczy: Brązowe
Włosy: Brak
Wzrost: 170cm
Stark jest wynalazcą pracującym dla łowców stworzył kilka rodzajów broni do unieszkodliwiania wampirów, a także granaty które paraliżują wszystkich poza ludźmi, sam obawia się o swoje życie gdyż jest przekonany ze łowcy go zdradzą gdy już nie będzie im potrzebny.

Ediel:
Rasa: Człowiek
Oczy: Zielone
Włosy: Zielone
Wzrost: 175cm
Ediel, łowczyni która ma fioła na punkcie koloru zielonego, całe jej wyposażenie jest tego koloru zaczynając od ubioru który składa się z spodni jeansowych i zielonej koszulki z czarna czaszką, jej pistolety też są zielonego koloru, jako pierwsza poznała Siddiva i przeżyła spotkanie została pożegnana słowami „Takiej słabej osoby nie wypada zabijać”


"Doświadczenie"
- Gdzieś tu jest wampir - powiedziała młoda łowczyni do telefonu
- Zlokalizuj go ale nie atakuj zrozumiałaś? - powiedział ktoś ze słuchawki
- Tak, tak wiem mam się wycofać bo nie jestem doświadczona w walce z nimi, ale kiedyś musze zdobyć te doświadczenie - powiedziała zielona łowczyni
- Jak go zlokalizuj…… - zdążył powiedzieć ktoś po czym się rozłączyła
- Za kogo się In ku*wa uważa? - pomyślała sobie łowczyni po czym weszła do opuszczonego magazynu gdzie zobaczyła trzy osoby.
- Siddiv, to że jesteś wampirem to nie oznacza że możesz nami dyrygować jak jakimiś ciotami! -wrzeszczał jeden z nich, po czym wampir chwycił go za gardło
- Zamilcz bo już nigdy nie otworzysz swojej mordy - powiedział Siddiv zaciskając dłoń na jego gardle
- Dobra puść go - powiedział trzeci osobnik
- Dobra - zwolnił uścisk - i tak jest tu jakiś intruz, wy dwaj spadać stąd a ja się zajmie tym kimś - powiedział wampir, po czym obaj uciekli, a jeden z nich niósł jakąś skrzynkę
- Pokaż się intruzie! - wrzasnął Siddiv
Za skrzyni wyszła młoda kobieta ubrana na zielono, po czym gniewnie spojrzała na wampira.
- Przegrałaś zakład i musiałaś się tak ubrać? - zapytał Siddiv z nutą ciekawości w głosie
- Czy to była drwina z mojego stylu? - odpowiedziała Ediel
- Nie, skąd ja nigdy nie śmieje się z słabych ludzi bo to byłby komplement dla nich - powiedział drwiącym głosem wampir
- Niech cie piekło pochłonie! – wrzasnęła z gniewem w głosie łowczyni sięgając po pistolety i rozpoczęła strzelać w kierunku wampira, lecz on przeniósł się za nią
- Widzę że łowcy których znałem już nie istnieją - powiedział Siddiv wykręcając jej rękę na plecy i wyrywając pistolet
- Nawet pistolet zielone, to jest mała przesada - powiedział wampir z irytacją w głosie
- Skoro nie uważasz mnie za prawdziwego łowię to mnie zabij! - wrzeszczała łowczyni, a do magazynu zaczęli się dobijać kolejni łowcy
- Takiej słabej osoby nie wypada zabijać - powiedział Siddiv po czym przeniósł się nad zwisające z sufitu lampy by przyjrzeć się kolejnym intruzom
- Ediel, kazałem ci czekać do jasnej cholery! - wrzeszczał jeden z łowców
- Zamknij się Michaleus, jakbym na was czekała to bym nigdy do niczego nie doszła - odpowiedziała łowczyni
- Ale przez swoją głupotę byś zginęła - powiedział Marvel
- Hmm czyżby to był Marvel? - zadał sobie to pytanie w myślach wampir
- Dobra, co się stało to się nie odstanie a teraz wracamy do bazy - powiedział Marvel gniewnym głosem


PS. Adax, dostałem obietnice że ty będziesz następnym celem Jacka :D

#3 Jack Bauer

Jack Bauer

    Infrzak

  • Użytkownicy
  • PipPip
  • 33 postów
  • GG: 2627453

Napisano 11 styczeń 2010 - 21:01

Wypraszam sobie kurde! :D
Ale part niezły :)

#4 QK1

QK1

    Infrańczyk

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 132 postów
  • GG: 6778503

Napisano 23 styczeń 2010 - 14:31

Dobre ! :)

#5 ADAX

ADAX

    The King of Madness

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1462 postów
  • GG: --> 11253349 <--

Napisano 24 styczeń 2010 - 14:16

To żyje ! :D hehe stary, powinieneś pisać powieści lub coś w tym stylu :D

#6 Darth_Luk

Darth_Luk

    Infrzak

  • Użytkownicy
  • PipPip
  • 98 postów
  • GG: 1651630

Napisano 04 luty 2010 - 23:32

Kecaj:
Rasa: Człowiek
Oczy: Brązowe
Włosy: Czarne dredy spięte w kucyk sięgające do pasa
Wzrost: 203cm
Kecaj powstał w eksperymencie zwanym „Herkules” którego celem początkowo miało być stworzenie człowieka cztery razy silniejszego niż zwykły a eksperymenty prowadził Damian Lockheart brat Angeli, jego eksperyment przetrwało pięć osobników lecz gdy rada klanu się dowiedziała o tym eksperymencie, postanowili go wygnać i odebrać nazwisko. Chwile po tym pokroili herkulesów by zbadać ich i wyprodukować dużo silniejszych, ze stu obiektów przeżył tylko jeden, którego siła jest dwa razy większa od przeciętnego wampira. Podobno jest wstanie podnieść ciężar o wadze jednej tony, ale nikt tego jeszcze nie widział.


