Skocz do zawartości


Zdjęcie
- - - - -

Zatajane informacje


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
6 odpowiedzi w tym temacie

#1 Lazy

Lazy

    TYLKO CZASEM

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1 984 postów
  • GG: 663186

Napisano 16 listopada 2009 - 19:33

0 największym problemie na Ziemi, iluminatach i potędze naszej świadomości - z BILLEM RYANEM, współtwórcą Projektu Camelot, rozmawia Jolanta Ciepielewska.

Kim na co dzień jest współtwórca Projektu Camelot?
- Rozumiem, że mam się przed­stawić. Jestem Anglikiem, ale miesz­kam w Szwajcarii. A jeśli mam okre­ślić się jednym słowem, to jestem wspinaczem. I gdziekolwiek jadę, spotykam ludzi, którzy myślą po­dobnie jak ja.
Projekt Camelot to sensacyjne wy­wiady z ludźmi, których praca w strukturach władzy, służbach spe­cjalnych czy udział w przedsięwzię­ciach naukowych owiane są tajemnicą. Co było impulsem, by zacząć to robić?

- Mógłbym odpowiedzieć, w ra­mach dygresji, że doświadczenie szkolne. Gdy miałem osiem lat, mieli­śmy napisać opowiadanie na dowol­ny temat. Koledzy pisali o swoim psie, o wakacjach, a ja powiedziałem na­uczycielowi, że chcę napisać o UFO.
Co ośmioletni chłopiec wiedział o UFO?
- Nie wiedziałem nic poza tym, że chcę się komunikować z innymi istotami.
Skąd wiedziałeś, że one istnieją?
- Dużo dzieci na świecie, a obecnie jest ich coraz więcej, ma niewidzialnego przyjaciela czy przyjaciół. Dzieci te opowiadają o rzeczach i zadają pytania, na któ­re dorośli nie mają odpowiedzi.
Co odpowiedział nauczyciel?
- Wymyśl coś innego, o tym pi­sać nie możesz. Było to moje pierwsze doświadczenie związane z zatajeniem informacji, być może ów impuls zaowocował Projektem Camelot. W końcu, trzy lata temu, zacząłem pisać tę historię.
Jej współautorką jest była producentka filmowa Kerry Cassidy...
- Spotkałem ją w 2006 roku, by­ła sfrustrowana, bo nie chciała się podporządkować panującym w Holly­wood zasadom, a tym samym nie mogła odnieść sukcesu. Któregoś dnia sięgnęła po kamerę i tak się to zaczęło. Wiedzieliśmy, że w róż­nych krajach jest wielu ludzi, któ­rzy mają ważne rzeczy do opowie­dzenia. Rozmawiamy z nimi i wy­wiady te umieszczamy w Interne­cie (www. projectcamelot. net).
Rozumiem, że dostęp do nich jest bezpłatny?
- Udostępniamy je za darmo, bo uważamy, że nikt nie może być właścicielem istotnych dla rasy ludzkiej informacji. Nasze wywia­dy to często luźne rozmowy, moż­na powiedzieć, że są amatorskie, ale proszę pamiętać, że w języku angielskim „amator" oznacza czło­wieka, który robi to, co kocha.
Jak wytłumaczyć fakt, że ci bardzo ważni ludzie chcą z wami rozmawiać o tajnych sprawach?
- Można powiedzieć (uśmiech), że po prostu mamy szczęście. A sięgając głębiej, to duża część lu­dzi pracujących przy tajnych pro­jektach zdaje sobie sprawę z groź­by powstania nowego, globalnego totalitaryzmu i w związku z tym nie chce milczeć. Dlatego decydują się mówić, niektórzy nieformalnie, często ryzykując własnym życiem.
Mogę prosić o przykład takich nie­jawnych informacji?
- Proszę, choćby z ostatniego nagrania - z człowiekiem, który przedstawia się jako Pete Peterson. Ujawnił on, że kryzys ekonomicz­ny w Stanach Zjednoczonych jest tak poważny, że zostały już wydru­kowane nowe dolary amerykań­skie. Mówił też o wielkim zagroże­niu, jakie niesie świńska grypa, choć nie chodzi o samą chorobę, ale o szczepionkę.
Co wynika z tych rozmów, co jest naj­większym problemem na Ziemi?
- Problem stanowi to, że jest nas na Ziemi za dużo.
