Skocz do zawartości


Zdjęcie
* * * * * 2 głosy

INFRA RED BIBLE


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
79 odpowiedzi w tym temacie

#61 QK1

QK1

    Infrańczyk

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 132 postów
  • GG: 6778503

Napisano 22 październik 2009 - 16:18

Szacun ludzie, nie mogłem się oderwać od tego cholerstwa, a nawet przeczytałem to 2 razy, jeszcze raz szacun i czekam na większość !
Niech ciastko będzie z Wami :D

#62 Darth_Luk

Darth_Luk

    Infrzak

  • Użytkownicy
  • PipPip
  • 98 postów
  • GG: 1651630

Napisano 22 październik 2009 - 22:16

Nikt się nie zgłaszał więc padło na Manfredo90, ale nie martw się będziesz miał wiele przygód :P


Manfredo90 człowiek który poszukiwał mocy dla dobra świata, miał największego możliwego pecha i stał się zły. Początkowo były to tylko podszepty Darth Lukocyfera , które prowadziły go do zniszczonej katedry wzniesioną ku chwale najmroczniejszego, w jej ruinach odnalazł stary pergamin na którym było zaklęcie przywołujące demona by spełnił jedno życzenie po przywołaniu poprosił o jedno:
- Chce być potężnym wojownikiem, by ratować świat przed złem ? rzekł Manfredo90
- Moc zdobywa się stopniowo, ale jeśli będziesz łamał pieczęcie światła to twój potępiał będzie wzrastał ? odpowiedział Darth
- Światła ? czyli.. ? chciał powiedzieć Manfredo lecz mu Lukocyfer przerwał
- Tak źli mnie zamknęli by powoli niszczyć świat, a więc zgadzasz się stać moim wojownikiem ? ?
- Oczywiście ? Powiedział Manfredo90 po czym jego ciało zostało przeszyte mroczną magią
- Co się dzieje ? ? zapytał przerażony wojownik
- Właśnie stajesz się narzędziem zła MUAHAHAHAHA ? odpowiedział Darth, po zakończeniu absorpcji mocy Manfredo już nie przypominał człowieka jego ręce pokryły się łuskami a, a brzuch przedzielił się i wyrosły mu zęby w jego oczach płonęła rządza anihilacji wszystkiego co żywe.
- Idź i mnie uwolnij mroczny rycerzu ? Powiedział demon po czym zniknął
- Tak panie ? odpowiedział Manfredo90 ale jego głos brzmiał inaczej jakby jakaś istota pełna szaleństwa i nienawiści mówiła równo z nim
Ostrze zagłady - Miecz który może przeciąć wszystko ale tylko i wyłącznie w rękach Manfreda ostrze miecza z jednej strony przypomina zwykłą powierzchnie tnącą, natomiast druga strona najeżona jest małymi igiełkami które służą do odbierania sił witalnych wrogowi by zwiększać potencjał wojownika rękojeść miecza jest wykonana z kości człowieka

