Skocz do zawartości


Zdjęcie
- - - - -

Co u licha dzieje się na Ślęży?


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
25 odpowiedzi w tym temacie

#1 RysiekINFRA

RysiekINFRA

    Administrator Forum INFRA

  • ROOT Admin
  • 4 444 postów

Napisano 12 czerwca 2009 - 18:25

Ten temat powraca jak przysłowiowy bumerang. Tylko uważny i cierpliwy czytelnik wie ile czasu i atramentu poświęciłem na to tylko aby zasygnalizować to, co dzieje się w rejonie Ślęży. Dzieje się wiele i ”dziwnie”, kiedy temat został przybliżony pojawiły się przedziwne informacje, która miały wyłącznie jeden cel dyskredytację autora, wytoczenie mu procesu sądowego, pogróżki, a nawet próby rzucenia klątwy! Tak, tak, to nie żarty! Jak widać klątwa nie jest przeżytkiem średniowiecza, niestety jako wyjątkowo gruboskórny i uparty jak osioł osobnik w sposób niezwykle prosty mówię: mam to w… głębokiej zadumie.

Fragment listu przesłanego na mój prywatny adres:

Witam

Nie znamy się, jednak to jest bez znaczenia. Proponuję aby pan zapoznał się z poniższą lekturą…

J.


Swoją drogą to ciekawe, że w jakiś cudowny sposób ludzie docierają do mnie ocierając się wręcz o prywatność. Zostawmy to, a skupmy się na tekście wskazanym przez J.

O ratunek dla kościółka na Ślęży!


W 1800 roku pewien pisarz o nazwisku Karl Friedrich Benkowitz – zakończył zresztą w obłędzie swój żywot samobójczym skokiem z okna – wzbudził w świecie raczkujących mediów śląskich sensację proponując, aby na szczycie góry Slęży rozpalić wielkie ognisko. Góra zyskała by taki sam wygląd jak ziejący ogniem i plujący lawą Wezuwiusz. Po co to czynił? Ano chciał przekonać wszystkich w okolicy, że krajobrazy śląskie są tak samo piękne i znaczące, co znane krajobrazy włoskie, a w samym Wrocławiu – u podnóża imaginowanego Wezuwiusza – uprawia się sztuki i nauki z nie mniejszą intensywnością niż u podnóża prawdziwego Wezuwiusza. Pomysłowi temu przyklasnęli sensaci najrozmaitszej maści, natomiast głosem rozsądku przemówili ówcześni właściciele Góry – kanonicy regularni, słusznie obawiając się o swoje lasy oraz o stojący na Górze już od roku 1702 kościółek. Minęło nieco ponad dwieście lat.

W 2004 pewna organizacja o nazwie „Projekt Cheopsa” dysponująca stroną internetową i zapewne środkami finansowymi zaczęła poszukiwać w kościółku ślężąńskim skarbu. Niestety – w odróżnieniu od pomysłów Benkowitza – zdołała przekonać właściciela kościółka – Papieski Fakultet Teologiczny we Wrocławiu do wyrażenia zgody na „przeprowadzenie prac archeologicznych”. Spiritus movens przedsięwzięcia był niejaki „pan William Sakowicz” z Chicago, działający właśnie w ramach projektu Cheops. Zawarto umowę nie tylko z księdzem Tomaszem Zającem – dyrektorem ekonomicznym Seminarium, ale także z Uniwersytetem Wrocławskim. Prace poszukiwawcze miał prowadzić pan doktor Limisiewicz z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Wrocławskiego. Do dzieła przystąpiono żwawo, a mianowicie 17. 8. 2004 roku (Prawdopodobnie data ta ma wiele wspólnego z paranoidalną numerologią nawiązująca do wysokości Slęży nad poziomem morza: 718 metrów). Cytuję ze strony internetowej „Projektu Cheops”:

„Pierwszy etap: wykopaliska w Polsce na górze Ślęża koło Sobótki w pobliżu Wrocławia.
Jest to etap najprostszy i względnie niedrogi, gdyż dotyczy naszego polskiego ?podwórka?. W czasie kilku sesji z Lucyną Łobos otrzymaliśmy informacje, co kryje góra Ślęża i jak dotrzeć do skarbów historycznych, które – według przekazów Lucyny – są tam ukryte od czasów Bolesława Chrobrego. Po wielu trudnościach i przeszkodach natury formalnej etap ten zaczął być realizowany 17 sierpnia 2004 r. przez ekipę archeologów z Uniwersytetu Wrocławskiego, pod kierownictwem dr Aleksandra Limisiewicza (patrz: “Ślęża – stan obecny badań”).

Fragmenty niektórych sesji dotyczących tego tematu można znaleźć w dziale “Ślęża-sesje”.