Takie słowa wciąż brzmią kontrower­syjnie, choć coraz częściej się o tym mówi. Proszę powiedzieć, kim są iluminaci?
- Nazywam ich tak, choć na­prawdę nie wiem, jak ich nazwać. Mówiąc najogólniej, w dużym uproszczeniu, są to ludzie, którzy uważają, że Boga nie ma i chcieli­by wykonywać jego pracę. Lecz w tym, co robią, brakuje ducho­wości, oni kierują się wyłącznie in­telektem i logiką, a decyzje podej­mują na bazie tego, co jest prak­tyczne. Działają na zasadzie: w le­sie jest za dużo jeleni, to należy je odstrzelić. W rzeczywistości jest to wojna dobra ze złem, ale iluminaci nie postrzegają tego w ten spo­sób. Czują się strażnikami Ziemi, widzą problem, więc starają się go rozwiązać.
Ale to nie jest ich zadanie?
- To nasze zadanie. Niepodobna, aby kilkuset ludzi kontrolowało kilka miliardów mieszkańców Ziemi.
Co możemy zrobić?
- Przede wszystkim przestać być konsumentami informacji taki sam sposób, w jaki konsumujemy jedzenie z hipermarketach.
W Projekcie Camelot próbujmy być alternatywnym źródłem informacji, przy czym chcę pod­kreślić, że jesteśmy jednymi z wie­lu, którzy to robią. Chodzi o to, by każdy z nas zastanowił się nad wła­sną rolą w świecie, a okaże się, że mamy dużo więcej władzy, niż nam się wydaje. W podawanej nam na tacy i konsumowanej bez zastrzeżeń informacji zablokowa­na została m.in. wiedza, jak wielką władzę ma nasza świadomość.
Poproszę o obrazowy przykład.
- Jako przykład podam to, co opowiadał admirał Hoover (jest to historia przekazana nam z drugiej ręki) o rozbitym w 1947 roku stat­ku kosmicznym. Gdy biorący udział w tej tajnej akcji badali wrak, nie znaleźli niczego poza ka­wałkiem metalu z czterema sie­dzeniami, nie było żadnego silni­ka. Pasażerowie tego statku, z któ­rych jeden jeszcze żył, byli bardzo do nas podobni, choć znacznie mniejsi. Admirał powiedział, że przybysze ci byli ludźmi z przyszło­ści, użyli siły świadomości, aby po­dróżować w czasie i przestrze­ni. I że to właśnie jest najpilniej skrywany przed nami sekret - po­tencjał naszej świadomości.
Czy zdobywszy wiedzę, powinniśmy podjąć walkę w imię dobra?
- Istnieje pewien paradoks, gdy myślimy o walce w imię dobra czy pokoju, bo jeśli zaczynamy wal­czyć z ludźmi destruktywnymi, po trosze stajemy się tacy jak oni. W ten sposób nie będzie końca dramatu, będziemy stali w miej­scu. Nie oznacza to, że nie mamy prawa czuć złości, ale jeśli nie osią­gniemy wyższego poziomu świa­domości, duchowości, nie będzie temu końca.
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiała. Jolanta Ciepielewska.
Bill Ryan gościł w Polsce na zaproszenie Janusza Zagórskiego i wziął udział w spotkaniu i semi­narium podczas VI Zlotu Ludzi Nowej Ery „Harmonia Kosmosu" w masywie góry Ślęży
Pozdrawiam
Ps.Jeżeli to co mówi Admirał Hoover,jest prawdą (bardzo prawdopodobne,siła świadomości) mamy w znacznej części przybliżony fenomen UFO

#2 Conspiracy

Conspiracy

    Zaangażowany Infranin

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 390 postów

Napisano 16 listopada 2009 - 22:46

są to ludzie, którzy uważają, że Boga nie ma i chcieli­by wykonywać jego pracę. Lecz w tym, co robią, brakuje ducho­wości, oni kierują się wyłącznie in­telektem i logiką, a decyzje podej­mują na bazie tego, co jest prak­tyczne.



Tutaj muszę się nie zgodzić. Jakkolwiek śmiesznie by to nie brzmiało, Ci ONI praktykują satanizm...

W miarę rzeczowy filmik obrazujący mniej więcej ten aspekt można znaleźć TUTAJ [klik].