Apokalipsa pijanego Jana
Cz. 1

Ostatniej pieczęci bronił Yan_Volskee lecz nikt nigdy nie pokonał tego Anioła.
Gdy Manfredo wbiegł do świątyni jego ciało zostało przeszyte snopem światła.
- Tylko na tyle cie stać aniołeczku! - wrzasnął Manfredo90 po czym skierował się do pieczęci
- Nie pozwolę ci jej złamać, prędzej zginę niż Lukocyfer powróci na tą ziemie - odpowiedział Yan a jego głos dochodził ze wszystkich stron
- Swoimi sztuczkami mnie nie powstrzymasz, a jeśli chodzi o śmierć to da się załatwić - rzekł Mroczny Rycerz sięgając po ostrze zagłady.
- Nie zrobisz mi krzywdy dopóki mnie nie znajdziesz - powiedział Anioł po czym rzucił zaklęcie oślepienia, po czym zbliżył się po cichu do Manfreda i chwytając za sztylet chciał go zabić, ale w tej samej chwili wojownik odwracając się wbił ostrze w ciało anioła
- Mówiłem ze nie przeżyjesz tego - Powiedział Rycerz po czym szybko postanowił zamachnąć się na głowę anioła
- Ale jak to możliwe ze mnie widzisz? - zapytał Yan
- Proste, zaklęcie oślepienia działa na oczy, których nie mam - powiedział Manfredo po czym odciął głowę aniołowi
- Czas wyzwolić mego pana - pomyślał wojownik i zerwał pieczęć, snop mrocznego ognia zasłonił całe niebo i spaczył jedyną istotę która decydowała o tym gdzie trafiają dusze zmarłych zwaną przez wszystkich Słoneczkiem INFRY
- Wolny, po tysiącach bezsensownych postów jestem wolny, a co do ciebie wojowniku nadeszła chwila abyś odebrał swoją nagrodę - powiedział Darth po czym wyciągnął dłoń w kierunku rycerza, ten bez chwili namysłu chwycił ją i poczuł jak opuszczają go siły witalne i jego wielka moc.
- Co się dzieje ? - zapytał Manfredo
- Już mi nie jesteś potrzebny a twoja moc jest moja. Żegnaj - powiedział Lukocyfer po czym spopielił ciało swego podwładnego
Chwile po tym na miejscu zjawił się Vardamir.
- Heh, wiedziałem że ten dzień nastąpi - powiedział z uśmiechem na twarzy Vardamir
- Dołącz do mnie albo zostaniesz ukarany - Powiedział Darth
- Bujaj się
- Er patrus exl orzal - wypowiedział Darth, a te słowa unieruchomiły Vardamira
- Ku*wa jednak sobie nie poradziłem... wybaczcie mi! - odparł Vard, a z jego oka popłynęła łza.
- Jestem wolny, a moc która dysponuje jest gigantyczna, ale co ja miałem zrobić? A tak czas na kare - rzekł Lukocyfer po czym wbił miecz w Varda i odebrał mu większość mocy.
- Chciałeś być człowiekiem to nim będziesz, a ta moc która ci została jest na tak niskim poziomie że z uleczeniem siebie będziesz miał problemy - powiedział demon po czym skierował wzrok w niebiosa
- RYSZARDZIE JUŻ IDE PO CIEBIE! - Ryknął Lukocyfer a jego głos obiegł cały świat INFRY

#63 Jack Bauer

Jack Bauer

    Infrzak

  • Użytkownicy
  • PipPip
  • 33 postów
  • GG: 2627453

Napisano 23 październik 2009 - 00:06

No to Rysiek ma przesrane :D
Hmm...on chyba nawet ma na chwilę obecną 33 lata :D

#64 Dariusz_INFRA

Dariusz_INFRA

    The Weatherman

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 343 postów
  • GG: : ]

Napisano 23 październik 2009 - 01:52

Mocne jak dobra whisky :D Po prostu kolega wymiata świetnymi tekstami które cudem pomijają mnie :D Także dalej pisz o Ryszardzie, Darth(cie) z chęcią poznam ich tajemnice a potem je wykorzystam w odwiecznej walce zła i dobra :D Pozdrawiam!

#65 Vardamir

Vardamir

    Infrzak

  • Użytkownicy
  • PipPip
  • 60 postów
  • GG: 8931937

Napisano 23 październik 2009 - 07:14

Nosz kurde prawie mnie zabił :D
Dobra poczekam jak skończy apokalipsę i dopiero coś zacznę pisać, żeby mu nie przeszkadzać ;]

#66 LeguŚ_

LeguŚ_

    Słoneczko forumowe ^^^

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1549 postów
  • GG: 7127364

Napisano 23 październik 2009 - 21:00

Specjalny koment dla pana Darth:

