Skocz do zawartości


Zdjęcie
- - - - -

Zaburzenia czasowe


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
116 odpowiedzi w tym temacie

#1 arkadjusz

arkadjusz

    Infrzak

  • Użytkownicy
  • PipPip
  • 41 postów

Napisano 12 kwiecień 2012 - 22:29

Witajcie,
przed laty przesłałem do FN swoją historię, która do chwili obecnej nie znalazła swojego końca ani też rozstrzygnięcia/jednoznacznej oceny. Jest ona związana niewątpliwie z innymi wymiarami. Od dłuższego czasu miewam wspomnienia jakby nie z tego życia. Wszystko opisałem FN w artykule z.. 28 sierpnia 1937r. którego opublikowanie stało się jedną z przyczyn, które skłoniły mnie do dalszych poszukiwań.
Zdołałem ustalić, że wspomnienia, które.. czuję należą do jednego z radomskich adwokatów, który w 1937r. został śmiertelnie pobity niedaleko swojego domu. W moich "wspomnieniach" miał on ok 30 lat. W rzeczywistości był on bliżej 40. Związał się z pisarką, która niedługo przed jego śmiercią wydała "Ludzi spod żagli".
Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego gdyby nie fakt, że pamiętam prawie każdy szczegół, a dźwięki polskich dróg czy też rodziny połanieckich jedynie przybliżają mnie do tamtych lat.
Jest to niesamowite uczucie. Nie mniej jednak nie jestem w stanie sam tego w pełni ogarnąć, dlatego też piszę tu - jak i przedtem na dawnym forum fundacji. W końcu "co dwie głowy - to nie jedna".
Serdecznie pozdrawiam,
Arkadjusz

#2 danut

danut

    Homo Infranius Alfa

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 5157 postów

Napisano 12 kwiecień 2012 - 23:09

Arkadjuszu wzruszył mnie Twój powrót do tego tematu, ja i parę osób tu wypowiadających się pewnie pamiętają Twoją historię z FN, ale inni nie, dlatego przybliżmy ją bardziej szczegółowo. ;) Jest też tak, że ja się tam nie chwalę, ale pomimo tylu lat wstecz- mam taką szczegółową pamięć, chociaż to tylko przeczytałam, ale może dla innych zacznijmy od tego momentu głównego- wizji, gdzie ona się zaczęła, co zdążyłeś zarejestrować podczas tej podróży autobusem, zanim przeniosłeś się w ten rok 1937- tu sprawdzaliśmy wtedy rok wydania "Ludzi spod żagli"i odnaleźliśmy nazwisko Wanda Karczewska, jako ta autorka.Dziwne jest też to, że ja również mam takie przeskoki i też związane z autobusem, jako tym momentem, gdzie "zaczynałam podróże" i nawet Kasia też tu wspominała o naklejkach nie dopasowanych do czasu w .. autobusie..i nagle.. znajdujemy się gdzieś indziej- w rzeczywistości, ale nie w naszej.

#3 Katarzyna_1

Katarzyna_1

    Dobroczyńca

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 3243 postów

Napisano 13 kwiecień 2012 - 10:57

Witaj Arkadiuszu,
Dobrze by było gdybyś opisał tę historię. Ja np. zupełnie jej nie znam. W internecie "hulam" sobie dopiero od trzech lat. Rozumiem, że "cofnąłeś" się do przeszłości rok 1937.
Danusiu, u mnie to był trolejbus i autobus.
Ps Wanda Karczewska urodziła się w Wieliczce.

#4 danut

danut

    Homo Infranius Alfa

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 5157 postów

Napisano 13 kwiecień 2012 - 13:08

Znam sprawę pana Arkadjusza, tak jak piszemy, parę lat temu przerwano nam dyskusję, przez zlikwidowanie forum, ciekawe w tym jest to, ze wiele wątków z niej wiąże się z moimi drogami. Tu jakby początkiem są ci "Ludzie spod żagli"- miejsca pobytu, życie i twórczość Wandy Karczewskiej, dlatego w jednym temacie rozpatrywaliśmy tą sprawę. Ja byłabym za tym aby tu pozostał ten wątek, ale decyzja, oczywiście należy do Adminów i pana Arkadjusza.