Dodam jeszcze, że ów projekt Cheops – rzekomo już nieistniejący, łączy się najwyraźniej z tak zwaną „Misją Faraon”, która na swojej stronie internetowej wykorzystuje także wykopaliska pana dra Limisiewicza, obszernie relacjonując ich przebieg. Celem głównym nie jest już rzekomy skarb widziany przez panią Łobos (w Misji Faraon występuje ona jako wiceprezydent: Lucyna Łobos-Brown – najprawdopodobniej chodzi o tę sama osobę), ale o ratowanie świata w roku 2012:

„Misja Faraon” – jest pokojową misją pozaziemską, skierowaną w Ziemię przez wyższą cywilizację z pasa Oriona w celu pomocy Ziemi i ludziom w roku 2012, czyli na czas cyklicznego przelotu tzw.PlanetyX/Nibiru. Misja jest skierowana na pomoc wszystkim ludziom, nie tylko „wybranym” przed perturbacjami na naszej planecie, co już się objawia, jako mylnie nazwane przez naukę „ocieplenie klimatu”. Rzeczywistą przyczyną obecnych zmian na Ziemi jest planeta dryfująca przez nasz ziemski Układ Słoneczny, która będzie już widoczna gołym okiem na północnym niebie w roku 2009.” (Cytat za stroną internetową www.missionpharaoh.com)

Nie muszę dodawać, że jedyną odpowiedzią na majla z pytaniami o losy kościółka na górze, skierowanymi na adres pana Ryszarda Choroszego „skarbnika” Misji Faraon, było po pierwsze odesłanie do pana dra Limisiewicza, następnie pytanie, kogo „reprezentuję”). Od MIsji Faraon czy Projektu Cheops biegną kolejne powiązania do kolejnych obskurancko-sekciarskich organizacji: Fundacja Wspierania Badań Archeologicznych Dar Światowida, fundacja THE MYSTRIES OF THE WORLD, związana z tą samą panią Łobos i panią Barbara Choroszy.

Zdumiewające jest to, że osoby tak poważne jak wyżej wspomniani panowie, reprezentujący niemniej poważne instytucje, zdecydowali się na realizację pomysłów po pierwsze pachnących bardzo mocno sekciarstwem („Misja Faraon” stawia sobie za cel ni mniej ni więcej jak „ratowanie Ziemi”), po drugie zdecydowali się pójść za intuicjami znanego w pewnych kręgach medium – pani Lucyny Łobos z Wrocławia, która w swoim jasnowidzeniu wskazywała na „skarb historyczny„ ukryty w podziemiach Kościółka i to od czasów Bolesława Chrobrego.

W trakcie prac nie odkryto praktycznie niczego, poza tym, co było do odkrycia bardzo przewidywalne. A zatem hipotetyczne fragmenty podziemi dawnego zamku ślężańskiego lub tez nieokreślone fragmenty architektoniczne (prawdopodobnie są to fundamenty osiemnastowiecznej świątyni). Wykonano we wnętrzu Kościółka wykopy sięgające trzech metrów pod posadzkę w głąb ziemi, główny ołtarz podparto długimi drągami, udzielono kilka wywiadów, zorganizowano wspomnianą wyżej sesję, po czym prace się zakończyły.

Jak poinformował moją uczennicę pan Limisiewicz, wspomniany główny sponsor – czyli tajemniczy „pan Sakowicz” z Chcago działający w ramach Projektu Cheops wycofał się z finansowania dalszych etapów prac. Czyli ze sporządzenia betonowego stropu, który oddzielał by kościółek od wykopanej dziury w ziemi oraz zrobienia przejścia od „dołu” do powstałej w ten sposób piwnicy. Reakcja „pana Sakowicza” wydaje mi się dość zrozumiała: nie ma skarbu, stąd nie ma dalszych prac. Ksiądz Zając i pan Limisiewicz zostali prawdopodobnie oszukani przez cwanych sekciarzy z projektu Cheopsa, natomiast wyjątkowo przykre jest to, że pozostała dziura w kościele, która przyczynić się może do jego upadku w sensie dosłownym; zagrożone są – jak mniemam – fundamenty świątyni stojącej wszak w bardzo trudnym terenie, wystawionej na działanie czynników atmosferycznych. Innymi słowy: to, czego nie zdołał zrealizować obłąkany Benkowitz dokonać się może za sprawą żywiołów i obłędnych sugestii pani Łobos działającej we współpracy z podejrzanymi sekciarzami z „Projektu Cheops”. Powstaje zatem pytanie: co lub kto może uratować świątynię?