Bo świat bez porąbańców tworzących takowe dzieła byłby nudny! ^^

#67 Manfredo90

Manfredo90

    Wujek Manfredo od Czatów

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 159 postów

Napisano 24 październik 2009 - 00:25

Wooow...pojawiłem sie w powieśCI :P

#68 Darth_Luk

Darth_Luk

    Infrzak

  • Użytkownicy
  • PipPip
  • 98 postów
  • GG: 1651630

Napisano 24 październik 2009 - 23:27

Apokalipsa pijanego Jana
Cz.2



Darth spojrzał na leżącego na ziemi Vardamira
- Byłeś jednym z lepszych demonów, a skończyłeś jako namiastka człowieka - powiedział Demon
- Chrzań się – odpowiedział Vardamir, po czym usłyszał śmiech Lukocyfera, który rozpływal się w powietrzu.
Gdy dotarł przed bramy niebios na jego drodze stanęły trzy istoty, Orson, Aelreda i Jacmu
- Nie dostaniesz się do środka piekielny pomiocie - powiedział Jacymu po czym chwycił za ognisty miecz
- Widzę ze nigdy nie obejdzie się bez tego bezsensownego rozlewu krwi - powiedział Darth po czym otoczył się mrocznym dymem który po chwili dosięgał strażników
- Uwaga on coś knuje! - wrzasnął Orson
- Nie mylisz się Orsonie - powiedział Lukocyfer po czym pokrył anioła mrocznym ogniem
- Zaraz się z tego wydostane - powiedział Orson
- Nie radze ci dotykać tego płomienia bo spłoniesz, więc zostało tylko dwie istotki do pokonania - powiedział Darth
- Ja cie tu zatrzymam demonie! - wrzasnęła Aelreda po czym rzuciła się ze swoją kosą na Lukocyfera
- No tak w tobie nadal jest część zła które przejęłaś z pierścienia - rzekł unikając ciosu Darth i przykładając palec wskazujący do czoła anioła śmierci powiedział
- Zaśnij - chwile po tym Aelreda zapadła w głęboki sen
Dym chwile po tym się rozwiał a naprzeciw siebie stali Lukocyfer i Jacymu
- Czemu ich nie zabiłeś demonie - zapytał ostatni obrońca
- Moją moc wole zachować na Ryszarda, a teraz zejdź mi z drogi albo zginiesz dla ciebie nie będzie taryfy ulgowej - powiedział Darth
- A więc zmierzmy się - odpowiedział Jacymu
- Dobra - powiedział Lukocyfer po czym rzucił kulą mrocznego ognia, która uderzając w obrońcę rzuciła go na bramę
- To było zaskakujące ale nic mi nie zrobiło - odpowiedział Jacymu po czym rzucił się z mieczem na demona, lecz miecz wbił się w pancerz i nie chciał wyjść
- To chyba twoja broń - powiedział Lukocyfer łamiąc ostrze i rzucając je w kierunku ziemi, gdy Jacymu to zobaczył postanowił rzucać zaklęcia które miały za zadanie odesłać demona powrotem do piekła
- Nie masz takiej mocy by mnie odesłać, więc się poddaj albo cie rozpłatam jak świnię - powiedział Darth i zamachnął się mieczem na obrońcę który odskoczył w ostatniej chwili, lecz demon nie przestawał atakować.
- Co jest teraz będziesz uciekał jak jakiś tchórz? - zapytał Lukocyfer
- Niewiele wiesz o aniołach, my nigdy nie uciekamy - odpowiedział Jacymu po czym Darth wbił mu miecz w pierś po samą rękojeść
- Mówiłem że nie będzie taryfy ulgowej - powiedział demon.
Jacymu ostatkiem sił wsunął niepostrzeżenie dłoń w wyrwę w zbroi Lukocyfera i rzucił na niego jakieś zaklęcie
Chwile po śmierci ostatniego obrońcy Lukocyfer podszedł do bramy i szarpnął nią, ale to nawet nie zrobiło wrażenia na złotych wrotach.
- Nigdy się tam nie dostaniesz - powiedział Orson
Darth zignorował słowa anioła i ponownie szarpnął za wrota tym razem pojawiły się małe pęknięcia.
- Chyba mi się uda tam wejść aniołeczku – powiedział te słowa i wystawił środkowy palec Orsonowi
Szarpną trzeci raz, co spowodowało ze pęknięcia się pogłębiły, chwile po tym wyrwał wrota.
- Dla chcącego nic trudnego - powiedział po czym wszedł do nieba
- RYSZARDZIE CHOĆ I WALCZ ZE MNĄ - Wrzasną demon