#5 arkadjusz

arkadjusz

    Infrzak

  • Użytkownicy
  • PipPip
  • 41 postów

Napisano 13 kwiecień 2012 - 17:30

Mnie nie robi różnicy gdzie prowadzimy tę rozmowę.
Pozwólcie, że raz jeszcze przytoczę Wam moją historię.
Otóż, pewnego wieczoru wracałem do domu autobusem. Założyłem słuchawki i włączyłem muzykę, która zaczynała się od dźwięków wydawanych przez pianino. To przywołało dziwne uczucie i wspomnienia.. jakby nie moje.

"Przypomniało" mi się pewne zdarzenie. Jakaś kamienica, z żółtą elewacją, nr 44. Ulice wyłożone były kamieniami, takie już wyjeżdzone. W jakiś sposób znalazłem się na pierwszym piętrze; pamiętam całą drogę, ale nie pamiętam żebym wchodził. Gdy znalazłem się w środku zobaczyłem duży pokój, z trzema wielkimi, białymi oknami. Po prawej stronie stało pianino, a na nim siedział kot, który był rudy, taki pręgowany, w kolorze pianina, które stało bokiem do okien. Pomiędzy nim, a oknem stał regał z książkami, lekko poprzewracanymi, w takim specyficznym nieładzie. Podłoga była drewniana, z desek lub belek, błyszcząca. Na niej leżała gazeta – tytuł był napisany czerwonymi literami, po prawej stronie, obok data.. 28 sierpień 1937 rok. Zgięta na pół.

Na parapecie pamiętam jak leżał taki biuletyn `Inicjatywa Polska – czasopismo Polskich poetów i pisarzy` - na pierwszej stronie znajome twarze. Rozejrzałem się po pokoju. Stał wielki, drewniany stół. Na nim owalna, haftowana serwetka, a na niej wazon, w wazonie czerwona, uschnięta róża – wyraźnie czułem, że to róża ode mnie, którą dałem .. mojej kobiecie (!). Na stole leżą jeszcze jakieś notatki, tej kobiety, z którą mieszkałem/żyłem. Lubiła pisać, dużo pisała. Zawsze pisała czarnym piórem, w czerwonej obudowie. Książki, felietony do gazet. Widziałem jak pisała coś płacząc. Pamiętam też jak dała mi swoją pierwszą książkę, chciała, żebym przeczytał ją pierwszy. Na książce nie potrafię przeczytać imienia - nazwisko to „Karczewska” i rok wydania: 1937. Tytułu nie potrafię przeczytać ponieważ tak jakby sie poruszał czy falował, zbyt szybko, abym mógł to ujrzeć. Na ścianach jest namalowany taki pasiasty wzór, pionowy. Nad pianinem wisiał jakiś obraz. Coś z zimą było. W pokoju jest niesamowita cisza, widać jak na podłogę padają promienie słoneczne. Zegar taki stary, drewniany, z wahadłem wskazuje godzine 14.37. Wisi pomiędzy pierwszy, a drugim oknem od strony pianina, czyli od prawej. Na ściane vis a vis pianina wisi kalendarz: 1937 rok, obok niego jakieś małe pułeczki. Na jednej z nich modlitwenik chyba, ale jakaś książeczka religijna, tej kobiety.

Ja nie wierzyłem w Boga, ona wierzyła. Zaczynam wchodzić dalej do pokoju, rozglądam się. Czuje się zdezorientowny, w szoku. Jakbym po wielu, wielu latach powrócił do domu. Jednocześnie szcześliwy i przerażony. Wszystko jest znajome, takie moje.

Zaczynam oglądać siebie. Dotykam swoich rąk. Jestem ubrany w porządny garnitur i biała, taką delikatnią, miekką, świeżo uprasowaną koszulę. Oglądam swoje spodnie i chce zobaczyć buty i stopy.. ale ich nie ma. To potęguję moje przerażenie. Patrze w lustro. Widze tam 30-40 letniego faceta. Na krześle postawiłem swoją aktówkę. Pamiętam, że byłem adwokatem. Pamiętam również jak stary, siwy sędzia – mój dobry znajomy gratulował mi wygranej sprawy Zenona Chrotkiewicza/Chrobawskiego/Chrobaczewskiego (nie pamiętam dokładnie nazwiska – dostałem od niego tę aktówkę, pamiętam, że była włoska).