Logan:
Rasa: Człowiek
Oczy: Niebieskie
Włosy: Blond do ramion
Wzrost: 172cm
Logan wiele mówi o swoich przygodach i starciach z wampirami ale jeśli robi się za gorąco to podwija ogon pod siebie i ucieka, nawet kosztem życia towarzyszy. „Bohaterem trzeba się urodzić” wiele razy to powtarza, to chyba jego metoda by usprawiedliwić swoje wybory.


Robert „Lestat” Lis
Rasa: Człowiek
Oczy: Zielone
Włosy: Rude
Wzrost: 190cm
Lestat jest jednym z najsilniejszych Paladynów, wysyłany do boju jest tylko gdy sprawy się totalnie popiepszą, jest skuteczny w tym co robi nie jedna bestia gdy słyszy jego pseudonim zaczyna się trząść ze strachu gdyż pseudonim Lestat wziął się od najszybszego wampira który nie zdołał uciec przed mieczem inkwizytora.


Dexter:
Rasa: Człowiek
Oczy: Czerwone (soczewki kontaktowe zmieniające barwę)
Włosy: Ukryte pod kapturem, spod którego wystaje tylko pasemko siwych włosów
Wzrost: 180cm
Dexter to płatny zabójca, lubi działać szybko i cicho. Od najmłodszych lat uczył się fachu od otwierania zamków do zadawania śmiertelnych ciosów, nieuznane broni palnej gdyż no nie sztuka zabić kogoś przy pomocy pistoletu, a ofiara umierająca od sztyletu pokazuje swoją prawdziwą naturę.


Q:
Rasa: Człowiek
Oczy: Niebieskie
Włosy: Ciemny Blond krótkie postawione na żelu
Wzrost: 184 cm
Q bo tak się przedstawia, jest nekromantą który pracuje z Siddivem do czasu osiągnięcia swoich celów o których nikomu nic nie mówi. Umie dotrzymywać sekretów a jego umarli sługusy mogą uciszyć każdego kto pozna jego sekret. (to na pewno nie jest QK1)


Nobby:
Rasa: Człowiek
Oczy: Zielone
Włosy: Brak
Wzrost: 166 cm
Demonolog, w życiu wezwał tylko jednego demona ale nazywa siebie Wielkim Panem Demonów, nie rozstaje się z swoim pluszowym zajączkiem którego nazywa Pan Płomyk, często jego zachowania są nie zrozumiałe. Unika walk jak ognia, gdyż „Magowi mojego pokroju walka nie przystoi” co można nazwać tchórzostwem.


Europa:
Religia: Chrześcijaństwo
Specjalna jednostka: Inkwizycja
Europa jest podzielona na województwa wielkości dawnych państw członkowskich, na których jest po 5-6 klanów łowców wampirów i 3 zakony Inkwizycji.
Inkwizycja zbiera w swoje szeregi tylko ludzi pozbawionych pragnień, a dozwolone mają wszystko od zagrabiania dóbr ludzi po zabijanie heretyków. Jak mawiają cel uświęca środki, celem inkwizycji jest pozbycie się wszystkich heretyków i demonów walka z wampirami została powierzona w ręce łowców.
Oddziały inkwizycji składają się z trzech paladynów walczących przy pomocy rapierów nazywanych „Świętymi mścicielami” jeden kapłan i dwóch strzelców czasem mają pistolety, a czasem łuki lub kusze na których widnieją święte symbole.


Gildia magów:
Główna siedziba: Ruiny Watykanu
Jak mawiają „Najciemniej pod latarnią” i dlatego gildia powstała w ruinach miasta które było ostoją chrześcijaństwa zburzonego podczas wojny w roku 2011. Kompleks jest ukryty pod ziemią, a dostać można się tylko przy pomocy magicznych luster które noszą nazwę „Wrota Wiedzy” przejść mogą tylko i wyłącznie ludzie z potencjałem magicznym. Wielu magów walczy z inkwizycja gdyż wielcy kapłani od zawsze nienawidzili Wszystkich pałających się czarami.
Ostatnimi czasami złe rzeczy dzieją się z Gildią członkowie Rady Żywiołów znikali jeden po drugim, a w ich zniknięcia byli zamieszani młodzi magowie rządni włazy, wszyscy wielcy mistrzowie jak Acrode Suria albo ukryli się albo upozorowali swoją śmierć.