#69 Vardamir

Vardamir

    Infrzak

  • Użytkownicy
  • PipPip
  • 60 postów
  • GG: 8931937

Napisano 25 październik 2009 - 02:15

DZIECIŃSTWO ORSONA

- Niee!!! Nieee!!! Nie możesz tam wejść. Nie wolno Ci! To miejsce jest czyste, nie pozwalam Ci się tam wpraszać z tymi brudnymi buciorami. TO JEST MÓJ DOM!!!
Krzyczał biedny Orson, lecz Dart go nie słyszał.
Orson zamknął oczy i starał sobie przypomnieć jakieś ważne nauki Ryszarda.

...

Stopniowo popadał w coraz głębszy letarg.

...

- Witaj Aniele! Zostaniesz moim sługą? - Zapytał Rysiek.
- Kto? Ja? Nie wiem, chyba tak - odparł zdezorientowany anioł.
- A więc zgoda. Nadaję Ci imię ORSON. Od tej pory wszystko co uczynisz, uczynisz w imię dobra.
- Dobrze... Kim jesteś? Skąd się tu wziąłem? Czy Twoja broda jest prawdziwa?
- Ohohoho! Spokojnie istoto, ja na pewno jestem prawdziwy, nie ma we mnie nic sztucznego. A pojawiłeś się tu ponieważ takie było moje życzenie.
- Więc kim ty jesteś dla mnie?
- Twoim szefem.
- Fajnie, nie wiem o co chodzi, ale czuję że jest fajnie.

Nowa istota, stworzona przez Ryśka dojrzewała w niebie. Uczyła się miłować śmiertelników, tworzyć cuda, a gdy już była nieco lepsza Rysiek nauczył jej paru zaklęć.

- Tym prostym zaklęciem uśpisz demona na parę godzin.
- Kim są demony, mistrzu?
- Demony? To takie istoty, które były niegdyś dobrymi aniołami, ale ich serce skrywało urazę do ich stwórcy.
- To znaczy, że teraz są złe?
- Tak, są! I to bardzo! A teraz obserwuj. " IMFLAMBO! " - Krzyknął Rysiek - Teraz powtórz.
- IMFLAMBO! - Powtórzył młody Orson po czym wystrzelił, energią w postaci niewielkiej, sferycznej bryły. - Eeee... nic się nie stało.
- Nic nie szkodzi ćwicz dalej.

Po tygodniach treningu Rysiek uznał, że warto wysłać młodego w teren. Znał jego możliwości i nie obawiał się, że stanie mu się krzywda.