Z zamiłowania byłem pianistą, dużo grałem. Lubiłem to. W pewnej chwili, słysze czyjeś kroki, wchodzące po schodzach. Jestem zdenerwowany, przestraszony. Po chwili otwierają się drzwi. Widzę postać kobiety. Zakupy stawia na podłodze obok. Sama stoi w progu. Jest to niesamowicie bliska mi kobieta. Piękną. Ubrana była w balerinki, spódnicę taką lekko za kolana, uszytą jakby z lnu, takiego beżowego, we wzorki (czerwone kwiatki – widać, żeby były naszywane z jakiejś włuczki lub czegoś podobnego). Ma taką białą bluzeczkę obszywaną koronkową falbanką, na to sweter taki zielonkawy zapinany na trzy guziki, z takim rozcięciem pod biustem. Włosy są upięte z tyłu i boku, lekko pofalowane. Cera delikatna. Smutny wyraz twarzy. Na mój widok zamiera. Nogi złączyła, ręce trzyma razem na wysokości brzucha. Widać, że jest przerażona. Zaczynają jej lecieć łzy i mówi do mnie `Zawszę będę Cie kochała`. Wyraźnie zacząłem rozumieć co się dzieje, że ja już nie żyje.

Nie wiem skąd, ale zrozumiałem, że zginąłem śmiercią tragiczną. Później widzę scenę nad moim grobem. Grób jest usypany ziemią, taką bardzo czarną. Mokrą – od łez tej kobiety. W ziemie wbity był zwykły drewniany krzyż. Ona znajdowała się po lewej stronie grobu, w połowie położyła się na grobie. Płacze. Ściska piach. Wiem, że nie jadła już od dawna. Tylka ciągle płacze.

Zapamiętałem jak wypowiedziała nad moim grobem: „Jeszcze będziemy razem, ZOBACZYSZ!” Później usłyszałem jak nasi znajomi, pytali się mnie `jak się czujesz, jak sobie teraz radzisz?` to pytanie zadała mi jakaś Maria Rapkiewicz/Radkiewicz. Później usłyszałem, słowa profesora Popławskiego, również `naszego znajomego`, który mówił tej kobiecie, że potrzebuje pomocy, że ja na pewno nie chciałbym, żeby ona tak cierpiała.

Ona wciąż pisze i pisze. Płacze i pisze. Chciałem ją przytulić, ale coś mi niepozwalało. Wiedziałem, że ona czuła moją obecność. Odczuwałem jak ona się czuje. Wiedziałem, że panicznie bała się mojego pianina. Nie chciała go dotykać, a przechodząc odwracała głowę. Nie chciała się do niego nawet zbliżać. Dużo płakała.

Najdziwniejsze jest to, że nie potrafię tego w racjonalny sposób zrozumieć. Ja tego nie widziałem własnymi oczami, ani nie słyszałem własnymi uszami. Ja to wszystko czułem, widziałem i słyszałem jakby duszą. Czułem to niesamowicie blisko mnie. To było wspaniałe uczucie. Jakbym po latach wrócił do domu. Łzy mi płynęły z radości. Potrafię opisać każdy szczegół. Nawet coś co wydaje się nieistotne, jak spojrzenie kota, który patrzył się z pianina na środkowe okno i na mnie, i tak na zmianę. Od tamtej pory, na każdy dzwięk pianina, te wspomnienia powracają.. czasem jakby przez mgłe, a czasem bardzo wyraźne. Wówczas czuje taką wewnętrzną radość i odrazu lecą mi łzy ze szczęścia.