„Problem”
Po przegranej Ediel została postawiona przed sądem łowców, przed który trafia się z powodu morderstwa na człowieku albo nie wysłuchania rozkazu.
- Co mamy z tobą zrobić Ediel? - Zapytała Angela
- Jestem winna czynu nie słuchania rozkazów, ale jeśli bym tam nie weszła do by ten wampir uciekł! - wrzeszczała młoda łowczyni stojące pośrodku okrągłej Sali
- I TAK UCIEKŁ! - wrzeszczała Angela na Ediel
- o ku**a, ale się wnerwiła - zaszeptał Marvel do brata
- brawo braciszku nikt by tego nie wyłapał gdybyś tego nie objaśnił - odpowiedział Michaleus znudzonym głosem
Chwile po tym Kecaj uderzył w ławę pięścią.
- Zamknij ja w celi i sprawy nie było - powiedział potężnie zbudowany łowca
- IDIOTO! Nie zastanawia ciebie dlaczego ona jeszcze żyje? - odpowiedział Marvel
- WAMPIR SIĘ WYCOFAŁ WIDOCZNIE MIAŁ W DUPIE TAKIEGO PODRZĘDNEGO ŁOWCE! - odpowiedział Kecaj a w jego głosie dało się wyczuć wrogość
- No tak z kim ja rozmawiam, zmodyfikowany łowca wielkie mięśnie i nic więcej, myślenie nie boli - powiedział Marvel poirytowanym głosem, po minucie Kecaj skoczył i wylądował obok Ediel
- ZAMORDUJE CIE PATYCZKU! - zaryczał wnerwiony łowca
- Erant mer vis veot mert* - powiedział Marvel po czym kilka snopów światła uderzyło w Kecaja
- MARVEL! Przestań używać magii! - wrzeszczała Angela
- To on chciał walczyć a to tylko jest świetliste więzienie, krzywdy mu nie zrobi o ile nie zacznie się szarpać, ta informacja pewnie dotrze do jego mózgu za jakieś pięć minut co by mnie nie zdziwiło - powiedział Marvel po czym usiadł na swoim miejscu i pokazał środkowy palec uwięzionemu łowcy
- Jak się tylko uwolnię to cie zmasakruje! - odpowiedział Kecaj
- A co do Ediel - rozpoczął mówić Marvel - Lepiej by było gdybyśmy jej pozwolili trenować by następnym razem mogła zaskoczyć swoimi umiejętnościami tego wampira -
- Może masz racje. Ediel opisz kreaturę z która spotkałaś - powiedziała Angela
- Panował półmrok ale dostrzegłam skrzydła, jego prędkość przemieszczania jest niebywała - powiedziała łowczyni
- To był Siddiv dziwie się ze żyjesz - powiedział Marvel - on zabił mojego przyjaciela i nauczyciela -
- Zamilcz Marvel, nie rozdrapuj starych ran! - wrzasnęła Angela
- No tak był twoim bratem, ale klan Lockheart go wygnał bo znał się na magii, a teraz chcesz go pomścić ? - powiedział Marvel ze zdenerwowaniem w głosie
- Nie zrozumiesz tego, a teraz wracajmy do sprawy - odpowiedziała Angela - Ediel jesteś winna nieposłuszeństwa, a karą będzie….. -
- Ostry trening bo po co ma siedzieć w celi skoro może ćwiczyć przed następnym spotkaniem? - powiedział Marvel
- Niech ci będzie, zamykam rozprawę - rzekła Angela po czym opuściła pomieszczenie
W tym samym czasie w kryjówce wampira.
- Siddiv brakuje jeszcze jednego składnika, a tego niełatwo zdobyć - powiedział Q
- Dlaczego? - zapytał wampir
- Potrzebna jest krew kogoś z twojej dawnej rodziny - powiedział Nobby prztykając do piersi maskotkę
- Tym ja się zajmę, a czy wszyscy demonolodzy są takimi dziwakami że noszą ze sobą jakieś porąbane maskotki? - zapytał Siddiv
Nobby zatykając uszy swojej maskotki:
- Nie słuchaj go panie płomyczku, on cie nie zna - po tych słowach na twarzy Q i Siddiva pojawiło się zażenowanie




* Erant mer vis veot mert - magiczne spętanie z magii światła, we wroga uderza pięć snopów światłą i unieruchamia wroga

#7 QK1

QK1

    Infrańczyk

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 132 postów
  • GG: 6778503

Napisano 05 luty 2010 - 19:41

Jestem pełen podziwu dla twojej twórczości Luku, szacunek :)
Z niecierpliwością czekam na następne części bo mam nadzieję iż będą stworzone :)

#8 Darth_Luk

Darth_Luk

    Infrzak

  • Użytkownicy
  • PipPip
  • 98 postów
  • GG: 1651630

Napisano 12 luty 2010 - 21:38

Rawenna:
Rasa: Anioł Śmierci/Demon
Oczy: Całe Czerwone
Włosy: Czarne węże zamiast włosów
Wzrost: 176,66cm
Rawenna kiedyś boży sługa, teraz demon który nie zna niczego innego poza nienawiścią, umie manipulować ludźmi, twierdzi że są tylko zwierzętami niegodnymi posiadania własnej planety.
Jej twarz jest skrywana przez złoty kaptur lecz z jego mroków świecą krwisto czerwone oczy, jej głos brzmi jakby ktoś wbijał ci igły w serce, a węże na głowie dodają uczucia strachu, to właśnie dzięki nim Demonica może kontrolować ludzi i im rozkazywać, w Reku dzierży czarna kosę z ostrzem żarzącym się na czerwono. Przywołana przez Nobbyego, nie może go skrzywdzić, a także nie musi go słuchać gdyż demonolog okazał się za słaby na dominację po czym odleciała na swoich czarnych opierzonych skrzydłach.


"Lockheart"

Kwatery główne klanu Lockhert, do mrocznego pokoju wchodzi Grzegorz Lockheart
- Witaj - powiedział wampir
- Kim jesteś? - odpowiedział Lockheart, po tym zobaczył jak tajemnicza postać rozpościera skrzydła
- Chyba się domyślasz, wiedz ze wszyscy członkowie klanu którzy przebywali dzisiejszej nocy w tym budynku są martwi - powiedział Siddiv
- Ty bestio! - wrzasnął Grzegorz
- Dzięki za komplement, ale przybyłem to po twoją krew, oczywiście nie będę jej pił jeszcze bym się porzygał - odpowiedział wampir
- Zabije cie! - Wrzasnął Lockheart po czym rzucił się na wampira z kołkiem
- Typowe, ojcze walczysz w tak staroświeckim stylu że nawet nie musze się starać - powiedział wampir zatapiając rękę w plecach Grzegorza
- Ojcze? To niemożliwe byś to był ty - powiedział słabnącym głosem Lockheart
- Wy nazywaliście mnie Tomasz Lockheart, gildia magów znała mnie jako Damiana Lockhearta, a świat będzie mnie znał jako Siddiv – powiedział wampir wpychając fiolkę w ranę na plecach
- Dlaczego… - powiedział łowca ale Siddiv mu przerwał - to robie? Proste z zemsty gdyby nie ta wasza cholerna duma pewnie nadal bym był człowiekiem, ale teraz korzystając z moich nowych umiejętności zamierzam się dobrze bawić -
- Wybacz synu - powiedział Grzegorz po czym skonał
- Nie widzę powodów by ci przebaczyć – powiedział wampir po czym zabrał fiolkę z krwią i rozpłynął się w powietrzu
W lekko oświetlonej Sali czekali już Q i Nobby z wszystkimi pozostałymi składnikami zaklęcia
- Jak myślisz zdobył krew? - zapytał Nobby
- Jest taka możliwość no chyba że jego rodzina wyginęła, wtedy byłby mały problem - powiedział Q
- Teraz większość z nich jest martwa - powiedział wampir wyłaniając się z cienia
Zbliżył się do symbolu chaosu* narysowanego na ziemi.
- Zacznijmy - powiedział Siddiv rozlewając krew w środku symbolu
- Wan reh ert ih - wypowiedział Q po czym wszystkie przedmioty rozpoczęły wirować
- Nie żebym był sceptyczny, ale z krwi, złotego pierścienia, czarnej perły, oka kota i magicznych słówek wyszło to co chciałeś Siddiv - powiedział Nobby
- Zamknij się i poczekaj te czterdzieści osiem godzin, a się na pewno przekonasz - powiedział Q
- czterdzieści osiem? -zapytał Nobby - czyli co mamy siedzieć i czekać a jeśli jacyś porąbani inkwizytorzy tu wpadną? -
- To wszyscy umrą - powiedzieli razem Q i Siddiv
- A co będziesz pił przez ten czas wampirze? - ponownie zapytał demonolog
- Tobą durniu, jakbym nie mógł wytrzymać tych czterdziestu sześciu godzin - powiedział Siddiv