Konieczne jest przede wszystkim pozyskanie funduszy na naprawienie szkód powstałych w trakcie badań archeologicznych lub (jak kto woli) poszukiwania skarbu. Jest oczywiste, że fundusze te winien organizować zarówno właściciel kościółka – czyli Wyższe Seminarium Duchowne (Papieski Fakultet Teologiczny) jak i władze konserwatorskie. Istnieje tu jednak kilka „ale”. Nie wiem mianowicie, na ile te szacowne Instytucje zdają sobie w odpowiednim zakresie sprawę z historycznego i aktualnego znaczenia Kościółka. Kilka zatem słów przypomnienia. Swiątynia ta związana była z kultem Najświętszej Panny Marii, a jej budowniczym (być może także fundatorem) był opat Kanoników Regularnych, ksiądz Johannes Sievert, którego epitafium wykonane z szarego śląskiego marmuru znajduje się do dziś u drzwi zakrystii kościoła Najświętszej Marii na Piasku we Wrocławiu. Epitafium to zdobił widok masywu Slęży – dziś brak tam tego elementu. Poświęcenie Kościółka odbyło się 2 lipca 1702 roku, w dniu Nawiedzenia NMP, o czym informuje zachowana tablica przy bocznym portalu. Kościół był świątynią pielgrzymkową, natomiast cała góra i szlaki na nią wiodące miały charakter sakralny: poświęcone były radościom i boleściom NMP. W roku 1810 nastąpiła w Prusach sekularyzacja (upaństwowienie) majątków kościelnych, kościółek górski stał się zatem filią parafialnego kościoła w Górce (mieszczącego się wówczas w góreckim zamku). Właścicielem szczytu zostało natomiast państwo. W nocy z 4 na 5 czerwca 1834 roku pierwotny kościółek spłonął od uderzenia pioruna. Na jego odbudowę, a właściwie budowę w nowym kształcie trzeba było czekać siedemnaście lat. Inicjatywę budowy poparł zarówno nadprezydent prowincji śląskiej jak i wielki książę Kościoła – kardynał Melchior von Diepenbrock. 13 lutego 1851 roku wystosowali oni odezwę do Ślązaków, aby złożyli się na odbudowę świątyni. Ofiarność ludzka była duża, jednak w obliczu nadal istniejących braków kardynał Diepenbrock zdecydował się na współfinansowanie budowy z własnych funduszów. Roboty – mimo ogromnych trudności – postępowały żwawo, stąd poświęcenie kościoła odbyło się 15 sierpnia 1852 roku.

I tu mamy już pierwszą wskazówkę, co można by konkretnie zrobić dla ratowania kościółka na Slęży. Mianowicie Kościół mógłby odwołać się do ofiarności śląskich wiernych, a ci nie poskąpią z pewnością grosza na odbudowę świątyni. Szczere wyjaśnienie tego, co się stało z kościółkiem, prawidłowa ocena jego stanu, szczere przedstawienie środków zaradczych uratują tę świątynię. Nie jestem pewien, czy trzeba aż budować nowy strop i udostępniać wykopane (nie istniejące wszak uprzednio!!) podziemia. Należało by chyba doprowadzić świątynię do stanu pierwotnego, zrekonstruować posadzkę (niestety, fragmenty osiemnastowiecznej posadzki z piaskowca zostały zniszczone i leżą na kupie w pobliżu świątyni) oraz przywrócić kościołowi funkcję Domu Bożego.

Ale nie tylko wspomniane wyżej elementy historyczne wyczerpują znaczenie i rangę kościółka górskiego na Ślęży. W tym momencie chciałbym zabrać głos nie jako badacz dziejów kultury regionu ślężańskiego, ale jako mieszkaniec Sobótki-Górki, członek rzymsko-katolickiej parafii przy kościele pod wezwaniem Serca Jezusowego w Górce. Przez lata kościółek na Ślęży był filią naszej parafii. Dzięki staraniom proboszczów – księży Stanisława Wlazły i Stefana Ciupy kościół wielokrotnie remontowano, w latach osiemdziesiątych odbywały się tam regularne msze dla turystów, poczynając każdorazowo od Zielonych Świąt. Kościół był zatem żywą świątynią, godną tego, by przypomnieć przykładowo jej rolę w dniach stanu wojennego. Przed kilkoma laty została ona przejęta przez Papieski Fakultet Teologiczny we Wrocławiu. Poczyniono zasadnicze prace remontowe: wzmocniono wieżę kościoła, położono nowy solidny dach, wykonywano naprawy, związane np. z osuwaniem się kamiennej skarpy okalającej kościół. Troską otaczano też elementy znajdujące się w okolicy kościółka: np. zwalony przez wandali misyjny krzyż drewniany z lat dwudziestych zastąpiono (ufundowanym przez ślężańskich leśników) krzyżem na solidnym granitowym cokole na krawędzi północnej platformy widokowej. Katastrofa nastąpiła w roku 2004, kiedy rozpoczęto badania archeologiczne (lub: poszukiwanie skarbu), z opisanym wyżej skutkiem.

Skoro kościółek ma tak duże znaczenie dla okolicznej ludności, dla turystów, a także dla wydarzeń historycznych związanych z najnowszymi dziejami, należało by zadbać także o pomoc państwową w jego odbudowie. Kluczową rolę odegrać może tu pan Andrzej Kubik, Wojewódzki Konserwator Zabytków we Wrocławiu, a mianowicie przez wpisanie kościółka do rejestru zabytków, co umożliwi starania o uzyskanie dotacji państwowych. O ile sam szczyt Ślęży jest w rejestrze zabytków, o tyle kościółek już nie. Jak poinformował mnie pan dr Limisiewicz wypełnił on już i przedłożył Konserwatorowi tzw. białą kartę, w tej chwili pracuje nad odpowiednim wnioskiem. Jednak taki wniosek – zgodnie z informacją uzyskana od pana Kubika – winien złożyć właściciel kościółka, czyli Papieski Fakultet Teologiczny, w osobie księdza Tomasza Zająca, dyrektora ekonomicznego tej instytucji. Kroki te powinny być uczynione jak najszybciej, aby można było przystąpić do uratowania zabytku, o którego losach i stanie tylko nieliczni z tysięcy turystów odwiedzających szczyt Ślęży mają niejakie pojęcie. Oby stało się to jak najszybciej.