#6 danut

danut

    Homo Infranius Alfa

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 5157 postów

Napisano 13 kwiecień 2012 - 18:38

Arkadjuszu wiele się pisze o reinkarnacji, jednak do końca jej pojmowanie jest nie dopracowane, pomija się w nim wiele istotnych faktów. Ja je próbuje wyłapywać- te pomijane jak łączność w czasie pomiędzy istotami żyjącymi jakby z góry z jakiegoś punku patrząc - na raz, jednocześnie, tak, ze istnieje możliwość połączenia ich świadomości, istnieje możliwość przechwytywania ich, łączność wraz z współodczuwaniem.Pisałam wcześniej o takiej łączności jakby jednego życia mojego, ale z przeskokami znacznymi w czasie- ja młoda dziewczyna i ja gdzieś z obecnego wieku, ale działo się w przełomie lat 70/80- wtedy nie mogłam mieć pojęcia o swojej dalszej drodze życia, o swoich późniejszych doświadczeniach, ale wtedy zostały mi one przekazywane tej młodej dziewczynie z przeszłości. Pojawił się u ciebie w tym doświadczeniu rudy, duży, prążkowany kot- no ja o nim z tej opowieści zapomniałam, ale.. hmm. Parę dni temu i proszę może to zapowiedź tego, ze powrócisz tu do tematu- jest taka możliwość, tak mi przyszło na myśl, nie wyśmiewajcie :D Parę dni temu mam sen. W nim jestem na weselu u rodziny w górach, ale zupełnie to nie takie zabudowania, nie taka miejscowość, wszystko jest inaczej, chociaż bohaterowie, postaci w tym śnie to znane mi osoby.. Po tej imprezie udaje się na nocleg, nocleg- dziwny budyneczek stary drewniany dworek, malowany ciemna bejcą, przechodzę przez jakiś salon i tam znajdować się ma pokój sypialny, jest w nim otwarte okno. Pojawia się jakiś pan, który też miał być gościem, ale dla nas, mnie z rodziną ma opuścić ten pokój. Rozmawiamy z nim i nie wiem skąd ale mamy ze sobą naszego kota w tej gościnie, spostrzegam za późno to otwarte okno i ten nasz kot wybiega przez nie. Idziemy z synem za nim, ale akcja dzieje się nagle i niespodziewanie, jest łąka i tu paśnik, tak jakby właśnie w górach, ale okolica inna- mnie nie znana, tam za tymi drutami wyskakuje do mojego kota (czarno- biały) ten wielki rudy prążkowany kocur , rzuca się na niego i go zagryza, bierzemy go na ręce i zaczynamy reanimację, wraz z moim kuzynem-właścicielem niby tego budynku- ale w tym śnie..

#7 Katarzyna_1

Katarzyna_1

    Dobroczyńca

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 3243 postów

Napisano 13 kwiecień 2012 - 19:26

"Na niej leżała gazeta – tytuł był napisany czerwonymi literami, po prawej stronie, obok data.. 28 sierpień 1937 rok. Zgięta na pół.
Na parapecie pamiętam jak leżał taki biuletyn `Inicjatywa Polska – czasopismo Polskich poetów i pisarzy`"

Arkadiuszu, proszę mi wybaczyć śmiałość, ale mam pytanie; czy próbowałeś w archiwach prasy polskiej przejrzeć gazety z 28 sierpnia 1937 r. i czy sprawdzałeś czy powyższy biuletyn istniał w 1937 r. Wiem, że to pracochłonne, ale np. ja pamiętając tak szczegółowo (po prawej stronie czerwonymi , obok data..) "przeorała" bym wszystko, no.. teraz bo mam dużo czasu. Wcześniej nie.
Bardzo ciekawe i intrygujące to o czym piszesz. :(

PS, a taka zbieżność.. Titanic i Danuta no i książka p. Wandy

#8 arkadjusz

arkadjusz

    Infrzak

  • Użytkownicy
  • PipPip
  • 41 postów

Napisano 13 kwiecień 2012 - 21:26

Danuto, piszesz o swoich przeskokach w czasie na przełomie lat 70/80, może został Ci dany dar jasnowidzenia? To by wyjaśniało również to, iż przewidziałaś niejako mój powrót w swoim śnie.
Sen Twój wydał mi się bliski. Kiedyś pamiętam, śniła mi się chata z bali, która stała na skraju lasu, a w niej jakieś wesele, w środku wystrój biały, ludzie jakby znani, ale nie potrafiłem skojarzyć dokładnie twarzy. I pamiętam również, że na kogoś czekałem oraz taki charakterystyczny płot wokół tej posesji.

To prawda, współodczuwanie faktów, a tym samym współpojmowanie danej rzeczywistości zostaje bardzo często pomijane. Przyjęło mówić się, że reinkarnacja "była", a przecież ona ciągle trwa w umysłach ludzi, którym dane było tego doświadczyć. Jest przecież czasem utrapieniem. Zaburza niejako "wypracowany" pogląd na własne życie, a jednocześnie mobilizuje do głębszego poznania.

Sam często podejmuję próby autohipnozy, świadomego śnienia, podróży astralnych i dochodzę do wniosku, że może się po prostu zgubiłem gdzieś w międzyczasie.