#3 Lilith

Lilith

    Zaangażowany Infranin

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 376 postów

Napisano 17 listopada 2009 - 11:36

Czy zdobywszy wiedzę, powinniśmy podjąć walkę w imię dobra?
- Istnieje pewien paradoks, gdy myślimy o walce w imię dobra czy pokoju, bo jeśli zaczynamy wal­czyć z ludźmi destruktywnymi, po trosze stajemy się tacy jak oni. W ten sposób nie będzie końca dramatu, będziemy stali w miej­scu. Nie oznacza to, że nie mamy prawa czuć złości, ale jeśli nie osią­gniemy wyższego poziomu świa­domości, duchowości, nie będzie temu końca.

trochę racji w tym jest ;)

#4 aabb

aabb

    Infrańczyk

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 179 postów

Napisano 17 listopada 2009 - 18:47

Mówiąc najogólniej, w dużym uproszczeniu, są to ludzie, którzy uważają, że Boga nie ma i chcieli­by wykonywać jego pracę. Lecz w tym, co robią, brakuje ducho­wości, oni kierują się wyłącznie in­telektem i logiką, a decyzje podej­mują na bazie tego, co jest prak­tyczne. Działają na zasadzie: w le­sie jest za dużo jeleni, to należy je odstrzelić. W rzeczywistości jest to wojna dobra ze złem, ale iluminaci nie postrzegają tego w ten spo­sób. Czują się strażnikami Ziemi, widzą problem, więc starają się go rozwiązać.

Pomijając robienie czegokolwiek w zastępstwie za boga i odstrzeliwanie jeleni, to gdzie mają najbliższą placówkę? Zapiszę się :)

#5 Yan Polskee

Yan Polskee

    Homo Infranius Alfa

  • ROOT Admin
  • 1 530 postów

Napisano 18 listopada 2009 - 11:09

V kolumna scjentologii w RP?

Oto cytat ze strony Projektu Camelot, gdzie zawarte są główne pytania i odpowiedzi nt. ich działalności:

Jaka jest wasza orientacja duchowa?
Oboje wierzymy w fundamentalne prawa wszystkich istot duchowych - w tym każdego, kto czyta te słowa - do wolności, swobody myślenia, działania i ekspresji oraz dostępu do informacji, które wpływają bezpośrednio na naszą przyszłość. To jedna z głównych zasad Projektu Camelot.
Kerry Cassidy nie jest w żadnej określonej grupie religijnej. Bill Ryan należy do Free Zone Scientologist sprzeciwiającej się celom i sposobowi działania Kościoła Scjentologów.


Jakkolwiek szlachetnie nie brzmiałyby zapewnienia Ryana, że jest on prawdziwym scjentologiem, który walczy ze "złymi" pobratymcami. Czy jednak nadal nie jest częścią tej wielkiej machiny łączącej hasła rewolucji francuskiej z sensacją i quasi-rozwojem duchowym (jakkolwiek to rozumieć)?
W każdym razie "Skeptic Magazine" nazwał scjentologów z Free Zone grupą założonym przez ex-scjentologa, który eksportuje ich idee wśród osób zrażonych do osławionego Kościoła Scjentologów. Jedna z ich placówek powstała już w Niemczech. Czy zatem Ryan przygotowuje grunt pod kolejną w RP?

#6 Lazy

Lazy

    TYLKO CZASEM

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1 984 postów
  • GG: 663186

Napisano 18 listopada 2009 - 19:58

@ Yan_Volskee
Może i masz rację.
Scjentolodzy szykują ofensywę na Polskę

Centrala organizacji scjentologów w Niemczech przygotowuje ofensywę na Polskę, alarmuje na łamach "Rzeczpospolitej" pastor Thomas Gandow, pełnomocnik Kościoła ewangelickiego w Berlinie do spraw sekt.

Scjentolodzy uważani są za jedną z najniebezpieczniejszych sekt na świecie. Właśnie wysyłają 60 tys. książek swych teoretyków do 3800 bibliotek na terenie Polski. Trwa tłumaczenie m.in. na nasz język 18 uznanych za kanon scjentologii książek założyciela sekty Rona Hubbarda. W Berlinie sekta szkoli też osoby, które będą szerzyły jej założenia w Polsce i Czechach.