Informacje na temat historii kościółka zaczerpnąłem z publikacji: Moritz Sadebeck: Góra Slęża i jej okolice. Przełożyła i wstępem opatrzyła Joanna Smereka. Wrocław: Atut 2008. (Seria Biblioteka Slężańska. T. 2. Pod red. Wojciecha Kunickiego i Joanny Smereki).

AUTOR: WOJCIECH KUNICKI http://wojciechkunic...a-slezy_29.html

Komentarz:

To jakaś tragifarsa rodem z jakiegoś państwa bananowego. Każda polemika w tej konkretnej sprawie to kompletna strata czasu. Osoba, która bierze udział w tak niepewnym „przedsięwzięciu” liczyć się musi z opinią osób z zewnątrz i nie dziwię się, że panu Kunickiemu puściły nerwy. Nie wiem, być może zobaczył to cudo:




Mariusz Fryckowski "Wbrew wszystkim i wszystkiemu"

#2 jerry

jerry

    Infranin

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPip
  • 261 postów
  • GG: 1031596

Napisano 13 czerwca 2009 - 00:42

Wszystko ładnie, pięknie, cacy ale dotarłem do audycji radiowych z USA i troszkę inaczej to przedstawiają, tzn dochodzi do tego jeszcze wiele innych czynników tak jak np do kontaktów pozaziemskich istot. Dużo pytań i dużo ciekawych odpowiedzi i co najważniejsze: płyty cd, plakaty, i wiele innych do KUPIENIA w sklepie wysyłkowym...

#3 xedos

xedos

    Homo Infranius

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 487 postów

Napisano 13 czerwca 2009 - 06:54

Z takich akcji (dotyczy również szeroko pojętej ufologii) nie powinno się czerpać najmniejszych korzyści materialnych, jest to szkodliwe społecznie i wysoce niemoralne, nie ma żadnych dowodów na potwierdzenie słów meritum działań tej organizacji. Działanie z wykorzystaniem przeczuć lub przekazów jakiejś wyimaginowanej postaci to zwyczajne średniowiecze lub jak ja uważam...draństwo.

Pozdrawiam.

#4 jerry

jerry

    Infranin

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPip
  • 261 postów
  • GG: 1031596

Napisano 14 czerwca 2009 - 00:44

Chyba masz rację lecz nie do końca bo ów ta organizacja natrafiła na trop lecz z punktu widzenia poszła w złym kierunku przekładając na zysk niby na cel szczytny czyli na badania itd... Przepraszam za podsumowanie ale jak dla mnie to kompletna klapa choć jak się mówi: w każdym zdaniu jest ziarno prawdy.

#5 xedos

xedos

    Homo Infranius

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 487 postów

Napisano 14 czerwca 2009 - 10:41

Pantanal jest niezwykle uważnym obserwatorem.

To nawet nie jest kwestia pomysłu „Projekt Cheops” czy grupy zwolenników kultywujących pomysł znany od wieków. Jest kacyk – medium („mendium”) gadający o jakichś urojeniach i są „”wyznawcy” jego prawd. Równie dobrze nazywać się to może „Projekt smok”, „Babka wiejska” lub „Zapowiadacz organization”czy "Fundacja Papuas", to bez znaczenia. Jednak, kiedy tworzy się wokół tego otoczka kultu powiązana z korzyściami finansowymi, które oparte są o informacje wyssane z palca to ja przepraszam, ale zadaję pytanie, czy to odłam scientologiczny, czy jeszcze konwencjonalny New Age? W obu przypadkach robi się dziwnie i „niekonwencjonalnie”. Podobny zarzut mógłbym postawić Kościołowi takiemu czy takiemu. Mamy do czynienia z próbami manipulacji. O, ile biegłości nabiera się przez dwa tysiące lat nie ma problemu – pokolenia uznają to za fakt, ale, jeżeli dotyczy to odpowiednika Pytii nad śmierdzącym urwiskiem to zadaję kolejne pytanie : za ile? Odpowiedź jest prosta 100 – 250 złotych za bilet wstępu i to w dużych miastach. Mnożymy to np. razy 300, wychodzi kwota …? Jest interes? Jest. Ponad dwie stówki za urojenia, nic tylko powinienem zrobić coś podobnego, skaptować INFRĘ i zbierać kasiorkę na alkohol panienki lub kolejny model BMW serii jakiejś tam. Konsumpcyjne nastawienie do życia, jakie to typowe dla młodych źle rozwijających się demokracji.

Popatrzcie na to moimi oczami, a zrozumiecie dla czego „Projekt Cheops” stał się ogniskiem zapalnym, które należy wyciąć i spalić jak zrakowaciałą tkankę.