#9 Rew

Rew

    Infrzak

  • Użytkownicy
  • PipPip
  • 43 postów
  • GG: 4542771

Napisano 13 kwiecień 2012 - 21:29

Ja również przepraszam za swoje pytanie, ale czy badał się Pan na okoliczność krótkiego zawału serca w chwili, gdy jechał Pan autobusem? Wydaje mi się realnym to, że czasami wchodzą w nasze ciała dusze zmarłych. W tym przypadku Pańskie ciało mogło stać się nośnikiem czyjejś duszy. Na krótką chilę poczuł Pan to, co kiedyś czuł ten martwy człowiek. Być może dzięki panu ten człowiek powrócił w okolice swojego domu, gdzie czekała nań jego ukochana, również w postaci duszy. Te dwie dusze wymieniły się między sobą swoimi wspomnieniami, stąd dowiedział się Pan o śmierci tego mężczyzny i o tym, że ta kobieta płakała potem nad jego grobem. Takie tylko gdybanie oczywiście, ale dobrze jest wiedzieć, jeśli się przeżyło zawał.

#10 arkadjusz

arkadjusz

    Infrzak

  • Użytkownicy
  • PipPip
  • 41 postów

Napisano 13 kwiecień 2012 - 21:46

Katarzyno, przyznam, że nie przeglądałem jeszcze tych archiwów. W chwili obecnej utknąłem w archiwach Sądu Okręgowego w Radomiu oraz Archiwum Państwowym w Radomiu gdzie udało mi się jedynie ustalić losy tego człowieka sprzed lat.
Opis, który przesłałem zarówno do FN jak i tutaj na forum jest bardzo ogólnym zarysem całej tej sytuacji. Jestem w stanie opisać szczegółowiej jeśli tego trzeba.

Mniej szczegółowo opisałbym odczucia, które powracają gdy słyszę rosyjską muzykę. "Czuję" wówczas jak z plecakiem i bronią czołgam się w śniegu, w strachu i przerażeniu, po jakichś polach i próbuje doczołgać się do lasu. Bardzo nie lubię tego czuć. Strasznie się tego boje do dzisiaj. Dlatego też może nie pamiętam tego aż tak dokładnie jak dwudziestolecia międzywojennego.
Zadziwiające jaką rolę w tym wszystkim odgrywa muzyka - jest jakby "przełącznikiem" pomiędzy wymiarami.

Ludzie przychodzą na świat jak do szlifierni. Diament wymaga szlifu, tak jak i człowiek. Z całego naszego ziemskiego istnienia zabieramy naszą wiedzę, wiarę, nadzieję i miłość. Uczymy się prawdy o życiu. Doświadczamy go. Zadziwiające, że posiadamy nawet "wskaźnik" nabycia tej wiedzy. Mam na myśli tutaj ludzkie bity. Można by długo o tym mówić.

Kasiu - jeśli wolno mi tak mówić - przybliż proszę te zbieżność, o której wspomniałaś. Nie rozumiem jaki ma z tym związek Titanic.





Ja również przepraszam za swoje pytanie, ale czy badał się Pan na okoliczność krótkiego zawału serca w chwili, gdy jechał Pan autobusem?


Szczerze mówiąc nigdy mi nie przyszło do głowy ażeby badać się pod tym kątem, ale jak to zrobić?

Użytkownik arkadjusz edytował ten post 13 kwiecień 2012 - 21:46


#11 Katarzyna_1

Katarzyna_1

    Dobroczyńca

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 3243 postów

Napisano 13 kwiecień 2012 - 21:54

Jest zbieżność, ponieważ Danut tu na tym forum pisała, że bawiła się przy muzyce Lady Punk, na początku lat osiemdziesiątych przy piosence "Zostawcie Titanica" a piosenka ta została wykonana dopiero w 1988 roku. Natomiast pisane było poniżej, że o powieści z 1937 r. p.t. ludzie spod żagli. Titanic niby nie ma nic z żaglami, no ale może tematyka podobna, nie wiem nie czytałam tej powieści, ale może coś w tym jest?

#12 arkadjusz

arkadjusz

    Infrzak

  • Użytkownicy
  • PipPip
  • 41 postów

Napisano 13 kwiecień 2012 - 21:59

Jest zbieżność, ponieważ Danut tu na tym forum pisała, że bawiła się przy muzyce Lady Punk, na początku lat osiemdziesiątych przy piosence "Zostawcie Titanica" a piosenka ta została wykonana dopiero w 1988 roku. Natomiast pisane było poniżej, że o powieści z 1937 r. p.t. ludzie spod żagli. Titanic niby nie ma nic z żaglami, no ale może tematyka podobna, nie wiem nie czytałam tej powieści, ale może coś w tym jest?