symbol chaosu - Dołączona grafika


A teraz taka mini seria którą czasem będę wrzucał :]

„Go to hell - czyli idziemy na Hel”


Ta historia zaczyna się gdy młody człowiek znany pod pseudonimem Qk1 sprzedaje dusze Szatanowi za akcje firmy, która miała przynieść zyski a nazwa jej brzmiała „Padam Już” lepszej nazwy chyba nie było, ale mniejsza o to bo ta firma padła z wielkim hukiem przynosząc ogromne długi na wieść o tym biedny zdesperowany QK1 odbiera sobie życie, powiedziałbym biedaczek ale to nie w moim stylu.
- Ciacho wylądował w piekle - powiedział Jack_Bauer który jest paladynem, tak złocista zbroja pierniczenie o religii i cholernie długi święty miecz
- I niby mamy znaleźć wejście do piekła i grzecznie zapukać, powiedzieć by wypuścili naszego znajomego, bo inaczej tam wkroczymy i zrobimy im prawdziwe piekło? - zapytał Darth_Luk, złodziej ubrany na czarno biegający w wielką liczbą wytrychów, mały sztylet i kuszę
- Darth może nie zapukać ale spokojnie otworzyć drzwi przy pomocy twoich umiejętności - rzekł Adax, skrytobójca tak łazi ze sztyletami ubrany podobnie do złodzieja lecz jest niebezpieczniejszy
- Chłopaki ale po co iść, on sam sprzedał swoją dusze wiedząc ze szatan zrobi go na szaro - odezwał się Vardamir, Druid no co? Zawsze ktoś kto zna się na „magii” przydaje się, przynajmniej tak twierdzą magowie którzy uciekają przed walką wręcz, ale to druid więc ma miecz który jest znakem pokoju i przerośniętą drewnianą laskę raz Darth zapytał się „Będziesz skakał wzwyż przy pomocy tego badyla” po czym musiał robić uniki by nie oberwać nią.
- A więc postanowione, idziemy po Qk1 - powiedział Jacek a w jego głosie było słychać radość.
- Ku**a - powiedzieli w jednej chwili Darth i Adax
Stoimy przy Styksie, zastanawiam się dlaczego przed nami jest jakieś ciało chciałem je okraść ale nasz świętoszek mi nie pozwolił, twierdzi że za to trafie do piekła. <wzdycha w myślach> To chyba idziemy na wakacje a nie do piekła.
Do ciała podpłynął ktoś łodzią była to mroczna postać czyżby był to Haron przewoźnik zmarłych, postać podeszła do ciała podniosła je i z ust wyjęła monetę.
- Ma ktoś drobne? - zapytał Vard
- A mogłem ukraść temu truposzowi monetę ale nie trafisz przez to do piekła, zaraz to załatwię i jakoś popłyniemy do diabła - powiedział zirytowanym głosem Darth, po czym podszedł do Harona
- Cześć możesz nas przewieść za friko do piekła? Ty nic nie tracisz a my się w piekle męczyć będziemy bo ci łapówki nie daliśmy - powiedział złodziej
- Nie, moneta na człowieka - odpowiedział Haron
- To może wejdę na łudź i poszukam monety po kieszeniach? - odpowiedział Luk
- Dobra ale jak nie znajdziesz to lądujesz w rzece - odpowiedział przewoźnik
Złodziej rozpoczął grzebanie po swoich kieszeniach i kieszeniach Harona w których znalazł cztery monety, po czym wręczył je przewoźnikowi
- Płace za siebie i tamtych przydupasów - powiedział Darth po czym machnął ręką by przyszli
- Jak tego dokonałeś? - zapytał Vard
- Dałem łapówkę - powiedział Luk
- Za takie coś Darth na pewno wylądujesz w piekle po śmierci - rzekł Paladyn
- Oj odwal się to ty nas tam ciągniesz, a teraz jeszcze masz jakieś problemy że to umożliwiłem - odpowiedział złodziej
- Zamknijcie się i dajcie mi spać - powiedział Adax po czym łudź ruszyła w kierunku piekła

#9 Jack Bauer

Jack Bauer

    Infrzak

  • Użytkownicy
  • PipPip
  • 33 postów
  • GG: 2627453

Napisano 12 luty 2010 - 22:23

Nice, proszę następne części :)

#10 ADAX

ADAX

    The King of Madness

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1462 postów
  • GG: --> 11253349 <--

Napisano 13 luty 2010 - 07:41

:D spoko tekst, jak zwykle czekam na kolejne części :D

#11 Darth_Luk

Darth_Luk

    Infrzak

  • Użytkownicy
  • PipPip
  • 98 postów
  • GG: 1651630

Napisano 24 luty 2010 - 01:07

"Sąd na Marvelu"