To „coś” nie ma nic wspólnego z ufologią, a ze zwykłą, śmierdzącą komercją.

Co do kryształowych, gwiezdnych czaszek to osobny temat, wymagający innego spojrzenia i to w stronę konkretnych osób będących autorami publikacji. Każda z nich zasługuje na osobne opracowanie, włos się na głowie jeży o jakich legendach przyszło nam dyskutować.

Patrząc na to przez pryzmat nauki - jest nic nie warta, a czas jej poświęcony wydaje się być straconym - to zdanie właśnie tych autorów. Ja twierdzę, że są oni zwykłymi oszustami wykorzystującymi wdzięczne sensacji media. Trzymam się od nich jak najdalej.

Pozdrawiam i dziękuje za niezwykle ciekawą dyskusję.

#6 Przemek

Przemek

    Full Active

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 624 postów

Napisano 14 czerwca 2009 - 13:58

Pantanal mam prośbę umiesz podać definicje New Age? bo widze, że sporo o tym wspominasz, a odnosze wrażenie, że nie bardzo wiesz o czym mówisz. Poczytaj z uwagą: "zwolennicy NA wyobrażają sobie jako czasy, w których ludziom ma żyć się lepiej i łatwiej. To czas, w którym ludzie całkowicie przewartościują swoje spojrzenie na otaczający ich świat. Zgodnie z tym przekonaniem nastanie wtedy kres wszelkich systemów religijnych oraz ich instytucji, a ludzie zaczną naprawdę żyć według zasady: czyń drugiemu co tobie miłe; nie czyń drugiemu co tobie niemiłe lub żyj i daj żyć innym"

Masz coś przeciwko New Age? czy może poprostu nazwa Ci nie pasuje.

Użytkownik Przemek edytował ten post 14 czerwca 2009 - 13:59


#7 Dreamer

Dreamer

    Cogitationis poenam nemo patitur

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1 702 postów
  • GG: 873095

Napisano 15 czerwca 2009 - 13:37

Jeśli chodzi o wykopaliska na Ślęży to Projekt Cheops tłumaczy się rzekomo wstrzymanym pozwoleniem na dalsze prowadzenie tam prac wykopaliskowych. Jaka jest faktycznie prawda to trzeba by sprawdzić pytając pracowników Uniwersytetu Wrocławskiego

#8 Sasquatch

Sasquatch

    -

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 2 182 postów

Napisano 16 czerwca 2009 - 16:36

Projekt Cheops za wstrzymanie prac na Ślęży wini Kościół, który nie chce wyrazić zgody na dalsze badania archeologiczne. Jednak oświadczenia organizacji nie są zbyt jasne. Sprawa utknęła w martwym punkcie w maju 2006 roku kiedy to archeolodzy wstrzymali się z pracami po informacjach że nie mają pozwolenia od Kościoła, chociaż rzekomo takie pozwolenie miało być wydane dużo wcześniej. Takie zawieszenie trwa od 3 lat i nie wiadomo kiedy się skończy.

#9 Arek 1973

Arek 1973

    Homo Infranius Alfa

  • Moderatorzy globalni
  • 3 642 postów

Napisano 16 czerwca 2009 - 17:49

Dakładnie tak jak Sasquath napisał. Podobno oni chcieliby tam dalej kopać ale ten niedobry kościół zabronił. A tak ogólnie , w Egipcie przestali kopać, oficjalnie jest napisane że nie ma funduszy i prace przerwano

#10 xedos

xedos

    Homo Infranius

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 487 postów

Napisano 23 września 2009 - 09:57

Ku przestrodze tym, którzy wierzą w rychły koniec cywilizacji.


Zastanawiałem się przez chwilę, gdzie umieścić ten post ale skoro jest tutaj wątek bliski Wrocławia, wybrałem to miejsce.

Do rzeczy...

Wczoraj TVP-2 wyemitowała "Ekspres Reporterów Dwójki" (nazwa jest oczywiście trochę inna ale to bez znaczenia)- to jeden z nielicznych programów skompromitowanych mediów publicznych, który oglądam, wczoraj jednak wyemitowano tam zapowiadany przeze mnie reportaż o pani Lucynie Ł. oraz dość szeroko opowiedziano o sekcie w której jest jednym z liderów. Dziennikarze dopuścili się prowokacji i wyszedł ciekawy materiał. Widzowie poznali pewne fakty i skutki wobec osób, które zostały całkowicie zmanipulowane. Ostrzegałem przed tym od trzech lat, grożono mi nawet procesem o zniesławienie, jakoś nie przejąłem się tym jak powszechnie wiadomo. Sprawdziły się wszystkie moje ostrzeżenia od początku do końca, ujawniono powiązania sekty Oriona 2012 ze stowarzyszeniem na rzecz światowida jak i projektem cheops ( wybaczcie mi ale ja tych nazw nie napiszę wielką literą). Owszem, przyznaję, że po serii moich artykułów w tej sprawie otrzymałem bardzo silne materiały dowodowe od przeróżnych osób, jednak widzę to, że trwa zmowa milczenia pośród polskich ufologów, którzy są umoczeni i nie tylko. Bogu dzięki jest ich tylu, co kot napłakał ale ich ranga w środowisku jest spora.