W Polsce Kościół scjentologiczny nie jest zarejestrowany. Stara się o to od 1993 r.
PAP/Rzeczpospolita
Pozdrawiam

#7 arek

arek

    WETERAN

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 2 946 postów

Napisano 06 maja 2015 - 11:16

Zatajanie informacje , taki jest tytul tego  tematu. Najpierw artykuł :

 

Najnowsze badania uczonych z UC Irvine sugerują, że obecne w przestrzeni kosmicznej naładowane cząstki pochodzące od gigantycznych supernowych, mogą wpływać negatywnie na centralny układ nerwowy. Astronauci wystawieni na działanie takiego promieniowania mogą cierpieć na upośledzenia zdolności poznawczych zbliżone do demencji.

Badania na myszach, które sfinansowała NASA, wykazały, że promieniowanie kosmiczne wpływa na integralność nerwów i synaps. Co ciekawe, aby szkodliwe efekty były widoczne, ekspozycja na promieniowanie kosmiczne musi być kilkumiesięczna. Takiej będą poddani astronauci podczas załogowej misji na Czerwoną Planetę. Nie ma szans, by nie zostali oni napromieniowani w stopniu niezagrażającym działaniu ich mózgów.

- Nie jest to pozytywna wiadomość dla astronautów, którym misja na Marsa zajmie 2-3 lata. Bez wątpienia skutki promieniowania dla ludzi będą takie same jak dla myszy, które badaliśmy. Astronauci doświadczą problemów poznawczych, które mogą doprowadzić do zmniejszenia ich możliwości intelektualnych, zagubienia, pojawienia się stanów lękowych i długotrwałych problemów poznawczych - powiedział Charles Limoli, jeden z autorów badań.

Skoro już po 6-miesięcznej ekspozycji na promieniowanie kosmiczne mogą pojawiać się problemy neurologiczne, prawdopodobne jest, że wystąpiłyby one już podczas pobytu na Czerwonej Planecie. Mogłoby to zagrozić powodzeniu misji.

Problemy ze skupieniem, brak zainteresowania otoczeniem, szwankująca pamięć, demencja - to "mniej groźne" konsekwencje ekspozycji na promieniowanie kosmiczne. Już od jakiegoś czasu wiadomo, że uszkodzenia neuronów i połączeń neuronalnych są wczesną oznaką rozwijającej się choroby Alzheimera.

Misja na Marsa planowana przez NASA trwać będzie co najmniej 2,5 roku. Naukowcy liczą 6 miesięcy na dotarcie do Czerwonej Planety, 18 miesięcy na pobyt na Marsie i 6 miesięcy na powrót na Ziemię. Może okazać się, że z takiej wyprawy powrócą zupełnie inni ludzie niż ich znaliśmy.

Czytaj więcej na http://nt.interia.pl...ampaign=firefox

 

pragnę zwrócić uwagę ,że eksperymenty dotyczące wpływu długotrwałego pobytu na orbicie człowieka, prowadzili już rosjanie w latach 80 u.w.  Nie było to 6 miesięcy tylko znacznie dłuzej, i zapewne badania po powrocie dotyczyły tez wpływu na funkcjonowanie mózgu. O niczym takim nie wspominano.

 Ale konkluzja jest nieco inna , pamietacie film "Truman Show"  .Głównego bohatera tez na każdym kroku przekonywano że, nie powinien opuszczać miasteczka.

 Nas przekonywano : ilościa energii, ilością pieniędzy , sfisiowaniem po pobycie w tym samym kręgu osób , teraz demencja a jeszcze zanikiem mięśni po pobycie w stanie nieważkości .

 A tak naprawdę okazuje się że, silniki janowe  znane od lat 60 umozliwiaja stałe przyspieszenie wytworzą minigrawitacje ,jak w windzie przy starcie , potem hamowanie , silnik taki nie jest przesadnie drogi w ekspoatacji i budowie ,tańszy niz B-2 czy jeden F-35 a nawet niektóre posiadlości polityków. Człowiek kręci się w gronie co najwyżej kilkudziesięciu osób  a stale współpracuje z kilkoma. I jakoś nie fiksuje , nawet w pracy zamknięty jak szczur w pokoju 4x4,z  trzema biurkami 2 komputerami i czterema osobami.

 Do tego dochodzi cenzura  zdjęć Ziemi ,Marsa ,Kosmosu . Dezinformacja nt. UFO . Bagatelizowanie  incydentów z kręgami zbożowymi .Brak jednolitej teorii czasoprzestrzeni, brak teorii powstawania pola grawitacji ,jest tylko w sumie stwierdzenie że, .. jest.

 Po prostu "Truman Show".