Przed zgromadzeniem stoi łowca Marvel odpowie za swoje przewinienia.
- Masz jakieś usprawiedliwienie? - zapytała Angela
- Jestem winny, zabicia Ediel przy pomocy zaklęcia Ostrza Światła, przez odcięcie jej głowy gdy mogłem zabić wampira znanego jako Siddiv - powiedział Marvel spokojnym głosem
Dwanaście godzin wcześniej:
Siddiv i Marvel stoją naprzeciw siebie.
- Vis eraz nev Lux - wypowiedział łowca a w jego ręce pojawiło się Ostrze Światła wyglądające jak katana zbudowana ze światła
Wampir zaklaskał - Widzę że opanowałeś to zaklęcie - po czym sięgną po miecz
Chwile po tym ich ostrza skrzyżowały się.
- Jak to możliwe że moje ostrze nie przecięło twego miecza? - zapytał przestraszony łowca
- Widać nie znasz legendy "Powiewu Śmierci&" - powiedział Siddiv - więc ją poznasz: jakieś trzysta lat temu kilku nekromantów napełniło swoją mocą kowala który przelał ją w to ostrze, które jest zbudowane po części z stali a po części z mroku, ostrze światła przecina wszystkie nie magiczne rzeczy i tutaj pojawia się problem - dokończył wampir z sadystycznym uśmiechem, po czym rozpoczęła się wymiana ciosów, która trwała półgodziny.
- Osłabłeś i twoje ostrze znika, szkoda bo się dobrze bawiłem - powiedział wampir do ledwo trzymającego się na nogach łowcy
- To dlaczego nie chcesz mnie dobić? - zapytał Marvel a w jego głosie wyczuć można było grozę nadchodzącej śmierci
- Spotkamy się jeszcze za siedem godzin, tylko weź ze sobą przyjaciół, by walka była coś warta - odpowiedział Siddiv po czym znikną w kłębach czarnego dymu
Teraźniejszość:
- W tej akcji zginął jeszcze Kecaj, ta bestia przebiła go swoim mieczem a ty nawet nie próbowałeś go zatrzymać - powiedziała ze spokojem Angela
- Ty też tam byłaś, też mogłaś go powstrzymać, ale z tego co widziałem to przestraszyłaś się jego siły i możliwości - odpowiedział Marvel poirytowanym głosem
Cztery godziny temu:
Angela, Ediel, Marvel i Kecaj idą na spotkanie z Siddivem
- Nadchodzą, wiesz co masz zrobić Q? - powiedział Siddiv
- Tak tylko pokaż mi który to Marvel a ja rzucę zaklęcie Żywej Marionetki - odpowiedział Nekromanta
- On pierwszy zaliczy kopniaka - powiedział wampir po czym pojawił się przed łowcami
Łowcy spoglądali na wampira.
- Widzę że przyprowadziłeś Angele Lockheart, słabą łowczyni nawet jej imienia nie pamiętam i górę mięśni zapewnie bez mózgu - powiedział Siddiv, Kecaj pierwsze co zrobił to zaszarżował w stronę wampira, który pojawił się za Marvelem i kopną go przewracając na twarz.
- Nec reciu sent arel - powiedział Q ukrywający się na dachu, żeby sprawdzić czy zaklęcie działa postanowił uderzyć Marvela w twarz, po czym łowca zrobił to co zostało rozkazanie
Ediel szybko złapała za pistolety i rozpoczęła ostrzeliwanie wampira, który zręcznie unikał ich.
Angela złapała za sztylety i pobiegła w jego kierunku lecz gdy była dostatecznie blisko Siddiv złapał ją za gardło i zacisną by przestała walczyć.
- Tylko na tyle stać kogoś kto jest członkiem Lockheart? - zapytał Siddiv - żałosne - dodał po chwili, wtedy oberwał z pięści od Kecaj co odrzuciło wampira na pięć metrów
- Co na to powiesz pijawko? - powiedział dumny Kecaj
- Nawet bolało, ale to co ja ci zrobię to będzie boleśniejsze - odpowiedział wampir po czym wyrzucił Łowce na dwadzieścia metrów w powietrze i przeniósł się na jego plecy - Biedaczek nie może się bronić - powiedział wampir przeszywając Łowce mieczem
- On jest za silny wycofajmy się - powiedziała Angela przerażonym głosem
- NIE! To będzie jego koniec! - wrzeszczał Marvel - Vis eraz nev Lux - zaklęcie przybrało tym razem kształt miecza wampira.
Angela zadzwoniła do fortu, by wezwać wsparcie.
Wampir ustawił się przed Marvelem
- Teraz jesteś poważny - powiedział Siddiv spoglądając na miecz łowcy
- ZABIJE CIE! - zeszczał Marvel a w jego głosie słychać było szał
Ostrza skrzyżowały się, Ediel wystrzeliła kilka pocisków które dosięgły wampira.
- To było wredne - powiedział wampir padając na kolana, po chwili łowczyni podeszła do Siddiva i wycelowała mu w głowę
- Zdychaj - powiedziała Ediel po czym Marvel szybkim ruchem odciął jej głowę
Siddiv uśmiechną się wstał, położył rękę Marvelowi na ramieniu i szepną do ucha
- Brawo - i rozpłyną się w mrocznym dymie, wsparcie aresztowało Łowce który stał jak słup soli
Teraźniejszość:
Do Sali wchodzi człowiek ubrany w habit mnicha.
- Biedny Marvel sądzony za zbrodnie której nie zrobił - powiedział człowiek w habicie
- Gadaj kim jesteś albo zginiesz - powiedziała Angela
Mnich wyciągną przed siebie dłoń i powiedział - Area lax orse - Tornado otoczyło mnicha i Marvela
- Wybacz gdzie moja kultura, przedstawię się ostatniej z klanu Lockheart - powiedział po czym zdął kaptur z głowy
- Daniel? - powiedział przerażony Marvel - Ale.. ale.. ale.. wampir cie zabił - dokończył zszokowany łowca
- Bracie ty żyjesz? - zapytała zaszokowana Angela
- Od chwili mego wygnania przestaliśmy być rodziną - odpowiedział zrzucając habit, pod nim były ukryte czarne skórzane spodnie, a chwile po tym zmienił się w uskrzydlonego wampira
- Angela, ty i twoi łowcy jesteście tylko bandą dzieci które bawią się w "polowanie na wampiry" - powiedział wampir łapiąc Marvela za ramie i przenosząc się do kryjówki