Zastanawiam się co zrobić, zadam Wam tylko dwa pytania.

Czy dla dobra ruchu ufologicznego należy sprawie ukręcić przysłowiowy łeb, czy dalej bawić się w "egzekutora", czyli kata. Ja osobiście mam cholerne wątpliwości i wydaje mi się, że te "umoczone" osoby zostały kompletnie zmanipulowane. Oczywiście są zatwardziali, którym już kompletnie się wszystko popierniczyło ale to przypadki kliniczne.

Jakbyś Ty postąpił ?


Ja wiem jak postąpi prokuratura.

Chętnie poznam Wasze opinie, a może Redakcja Infry sprowokuje czat tematyczny, gdzie każdy w sposób otwarty skomentuje zdarzenie w sposób bezpośredni?

Pozdrawiam

Reportaż

Użytkownik xedos edytował ten post 23 września 2009 - 10:08


#11 RysiekINFRA

RysiekINFRA

    Administrator Forum INFRA

  • ROOT Admin
  • 4 444 postów

Napisano 23 września 2009 - 10:20

Reportażu jeszcze nie oglądałem, teraz nie mam takiej możliwości. Podziwiam wytrwałą i słuszną walkę pana Mariusza z tym jakże niebezpiecznym zjawiskiem.

Chętnie poznam Wasze opinie, a może Redakcja Infry sprowokuje czat tematyczny, gdzie każdy w sposób otwarty skomentuje zdarzenie w sposób bezpośredni?


Przypomnę, że swego czasu próbowaliśmy usilnie zaprosić panią Lucynę Łobos na nasz czat aby zadać wiele pytań w prost ale tak tego unikała, że w końcu zrezygnowaliśmy. Na naszym forum jest kilka osób, które otarły się o Projekt Cheops i mogą opowiedzieć kilka szczegółów.
Pomysł spotkania na czacie dobry, myślę że możemy to zrobić w niedzielę. O konkretach będę informować.

#12 xedos

xedos

    Homo Infranius

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 487 postów

Napisano 23 września 2009 - 11:06

Bardzo niepokoi mnie w tej chwili coś zupełnie innego, mnożą się jak grzyby po deszczu wszelakie spotkania, które w swej nazwie mają liczbę 2012, zapraszani są ludzie z innych krajów, którzy tam giną w tłumie, a w Polsce stali się wręcz idolami. To pewne, że aby mieć wgląd w te imprezy na moją prośbę będą monitorowane.

Ja rozumiem, można mówić o pewnych sprawach, zdarzeniach, faktach ale powtarzam raz jeszcze - MANIPULACJI STOP! Ufologia, jako taka nie ma nic wspólnego z kultami, to dwa różne pnie drzew, czasami ledwie stykają się koronami i to tylko przez przypadek lub naiwność łatwowiernych. Prościej mówiąc, chcesz wydać sto, dwieście złotych? Kup dziewczynie kwiaty, zaproś na ją obiad, do kina lub dajcie komuś biedniejszemu od siebie - to słuszniejsze niż pakowanie sekciarzom gotówki do łap na ich dalszy rozwój i to wcale nie duchowy. Pani Lucyna - bohaterka reportażu, to tylko nic nie znacząca wzmianka, są ludzie bardziej niebezpieczni, którzy uciekają się do każdej możliwości z przemocą włącznie. Cheops, 2012, to tylko epizody, są groźniejsi od nich. Obawiam się najbardziej scientologów, którzy znaleźli podatny grunt wśród niektórych ufologów polskich, którzy już stali się ich forpocztą.. Tak być nie może, walczmy wspólnie o to aby ochronić naszych młodszych kolegów, nie zapominając jednocześnie o starszych. Wbrew wszystkim opiniom - ufologowie, to naprawdę wrażliwa grupa ludzi, cholernie wrażliwa w większości są bardzo wykształceni i ... naiwni.

Na zakończenie, wiem o tym, że za chwilę pojawi się w tym miejscu komentarz mojego kolegi RKL (pisarz, publicysta) z CBZY, ma znacznie większe doświadczenie od mojego, właśnie w tych sprawach i warto wsłuchać się w to , co będzie chciał przekazać. mam nadzieję, że i inne panie i panowie walczący od lat o normalność w polskiej ufologii wypowiedzą się w tej kwestii. Jesteście Państwo jak nigdy, własnie teraz bardzo potrzebni, wsłuchajcie się w ton i teksty młodych ludzi z INFRY, warto to zrobić, są świetni.