Poniekąd jest, Ludzie spod żagli to powieść marynistyczna jakby nie patrzeć. Cenne spostrzeżenie :)

#13 danut

danut

    Homo Infranius Alfa

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 5157 postów

Napisano 13 kwiecień 2012 - 22:13

Ja ubolewam, że ten temat jest rozpatrywany osobno, a nie razem z moim, bo pojawienie się Arkadjusza jest jakby naistotniejszym faktem uzupełniającym i wyjaśniającym sens tamtego tematu :"Inne rzeczywistości i prawdziwość ich istnienia", ale skoro padła taka decyzja, zatem tu tą resztę dopowiemy. Proszę Państwa - zaraz, zaraz, duchy zmarłych, reinkarnacja- stare pojmowanie mające coś wyjaśniać, ale po dokładnym rozpatrzeniu- nie wyjaśnia, bo ludzie nadal mają pytania bez odpowiedzi. Wanda Karczewska zmarła w 1995roku 29 września- jakim cudem w takim pojeciu rozmawiał z jej duchem pośmiertnym w 1937 roku- a samo wydarzenie arkadjuszu kiedy miało miejsce w naszej rzeczywistości?? Takim samym cudem jak ja teraz żyję, przedtem żyłam np. w roku 1981 - i rozmawiałam ze sobą z tego czasu mniej więcej teraźniejszego. Druga sprawa - obrazy w lustrze, obrazy nasunięte na postać rzeczywistą- mój chłopak, żołnierz, chłopak z złotym zębem- jako nasza rzeczywistośc mój chłopak, naprawdę, ale w obrazie przemieniony, widziany tak, że identycznie jakbym widziała w tej rzeczywistosci nie jego, ale tamte osoby- co to za osoby?? Może to ten sam przeskok co u Arkadjusza?? Ciekawostka - podczas, gdy to się działo, chociaż była zima, nie wiem dlaczego założyłam sukienkę letnią- była to lniana sukienka, kremowa, poza kolana, u dołu przecięta ślaczkiem haftowanym, szydełkowej roboty kwiatuszkowopodobnym paskiem, z tym że w takim trochę tylko ciemniejszym beżowym odcieniu, pasującym do sukienki, nie mylić z czeronymi kwiatami u tej pani z wizji Arkadjusza, góra przy dekolcie była tak samo obrobiona.. Tu jest widoczny jeden motyw- miłość ponadczasowa, która łączy czas, rzeczywistości, w bardzo jakiś ciężki do objęcia sposób, ale widac, o co w tym chodzi, widać próby odszukiwanie się ludzi poza czasem, poza śmiercią, poza naszą tylko rzeczywistością. Arkadjusz pisze - coś z tym panem adwokatem- wiek nie pasuje mu z jego wizją, a ja pisałam, coś ten żołnierz chociaż był tą osobą przez swoją wiedzę- wyglądał inaczej niż mój chłopak- tylko podobny. Chata z bali na skraju lasu- w moim śnie ta chata była z prawie czarnych bali mocno brązowa bejca, ale piękna, lśniąca, czysta, odnowiona, styl dworkowaty z charakterystyczna dla dworków wypustką w dachu i z płotem za dużym zielonym, zadbanym podwórkiem, tylko tam z tyłu, gdzie było to okno wejście prosto na łąki górskie. A skraj lasu- mój rodzinny dom, ale nie z bali, chociaż kiedyś w moim dzieciństwie, był taki z cudnym ganeczkiem z setkami okienek różnego kształtu :)..

#14 arkadjusz

arkadjusz

    Infrzak

  • Użytkownicy
  • PipPip
  • 41 postów

Napisano 13 kwiecień 2012 - 22:32

Danuto, admini widocznie zadecydowali inaczej i przenieśni te temat, ale ile ja się musiał naszukać go na forum to moje. Ten mój przeskok miał miejsce w marcu 2009r.
Bardzo dużo zbieżności i podobieństw pomiędzy naszymi doświadczeniami. Myślę, że w tym gąszczu szczegółów najistotniejszym jest samo sedno - miłość ponadczasowa. Dokładnie w Twoim pojęciu. Tak jak napisałaś: "widać próby odszukiwanie się ludzi poza czasem, poza śmiercią, poza naszą tylko rzeczywistością."
Nie wątpię w prawdziwość Twojego doświadczenia, bo gdyby nie ono nie byłabyś w stanie tak pojmować tego co piszę. A i nasze historie są podobne. Tylko, idąc dalej, czy udam nam się odnaleźć te nasze miłości?