- Jesteś gotów by wyruszyć sam. Udaj się na Ziemię i pozdrów w moim imieniu wszystkich moich wyznawców. Tylko pod żadnym pozorem nie udawaj się do piekieł.
- Dobrze!
Młody udał się na Ziemię. Pozdrowił tu i tam. I nagle słyszy jak jakiś głos mówi do niego.
- Orsonie! Orsonie!
- Kim jesteś? - Odparł anioł.
- Ja jestem wygnanym. Chcę ci pokazać to, czego boi się pokazać tobie Rysiek.
- Gdzie się ukrywasz?
- Nie ukrywam się. Za tamtym drzewem jest małe wieko odkryj je i wejdź do tej dziury. Tam jestem.
Młody anioł wszedł posłusznie do wieka.
- Witaj mały. Mam na imię Lucyfer. Jestem synem aniołem, ale Rysiek nie zgadzał się z moimi ideami i wygnał mnie z tamtych luksusów, więc stworzyłem sobie własne, mini - królestwo.
- Czy jesteś zły?
- Co ? Nie, ja jestem dobry. Jestem po prostu źle zrozumiany. Bo widzisz zajmujemy się tym w Infrze panował porządek. Więc trzeba czasem wyeliminować tych, którzy są niezdyscyplinowani. Ludzie są przesiąknięci złem. Oni są niedoskonali. To ich powinno się karać, nie nas demonów.
- Ale trzeba dawać ludziom kolejne szanse, nigdy nie jest za późno na poprawę.
- Oj jaki ty jesteś naiwny. Ludzie się nie poprawią. Oni tacy będą zawsze.
- A co z Benem? Byłem u niego niedawno. Jest dobrą istotą.
- Ben? Ten stary pieprzony onanizant? Daj spokój! Mówię Ci, nie ma takiego człowieka, który byłby dobry. - Odparł ironicznie Dart - Przyłącz się do mnie, zyskasz bardzo wiele młody wojowniku.
- NIEEEE!!! Nie mam zamiaru przyłączać się do tak obrzydliwej kreatury jak Ty. - Krzyknął po czym cisnął w Lucyfera kulą energii.
Mały Orson wykorzystał to zamieszanie i wyszedł z piekieł.
- Aaaahhh!! Gonić go demony!!! Nie może nam uciec taki dobry materiał do walki z Ryszardem.
- Już lecę - krzyknął QK1.

Z włazu wyfrunął demon potężny jak dąb. Jego maska ukrywała jego uczucia. Był doskonałym zabójcą.

- Niahahahahaha! Dorwę Cię gnoju.

Z niebios poczęły wydobywać się przerażające dźwięki. Nagle pomiędzy Orsonem a QK1-im pojawił się Ryszard.

- Nie pozwolę Ci tknąć tej istoty. Ona wybrała prawidłową ścieżkę. Nie możesz jej do niczego zmuszać. A teraz przepadnij! Będziesz teraz najsłabszym demonem, znienawidzonym przez całe piekło.

...

Nagle Orson wybudził się ze wspomnień.
- Ojcze, zawiodłem Cię! Nie dam rady stanąć między Tobą a Dartem, by wymierzyć sprawiedliwość.

Zgodnie z prośbą Vardamira część "Vardamir staje na nogi" zostaje wykasowana :) Oczywiście jak tylko upora się z problemem natury technicznej to wtedy część ta po wróci. Pozdrawiam! Dariusz

#70 Vardamir

Vardamir

    Infrzak

  • Użytkownicy
  • PipPip
  • 60 postów
  • GG: 8931937

Napisano 25 październik 2009 - 14:09

Zgodnie z prośbą Vardamira część "Vardamir staje na nogi" zostaje wykasowana :) Oczywiście jak tylko upora się z problemem natury technicznej to wtedy część ta po wróci. Pozdrawiam! Dariusz


Hah, już uzyskałem zgodę na używanie nicków z innego forum na tym :D. W sumie to fajnie by było jakbyście wszyscy się poznali :P.