Użytkownik xedos edytował ten post 23 września 2009 - 11:12


#13 Guest_Orson_*

Guest_Orson_*
  • Goście

Napisano 23 września 2009 - 19:07

Xedosie, mi się wydaje, chociaż nie znam się dobrze na środowisku ufologicznym, tak jak i na tematyce związanej z UFO, że można stworzyć kilka schematów ,, stopniowego opadania w wilczy dół szaleństwa", niektórych ufologów.
Żyje sobie facet, zajmuje się tematyką UFO, powiedzmy od 15 lat. Poświęca na to wiele czasu prywatnego, jest to spora część jego życia, kto wie, czy nie dominująca. Po 15 latach spotykania ludzi, którzy twierdzą, że porwało ich UFO w czasie paraliżu w nocy, oglądania krzywo wykoszonych piktogramów, czy zdjęć latających pikseli, taki człowiek, chcąc nie chcąc, dochodzi do wniosku, że zmarnował 15 lat życia na bajdurzenie. W większość przypadków tak to wygląda, podejrzewam, niewielu ma okazję spotkać się z prawdziwie możliwymi, epickimi przypadkami spotkań z UFO. I co ma zrobić ten człowiek? Rzucić to w cholerę? Przyznać się, że zmarnował ten czas?
Otóż ludzie nie lubią przyznawać się do porażek. Nikt nie lubi, kiedy wychodzi na jaw, że zrobił z siebie idiotę. Ten mechanizm działa tak w spirytyzmie, jak i w ufologii. Działa wewnętrznie i wtedy Ci ludzie oszukują samych siebie, jak i zewnętrznie. To działanie zewnętrze to chęć pokazania innym, że jednak coś się wie. To wewnętrzne to chęć przekonania siebie, że 15 lat nie poszło na marne, że dotknęło się tajemnicy. I tak, taki ufolog w końcu ulega presji, czego efektem jest uganianie się za szarkami, które ukrywają się w firankach, czy robienie zdjęć niewidzialnemu UFO.
Oczywiście, moim zdaniem, funkcjonuje jeszcze kilka innych schematów, kalk z tego, co dzieje się w ezoteryce i czemu ludzie popadają w nią.
Ci ludzie, są bardzo podatni na psychomanipulację, bo sami chcą być oszukiwani- to leży w interesie ich zdrowia psychicznego, komfortu psychicznego, chęci bycia uznanym. Tylko niestety, jest to ,,krótka droga w stronę czarnego słońca". Ucieczka od jednego problemu w drugi, który może kosztować nas życie i poczytalność.
Dlatego też w zajmowaniu się wszelkimi anomaliami potrzeba krytycyzmu, sceptycyzmu i filozofii złotego środka.
To moje zdanie.

#14 UFOWORLDNEWS

UFOWORLDNEWS

    Homo Infranius Alfa

  • Moderatorzy globalni
  • 1 543 postów

Napisano 23 września 2009 - 20:23

Żyje sobie facet, zajmuje się tematyką UFO, powiedzmy od 15 lat. Poświęca na to wiele czasu prywatnego, jest to spora część jego życia, kto wie, czy nie dominująca.

A jaki schemat zastosujesz do tego?:
Żyje sobie facet, zajmuje się tematyką UFO, powiedzmy od 15 lat.Sam był naocznym świadkiem i widział U.F.O(nie mylić z pikselami na zdjęciu lub innym światełkiem) Poświęca na to wiele czasu prywatnego, jest to spora część jego życia, kto wie, czy nie dominująca.Spotyka i zna innych którzy doświadczyli tego samego.Ale cały czas nie może się pogodzić z tym, że zobaczyć znaczy uwierzyć. :( :)

#15 RysiekINFRA

RysiekINFRA

    Administrator Forum INFRA

  • ROOT Admin
  • 4 444 postów

Napisano 23 września 2009 - 20:36

Drogi Orsonie poruszyłeś istotną kwestię aczkolwiek uważam, że Mariuszowi chodziło o coś innego, bowiem tu trzeba mówić o manipulacji ze strony pewnej grupy, która posiada pewne cechy wskazujące iż zmierza do celowej psychomanipulacji grupy osób.

Chętnie jednak, ale krótko odniosę się do tego napisałeś. Ufolog, który zakłada, że wszystko wie i bada zjawisko bezsprzecznie mające miejsce (lądowanie przybyszów z obcej planety, spotkania z istotami międzywymiarowymi, przekazy z innych galaktyk itp.) z góry stoi na straconej pozycji, bowiem tych hipotez potwierdzić nie sposób. Tutaj starsi koledzy mogą potwierdzić, że jeśli czymś się zajmujemy to przede wszystkim po to by potwierdzić wszelkie możliwe racjonalne wytłumaczenia danego fenomenu. Jeśli to się nie udaje ani na płaszczyźnie zjawisk fizycznych, psychologicznych, atmosferycznych pozostaje nam zagadka z czym mamy do czynienia. To już miejsce tylko i wyłącznie na hipotezy a nie na kategoryczne twierdzenia.

Jeśli ktoś twierdzi, że "ja wiem, my wiemy, mamy dowody, ONI* istnieją!" - jak to lubią czynić niektórzy to jest tylko i wyłącznie sensacjonistą.

*tu wstawić można też "duchy", "byty", "to", "owo" etc.