#15 danut

danut

    Homo Infranius Alfa

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 5157 postów

Napisano 13 kwiecień 2012 - 22:49

Arkadjusz Ty mnie nie przerażaj, napisałes sen o wojnie, nie.. nie napisze teraz, aby nie wypadło, że sugeruje się Twoim opisem snu, odszukaj rozmowe z Pablo w jakimś temacie- mój sen o wojnie, moje czołganie po polach do niebieskiego domu na skraju lasu i wiadomość- dopiero po tym śnie dowiedziałam się o identycznym istniejącym tam domu, rozebranym po wojnie zaraz w 1945 roku, czyli ho ho do mojego narodzenia, szmat czasu, a do snu jeszcze dalszy i nie wiedziałam nic na temat jego istnienia. W tym śnie w zagajniku spotałam się z dwoma, albo trzema partyzantami, młodzi chłopcy, ale miałam karabin na plecach. Co jeszcze, to sceny z autentycznej historii tamtego miejsca. Czy mógłby ktoś streścić tą powieść "Ludzie spod żagli", w niej jest jakiś klucz- bo następna zbieżność- pod tym hasłem, zdaje się młodzież z Nowej Huty prowadziła demonstracje w stanie wojennym ;).

#16 arkadjusz

arkadjusz

    Infrzak

  • Użytkownicy
  • PipPip
  • 41 postów

Napisano 13 kwiecień 2012 - 23:06

Staram się nie przerażać, ale myślę, że jeszcze wiele takich wyjdzie, czyż nie?
Niestety nie streszczę Ci Ludzi spod żagli. Jakoś tak... nie mam odwagi tego przeczytać. Wiem, brzmi to śmiesznie, ale taka jest prawda.

Dla mnie, kluczem do drzwi życia jest muzyka. To ona pobudza i przywołuje liczne wspomnienia. Jak jest u Was z tym?

#17 danut

danut

    Homo Infranius Alfa

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 5157 postów

Napisano 14 kwiecień 2012 - 01:31

Jak jest u mnie z tą muzyką, zastanawiam się, nie jestem pewna, ale jest jeden istotny fakt- w czasie nasilenia tych wydarzeń, to te lata końca siedemdziesiątych do początków osiemdziesiątych- to muzyka była moim życiem, śpiewałam w zespole i tak do godz. 14- stej szkoła, a od 14- stej do 19- tej próby, prawie co dziennie, dzień za dniem, ja nie miałam czasu na obiad, święta, niedziela- występy, a i..haha :D no takie czasy, wakacje - zabawy taneczne, prywatki, dyskoteki też prawie na okrągło.. także kładąc się, nawet spać dudniała mi w uszach muzyka, to było moje doświadczenie dosyć częste- tak dodatkowo. Nie wiem co jest, ale i ja jakbym obawiała się sięgnąć do tej książki, mało z tego, chciałam poszukać informacji o niej w internecie i o samej pisarce Wandzie Karczewskiej i musiałam szybko uciekać, bo prawie mi komputer się"spalił"- taki zbieg okoliczności. Późna pora, ale tak, wyjdzie tu jeszcze nie jedno, wiem o tym. Tu doświadczenie Kasi w "Widmowym lunaparku"- polecam do przeczytania też.A z tymi miłościami-czy uda się je odnaleźć- uda się- mnie to zostało przepowiedziane przy tej rozmowie na ławce, żołnierz podał mi wiele faktów na przyszłość, wszystko do tej pory było sprawdzalne, także zostaje to odnalezienie- "tylko się nie pomyl"- ostrzegł mnie podając wiele znaków w tych informacjach, ja je skrupulatnie analizuję. Ponieważ była mowa o pisaniu z kimś "przez telewizor"- tak, śmieszne, ale na tamte czasy nie mogłam inaczej, dokładniej mieć przedstawione- cóż wiedziałam, wtedy o internecie? Niektórych z tych wiadomości specjalnie nie ujawniam, one muszą wyjść od kogoś innego, aby stały się dla mnie potwierdzeniem, bo gdy napiszę - to już to wiem, niestety, wiele osób może je przypisać do siebie, ale to nie będzie prawdą. Myślę też, że za moją pomocą wiele osób (wielowymiarowi jesteśmy)- się tez odnajdzie. Teraz tak- muzyka, czy jakieś wibracje podczas jazdy pojazdami- pociąg, autobus, trolejbus u Kasi, inne..? Co sprzyja przeskokom? Tu sugestia o zawale serca- ktoś coś by zauważył, poinformował nas o tym, ja choruje teraz poważnie na krążenie, ale teraz nie zdarzają mi się takie sytuacje, to nie teraz a wtedy, gdy byłam zdrowa. Tylko bardzo często pojawia się to coś w moich wspomnieniach z przeskoków w czasie, a nawet tu i nie moich, a tego zmarłego chłopaka, gdy spotyka tą samą kobietę co ja spotykałam kilka razy - w autobusie, rozmawiają i nawet ma z nim pójść do mnie, wysiada z autobusu i.. znika, czy inny przypadek wysiada panu z taxi- i znika, czy mój przypadek z tą wizytą w przyszłości- ja mam przeskoki- udaje się na przystanek np. ten przystanek znajduje się w tej innej rzeczywistości- i nie pamiętam co dalej, ale odnajduje się u siebie w naszej rzeczywistości na mieszkaniu- taki miałam przypadek i to nie są sny, na sto procent to nie sen ani halucynacja- nikt nie wie, ani ja jakim sposobem działo się.