"woof woof Damn Dog - Hał Hał cholerny pies"


Ekipa ukryła się za skałą.
- Widzisz co pilnuje bramy? - zapytał Adax
- Tak pies - odpowiedział Vardamir
- No tak pies, ale to bydle ma trzy głowy - powiedział Adax
- I co z tego? - zapytał Vardamir
- Ucieszyłbyś się jakby to bydle ugryzłoby cie w dupę? - zapytał Darth
- Zamknijcie się wszyscy i myślcie nad planem - powiedział Jacek
- Mam taki. Ty wybiegasz przed nas drąc mordę w stylu NA HONOR! I ściągasz uwagę cerbera na sobie a my prześlizgujemy się nie postrzeżenie do bramy i Darth ją otwiera - powiedział Adax
- Dobra - powiedział Jack i chciał wyjść ma wprost bestii lecz Darth złapał go
- Ja tylko żartowałem - rzekł zdziwiony Adax
- Na przyszłość żadnych głupich pomysłów - powiedział Darth po czym spojrzał na ciało leżące koło rzeki.
- Adax wiem że masz linę z kotwiczką, pożyczysz ją na chwile? - powiedział złodziej wrzucając ciało do wody, które rozpuściło się w dwadzieścia sekund
- Grzebałeś mi w plecaku? - zapytał Adax
- Tobie, Vardowi, Jackowi sprawdzałem co macie i nie wiem po jaką cholerę Bauer tobie tyle tej wody święconej - powiedział Luk z ironicznym uśmiechem, ale odpowiedzi nie usłyszał.
Darth zarzucił linę na stalaktyt - no to lecę na drugą stronę rzeki tam gdzie ledwo można ustać - powiedział Luk po czym przefruną nad Styksem
- Nie mogłeś zadrzeć się Kawabunga, albo jakoś inaczej? - zapytał Adax
- A co ja ku**a tarzan jestem? - odpowiedział Darth
Stojąc praktycznie stabilnie - EJ REKSIO POKARZ SIĘ TATUŚ MA PREZĘCIK DLA CIEBIE! - wrzeszczał złodziej
- odwaliło ci? - zapytał Paladyn, chwile po tym cerber wyszedł sprawdzić kto się wydziera a w jego kierunku poleciał bełt, który trafił w jedno oko
- NO DALEJ ZARAZO! - wrzeszczał Darth klepiąc się po tyłku - MOŻESZ MNIE CMOKNĄĆ! -
- Co ten idiota robi? - zapytał Vard
- Chyba chce zginąć - powiedział Adax
Zdenerwowany pies szarżował w kierunku złodzieja.
~ Już prawie ~ myślał Darth
Gdy pies skoczył w jego kierunku ten odbił się od ściany i wylądował przewracając Vardamira
- Dzięki za miękkie lądowanie - powiedział Luk, spoglądając na tonącego Cerbera
- Czy to się liczy do potworów które ja zabiłem? - zapytał z pełną powagą Złodziej
- Nie - odpowiedzieli wszyscy
- Chrzańcie się - powiedział Darth siedząc przy bramie i badając zamek, by po minucie wyjąć mała czarna buteleczkę z narysowaną trupią czachą i napisem "Trucizna"
- Po co ci to? - zapytał Vard
Złodziej wypił zawartość butelki i powiedział - Dzięki temu cacku łatwiej mi się skoncentrować -
- Ale to trucizna! - wrzasną Jacek
Rzucił mu pustą buteleczkę i zaczął grzebać w zamku - Powąchaj a się dowiesz co to jest -
Wąchając butelkę - Czy to jest wódka? - powiedział Bauer
- Tak, a teraz cisza ten zamek wydaje się trudny - powiedział Darth grzebiąc wytrychami w zamku
- A może, naciśnij klamkę - powiedział Adax
- A może ty byś się zamkną - powiedział Darth naciskając na klamkę, a wtedy wrota się otworzyły - Ku**a - powiedział Luk chwile po tym jak się udało otworzyć wrota bez wysiłku
- Epic Fail - powiedział Vard, a Adax zasłonił twarz dłonią
Za wrotami był długi korytarz a na jego końcu były kolejne wrota a nad nimi napis:
"Limbo I Krąg Piekła Wita Was"

#12 Jack Bauer

Jack Bauer

    Infrzak

  • Użytkownicy
  • PipPip
  • 33 postów
  • GG: 2627453

Napisano 24 luty 2010 - 01:08

NIce, dawaj więcej :)

#13 hanna

hanna

    Infranin

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPip
  • 281 postów
  • GG: 7175517

Napisano 04 marzec 2010 - 22:42

Gratulacje masz wielki potencjal twórczy :rolleyes:

#14 Vardamir

Vardamir

    Infrzak

  • Użytkownicy
  • PipPip
  • 60 postów
  • GG: 8931937

Napisano 02 marzec 2011 - 00:12

Darth nie mogl osobiscie tego wrzucic bo na forum nie moze wejsc przez Internal Server Error!!!

"Czas zmian"