#16 Guest_Orson_*

Guest_Orson_*
  • Goście

Napisano 23 września 2009 - 20:42

A jaki schemat zastosujesz do tego?:
Żyje sobie facet, zajmuje się tematyką UFO, powiedzmy od 15 lat.Sam był naocznym świadkiem i widział U.F.O(nie mylić z pikselami na zdjęciu lub innym światełkiem) Poświęca na to wiele czasu prywatnego, jest to spora część jego życia, kto wie, czy nie dominująca.Spotyka i zna innych którzy doświadczyli tego samego.Ale cały czas nie może się pogodzić z tym, że zobaczyć znaczy uwierzyć. :( :)


To jest zupełnie inna kwestia i wydaje mi się UFOWORLDNEWS, że jak we wszystkim, każdy przypadek należy rozpatrywać indywidualnie. Jak wyglądało to jego widzenie? W jakich warunkach zaszło? Jaki miało charakter? Czy wziął pod uwagę wszystkie możliwe czynniki? Czy zwrócił się z tym do osób zawodowo zajmujących się owymi czynnikami np: czy w przypadku obserwacji albo zdjęcia nie była to chmura albo sputnik, czy w przypadku porwania nie mogła to być halucynacja? Czy rozmawiał ze specjalistami w tej dziedzinie i czy wykluczył wszystkie fizyczne wyjaśnienia? Co o jego przypadku mówią inni, niezwiązani emocjonalnie ze sprawą, zatem bardziej obiektywni?
Chodzi mi o to, że aby dokopać się do prawdy, trzeba odrzucić wszystkie ,,być może" i ,,tak jest" fizyczne, a dopiero potem zastanawiać się czego się było świadkiem. Wielu ludzi działa odruchowo, działa coś, co w psychologii nazywa się ,,myśleniem magicznym". Chcemy być świadkami czegoś wyjątkowego. Najpierw należy wykluczyć całą przyziemność. I nie zgodzę się z Tobą, że zobaczyć znaczy uwierzyć. To, że na łóżku szpitalnym widziałem machającego do mnie Szaraka i czułem jego oddech, nie oznacza, że go widziałem:). Z pewnością rozumiesz, co mam na myśli.
I zgodzę się z tym, co napisałeś Rysiek, całkowicie. Przykład który podałem, jest jednym ze schematów. Zmierzałem do tego, że ludzie, którzy dają się zmanipulować przez takie osoby jak Pani Lucyna Łobos, nie biorą się znikąd. To osoby z przeszłością, które tak jak Pani Lucyna, odtworzyły pewien ,,pseudopaanormalny" , czy też ,,paraparanormalny" schemat.

#17 Lothar

Lothar

    Zaangażowany Infranin

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 311 postów
  • GG: 5373745

Napisano 24 września 2009 - 13:26

Przypadkiem obejrzałem ten reportaż, o którym wspomina xedos.
Aż włos się jeży na głowie. Znacznie wcześniej wiedziałem, że ten ich projekt śmierdzi. Z sesji biła arogancja oraz pycha.
Wspomniany reportaż (dla tych co nie oglądali) przedstawia sylwetki 2 osób, którzy dali się zmanipulować na maksa i przekazali tym oszustom oszczędności życia ich samych i ich rodzin. Mowa tu o kwotach rzędu 20 tys. i więcej!

Na pohybel skurw******

#18 xedos

xedos

    Homo Infranius

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 487 postów

Napisano 24 września 2009 - 13:56

Lotharze, to nie jest tak. Odpowiednia modulacja głosu, "wymowne" przerwy w wypowiedziach, zawieszanie głosu, westchnienia, gestykulacja to tylko instrumentarium, które ma wytworzyć odpowiedni klimat dla tych, którzy mają uwierzyć. Spora część widowni wierzy i to właśnie oni w kuluarach przekonują niedowiarków opowiadając niestworzone rzeczy o których albo słyszeli albo w nieodpowiedni sposób zinterpretowali na sesjach prywatnych. Tutaj każdy szczegół ma znaczenie, to jak z kursami dla polityków, które organizują dziennikarze. To właśnie oni uczą ich manipulacji tłumem. Nawet nie wiecie jak prostą i skuteczna jest ta metoda. Medium zastosowało sprawdzone metody, może teraz zrozumiecie dlaczego przez tyle lat uczulam wszystkich na te metody. Niestety, sprawa dotyczy również ufologów-szołmenów.

Warto szukać drugiego dna wszędzie tam, gdzie istnieje cień podejrzenia o oszustwo.

Pozdrawiam

#19 Lothar

Lothar

    Zaangażowany Infranin

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 311 postów
  • GG: 5373745

Napisano 24 września 2009 - 15:01

xedos skąd masz taką wiedzę? Interesujesz się tym (socjotechniki itd) czy jest to twoja praca?

Gratuluje wytrwałości w walce z tym zjawiskiem.

#20 xedos

xedos

    Homo Infranius

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 487 postów

Napisano 24 września 2009 - 19:36

Lotharze, wierzysz w prawo? Bo ja tak, państwo dobrze mnie chyba wyszkoliło.