VARDAMIR STAJE NA NOGI



Do leżącego na ziemi Vardamira podszedł znany w Polsce mag, Obserwator.
- Iza, Elver, pomóżcie mi go zabrać. - Powiedział Obi kopiąc puszkę po coli, która leżała obok.
- W porządku! - Odpowiedział Elver.
- Zabieramy go do kryjówki, gdzie odpocznie.
Po kilku dniach, gdy Vardamir się przebudza.
- Elver! Elver! - krzyknęła Iza
- Co? Czego chcesz wariatko?
- Spójrz przebudza się. Co robimy ?
- A co mamy zrobić? Zawołajmy lepiej Obiego!
- !!! OOOOBIII !!! - Krzyknęli jednocześnie.
- Już idę! Co jest? Przebudza się? Odejdźcie odrobinę dalej! To wciąż demon!
- Aaaahhh... Gdzie... gdzie ja do diaska jestem? - Spytał Vardamir.
- To moja siedziba, demonie! Znaleźliśmy Cię nieprzytomnego na ulicy.
- Ale... nie mogę tu zostać Lucyfer planuje coś okropnego, nie mogę na to pozwolić!
- Hej, hej! Spokojnie wielkoludzie. Masz ograniczone moce nie pamiętasz? - Odparła Iza - Z taką mocą demona odpowiadałbyś jednemu bardzo lichemu magowi. Nie poradzisz sobie.
- Co więc proponujecie?
- Nauczymy Cię wszystkiego, co potrafimy. W połączeniu z Twoją mocą demona, powinno to dać oczekiwany rezultat. - Odpowiedział Elver.
Po chwili wszyscy za radą Obserwatora udali się do tajemnej piwnicy. Była to dość czysta piwnica, co prawda było tam trochę szczurów, ale wszystkie hodowlane. Znajdował się w niej długi korytarz a na jego końcu dziwne pomieszczenie. Wszystkie ściany były koloru czerwonego. A na środku podłogi znajdował się okrąg z pentagramem.
- Usiądź w tym okręgu Vardamirze! - rzekł Obserwator
- Dobrze, już się robi! - Po czym usiadł na okręgu.
- Zostaniesz teraz zahipnotyzowany byś odbył pojedynek z własnym umysłem. My rozstawimy się na zewnątrz okręgu by kontrolować Twoją moc. Bez tego wyrządziłbyś sporo szkód.
- Dobrze więc... Jak chcecie wprowadzić mnie w trans?
- Zażyj tego zioła. Normalnego człowieka taka dawka już dawno by zabiła, lecz dla Ciebie to odpowiednia porcja. - Powiedziała Iza podając zioło Vardowi.
Vardamir zjadł zioło. Po chwili znalazł się w bardzo dziwnym miejscu. To było miejsce gdzie nie było niczego poza niebieską scenerią i chmurami. Było tam dość jasno choć nie było nigdzie widać słońca. Vardamir obrócił się za siebie i ujrzał paskudną postać.
- I to ma być moje alter-ego?
Kreatura nie była zbyt rozmowna, po chwili wybełkotała swoje imię:
-Admirał Rav! Jestem Rav! Jest mi wysoce nie na rękę współdzielić umysł z takim dupkiem.
- Co Ci się nie podoba?
- Sposób w jaki używasz szarych komórek. Jesteś beznadziejny!
- A więc czego ode mnie oczekujesz?
- Że mnie pokonasz w mojej grze, na moich zasadach!
Vardamir się zgodził. Wybraną przez Rava grą były szachy. Budzi to lekkie zaskoczenie, ale szachy to bardzo ciężka gra, nawet demony sobie z nią nie radzą.
Na zewnątrz magowie z całych sił podtrzymywali Vardamira.
- Długo jeszcze? - spytała Iza.
- Nie jeszcze trochę! - odparł Obi

...

- Mam w dupie to kim jesteś! To mój umysł i nie zamierzam znosić takich pasożytów.
- Więc wiele stracisz!
- Nie sądzę - krzyknął Vardamir po czym rzucił w kreaturę wszystkimi figurami z szachów. Rzucił się w stronę potwora i począł go dusić:
- Ty... ty nie jesteś prawdziwy! Je.. Jesteś tylko iluzją! I jak nad każdą moją marą senną mogę mieć nad Tobą kontrolę - powiedział po czym unicestwił Kreaturę. Przed jego oczyma ukazała się wielka brama z której wyszedł mały stwór, ogłaszając:
- Jesteś godzien zwać się demonem.

Od teraz jego moc była w pełni odblokowana i mógł już wyruszyć na walkę z Dartem. Jednak Obserwator zalecił Vardamirowi by trochę jeszcze potrenował. By mieć pewność, że da radę pokonać Darta!

#71 Wujek Dobra Rada

Wujek Dobra Rada

    Wolny Duch

  • Użytkownicy
  • PipPip
  • 75 postów

Napisano 25 październik 2009 - 17:38

Jesteście chorzy hahahah :D

#72 ADAX

ADAX

    The King of Madness

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1462 postów
  • GG: --> 11253349 <--

Napisano 25 październik 2009 - 19:19

Jesteście chorzy hahahah :D

tak, ja mam katar i lubię placki.