Marvel i Siddiv pojawili się w bibliotece.
- Danielu co się z tobą stało? - zapytał łowca.
- Eksperymentował z magią i niestety. Coś poszło nie tak. - powiedział
Nobby wybuchając śmiechem.
Po tych słowach do biblioteki wszedł Q. Gdy zobaczył gościa na jego
twarzy pojawiło się przerażenie.
~ Cholera zaraz pewnie zginę. Ta pijawka to planowała od początku!~
myślał Q był gotowy do zaatakowania Marvela.
- Witaj Siddiv, widzę że masz gościa. - powiedział niepewnie Q, po czym
opuścił bibliotekę.
Marvel spojrzał na demonologa.
- To on jest winny tego że łowcy chcieli mnie skazać na śmierć? -
zapytał łowca patrząc na Nobbiego.
- Oczywiście. Tylko uważaj będzie cie chciał omamić kłamstwem. -
odpowiedział Siddiv opuszczając bibliotekę. Po chwili było słychać
ryk ognia i liczne eksplozję.
- Co się tam dzieje? - zapytał Q.
- Marvel wyrównuje rachunki z pewnym magiem który rzucił na niego
zaklęcie manipulacji. - Odpowiedział Wampir
- Ale…- powiedział Q
- Prawda jest taka że to nobby rzucił zaklęcie na niego i tego się
trzymajmy, rozumiesz? - powiedział Siddiv
- Dobra - przytaknął mu Q.
Po chwili eksplozje ucichły i z biblioteki wyszedł Marvel.
- Madzy rzucający takie zaklęcia na innych magów są ścierwem które
trzeba eliminować. - rzekł Marvel.
- Lepiej bym tego nie ujął - odpowiedział Q patrząc na dzieło łowcy.
A raczej na to co zostało z biblioteki, wszelkie regały i księgi były
rozerwane na strzępy. Ciała Nobbiego nie odnaleziono.
- Co teraz? - zapytał Marvel.
- Teraz? Poszukamy starego znajomego. Acrode Suria ten stary drań przyda
się przy obaleniu rady magów. - powiedział Siddiv
- Ale on przecież nie żyje zabili go członkowie rady jakieś dziesięć
lat temu. - rzekł Marvel.
Wampir wybuchł śmiechem. - Nie zabili go. Uciekliśmy wtedy radzie, a oni
orzekli swe zwycięstwo nad Surią. Ta słaba i skorumpowana rada nie
dorasta nam do pięt. Czas zebrać się razem i przywrócić stary ład. -
odpowiedział Siddiv.
- Ale jak masz zamiar znaleźć Surię? - zapytał Q.
- Tak jak to zwykle bywa z poszukiwaniem magów. Po przez telepatię. Suria
jest pozbawiony daru mowy, jedyna droga na rozmowę z nim to telepatia. -
odpowiedział Marvel.
- Jutro go zacznę szukać. - odpowiedział Siddiv udając się do swojego pokoju.

#15 Jack Bauer

Jack Bauer

    Infrzak

  • Użytkownicy
  • PipPip
  • 33 postów
  • GG: 2627453

Napisano 03 marzec 2011 - 23:03

Widzę, że Luk nawet z zaświatów serwuje nam nową porcję swoich opowieści. :D
Oby tak dalej. :)

#16 ADAX

ADAX

    The King of Madness

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1462 postów
  • GG: --> 11253349 <--

Napisano 08 marzec 2011 - 20:09

„Ivardamir Jones na tropie Jacka Orlando von Bauera”

Bohaterem naszej epopei jest Ivardamir Jones poszukiwacz skarbów, łowca dziwnych stworzeń, prywatny detektyw, a w wolnych chwilach zwolennik przytulania się do kaktusów. Ot dziwne hobby posiadał ale nie o tym mam rozpisywać się tu.
Był piękny jesienny dzień gdy Ivardamir dostał list o treści „Jezdeź gupi” podpisany przez niejakiego Jacka Orlando von Bauera. Lecz gdy odwrócił kartkę zobaczył runiczny wyraz którego nie potrafił odczytać a wyglądał tak „tiMdkMnkrtbMfue” nie wiedząc co oznacza ów wyraz postanowił wyruszyć do Darth Luka. Lecz droga do jego posiadłości prowadziła przez przeklęty las zamieszkany przez zielone duchy częstujące winem do nieprzytomności. Nikt nie wie dlaczego następnego dnia ostro boli rzyć. Dawno temu pewien chłop poszedł do tego lasu nazbierać jagód, nigdy nie powrócił jedyne co było słychać w wiosce to okrzyki "Jaaa guttt, jaa guttt" nikt już bez potrzeby nie wkraczał do tego lasu bez ważnego interesu do mieszkańców serca lasu. Darth Luk jest bezpieczny gdyż gdy napotyka na te duchy to potrafi wypić ich cały towar po czym jeszcze je pobije i spokojnie wróci do swojego mrocznego dworku. Choć duchy nie są zadowolone, lecz od czasu do czasu Luk pozwala im dobijać nieproszonych gości połamanych w pół, a czasem z rozciągniętą szyją jak u żyrafy. Przerażający widok ale często ludzie sami to sobie robią gdy spotykają Darth Luka by uniknąć straszniejszego losu. Ivardamir ma to na uwadze, nie jest głupi jak to wynika z listu, wie, że musi sie zabezpieczyć i uprzednio przygotować, nawet gdyby rozmowa miała trwać minutę straconego czasu dla pana mrocznego dworku, kto wie jakie mroczne rytuały odprawia w swej pomalowanej krwią piwnicy.

Przed lasem sprzedawane są amulety ochronne wyglądające jak miedziane pieluchy, podobno działają ale większość klientów wracało z specyficznym bólem w miejscu gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę żądając zwrotu pieniędzy.
Ivardamir stał przed linią drzew przeklną pod nosem i wszedł dziarskim krokiem myśląc by tylko nie zatrzymały go zielone duchy, a jeśli staną mu na drodze to postara je minąć. Nie wiedząc o tym że duchy nie lubią być ignorowane. Bo zignorowany duch jest groźnym duchem i na bólu rzyci może się nie skończyć. Po zignorowaniu pierwszego ducha myślał że dojdzie do dworku bez większych problemów, jakim zaskoczeniem było gdy otoczyły go duchy i ciągle powtarzał „Z nami się nie napijesz?” zrozumiał że sprawy przybrały niebezpieczną perspektywę dla jego czterech liter.
„Czy… czy… czy nie moglibyśmy napić się kiedy indziej?” Zapytał przerażony Ivardamir. Nie miał gdzie uciec, a wołanie o pomoc byłoby głupim rozwiązaniem. Lecz miał szczęście w nieszczęściu z naprzeciwka szedł lekko wstawiony Darth Luk, popalający sobie coś co wyglądało jak kubańskie cygaro.
„Te duchy dawać wino, albo w kły dostaniecie” warknął Luk. Zielone widma szybko położyły wino na ziemi i się ulotniły by nie oberwać od kogoś takiego jak on. Najdziwniejsze w tym jest to że ten szaleniec jest wstanie bić istoty eteryczne. Mawiają że prawa fizyki i natury pozwały go za ciągłe łamanie ich.
Darth podszedł do butelek podniósł je i zawrócił do dworku śpiewając albo mamrocząc coś w ten deseń „hej duli duli, hej duli duli potrzeba mi winka by odprawiać czarną mszą”
Zszokowany Jones postanowił pójść za nim do dworku, gdy zobaczył budowle prawie ze strachu narobił w spodnie. Gdyż dworek wyglądał jakby był żywcem wydarty z najgorszych koszmarów. A otaczający go cmentarz dodawał tylko mrocznego uroku. Oczywiście gospodarz rozpłynął się w powietrzu gdy tylko wkroczył na teren posesji. Ivardamir puścił łańcuszek przekleństw podchodząc do drzwi na których było krwią napisane „Pukać do cholery!.” Jones złapał za kołatkę która była wykonana z ludzkiej żuchwy. Drzwi otworzyła istota człekopodobna była cała pozszywana pierwsze co usłyszał Ivardamir to „Szego tu szukasz?” odpowiedz była prosta „Chce spotkać się z Darth Lukiem” truposz spoglądał swymi pustymi oczami na niego i wymamrotał „Haszło” Jonesa zamurowało myślał jakie może być hasło by po chwili wybełkotać „Ku..a mać” lokaj spojrzał na niego i powiedział „Mosze byź wchoś.” Wkraczając do holu nie przyszłoby ci do głowy że będzie zadbany i udekorowany dywanami, gobelinami i posągiem dziwnego włochatego stworzenia. Na postumencie widniał napis „Ryszard I.” Ivardamir spojrzał na monstrum i zapytał „Gdzie jest twój pan?” dziwadło spojrzało na niego „On nie jeszt moim panym, w szęszie o jakim myszlisz.” Jones zrobił krok do tyłu. „A kim jest?” monstrum wzruszyło ramionami „Praszodwacą, ja jesztem Dzak Traszh. Przyszłali mnie ż ageszji lokajóf bo nikt nie chszczaił tu praszować. Lord Luk jeszt pefnie f bibliszecze. Prafym korytarzem asz dodziesz do koszczanych dzfióf.” Zakończył Dzak i poszedł w przeciwnym kierunku.

#17 Darth_Luk

Darth_Luk

    Infrzak

  • Użytkownicy
  • PipPip
  • 98 postów
  • GG: 1651630

Napisano 15 marzec 2011 - 00:11

Adax czyj to temat jest?
Mój czy twój?
Nic nie mam przeciw dzonsowi bo opisują starania Vładka w poszukiwaniu JB. :D
ale następnym razem zarzuć info na gg przed wrzutem ok?



„ Spotkanie po latach.”


Siddiv i Marvel pojawili się przed ruinami liceum im. Stanisława Staszica w sosnowcu.
- Kto normalny ukrywa się w zniszczonym licem? - zapytał Marvel.
Siddiv spojrzał na Marvela po czym przybrał swą ludzką postać.
- Idziemy. Nie pozwólmy mu czekać. - powiedział Siddiv.
Wchodząc do wnętrza można było dostrzec jak ktoś rzuca słabą kulą ognia.
Jak wiadomo tam gdzie pojawia się słabe zaklęcie tam trzeba się udać, by znaleźć ucznia przy swym mistrzu.
Przemierzając mroczny korytarz dotarli do młodego człowieka próbującego rzucić zaklęcie, oczywiście gdy nie ma się doświadczenia można sobie samemu krzywdę zrobić magią. Co też młodzieniec uczynił.
- Widzę że masz nowego ucznia, do tego bardzo utalentowanego. - Powiedział Siddiv.
Młodzieniec złapał za drewnianą pałkę nabijaną gwoździami i skierował ją w kierunku przybyszów.
- Kim wy jesteście! - wrzasnął młodzian.
Jego pałka została płynnym ruchem przecięta przez miecz.
- Wiedz że nigdy nie grozi się bronią komuś kogo nie znasz, bo może ucierpieć nie tylko twa duma. Acrode nie nauczył cie tego? - powiedział Siddiv.
- Flamea dica! - wrzasnął młodzieniec, lecz wynik zaklęcia go zaszokował gdyż poparzył swoją dłoń.
Marvel skierował swoją lewą dłoń do okna i powiedział.
- Flamea dicia - kula ognia miała średnicę trzydziestu centymetrów.
~ Przestańcie! Wszyscy! ~ Usłyszeli głos Suri w myślach.
- Pokaż się staruchu! Mam sprawę. - powiedział Siddiv
Suria wyszedł z cienia jego spojrzenie mówiło „Jaką sprawę?”
- Chcemy zmienić władzę w gildii magów. Dołączysz? - powiedział Marvel.
~ Dobrze ale mam nadzieję że nie zniszczymy całkowicie gildii. ~
- Zginą ci którzy nas zaatakują. Mam nadzieję ze większość zrobi nam tą przyjemność. - powiedział Siddiv. - prowadź do lustra. - dodał po chwili.
Cała czwórka poszła do lustra, na pierwszy rzut oka wygląda na zwykłe ścienne lustro do robienia głupich fotografii. Ale gdy przyjrzy mu się dokładnie widać magiczne płomyki latające wokoło niego.
- Mistrzu mogę iść z wami? - zapytał młodzieniec.
- To nie jest sprawa dla dzieci w twoim wieku. Magią nie umiesz się posługiwać a w portal chcesz wejść. Żałosne. - powiedział Marvel wkraczając do portalu. Po nim wkroczyli Suria i Siddiv.
Na miejscu okazało się że i młodzieniec wkroczył do portalu.
- Miałeś zostać w ruinach, na nic nie zda nam się ktoś taki jak ty. - powiedział Siddiv przykładając mu miecz do gardła.

#18 Jack Bauer

Jack Bauer

    Infrzak

  • Użytkownicy
  • PipPip
  • 33 postów
  • GG: 2627453

Napisano 23 marzec 2011 - 22:23

Panowie, panowie...proszę się ode mnie odstosunkować. ^^