#18 arek

arek

    WETERAN

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 2946 postów

Napisano 14 kwiecień 2012 - 09:41

Jak sądzę ,reinkarnacja ,to nie jest wcielanie sie ,powiedzmy ,duszy jednej i tej samej niezmiennej w różne skórki na przestrzeni czasu ,tylko raczej po śmierci następuje powrót do oceanu jaźni i z tego oceanu tworzone sa dusze do skórek .
Ten ocean jest tożsamy z Kroniką Akszy i w niektórych przypadkach jestesmy w stanie odczytać z niej przeszłosc (przyszłosć) innych dusz ,w sumie ich odczucia przeżyć. Dlatego jest możliwe odczytanie odczuć osób w czasie niemozliwym do wytłumaczenia przechodzeniem dusz w czasie życia skórek .
skórka=ciało fizyczne
dusza = dusza,byt niematerialny nieograniczony czasem istnienia tylko chęcią indywidualnego przeżywania odczuć i uczuć
Takie błyski wspomnień innych osób ,wykonywanie czynności pierwszy raz tak jakby były rutynowe jest częsta rzeczą .Tez tak miałem.
Czy mógłbyś arkadjuszu opisać całość zdarzeń ,łacznie ze wspomnieniem śmierci adwokata ?
Jest to nader interesujace.

#19 danut

danut

    Homo Infranius Alfa

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 5157 postów

Napisano 14 kwiecień 2012 - 12:43

arek - ale to nie są byty niematerialne, a materialne tak samo jak nasze, taki zapis z Kroniki Akszy- tak możliwy, jak dla mnie taki odczyt, ale poprzez sen, natomiast te przekroczenia są odczuwalne w inny sposób, są świadomością naszą odczytywane, wszystkimi zmysłami, wraz z oddziaływaniem na nasze ciała- też opisywałam przypadek, no i...??

#20 arkadjusz

arkadjusz

    Infrzak

  • Użytkownicy
  • PipPip
  • 41 postów

Napisano 15 kwiecień 2012 - 08:42

Niektórych z tych wiadomości specjalnie nie ujawniam, one muszą wyjść od kogoś innego, aby stały się dla mnie potwierdzeniem, bo gdy napiszę - to już to wiem, niestety, wiele osób może je przypisać do siebie, ale to nie będzie prawdą.


To dlatego piszesz, że Cię przerażam. Dobrze robisz. Nauczyłem się tego, co przed dwoma tysiącami lat Jezus mówił: "nie mów ludziom!" i bardzo rygorystycznie staram się tego przestrzegać, choć jestem takim człowiekiem, który ufa ludziom; chcę się z nimi dzielić radościami, smutkami czy planami. Ale człowieczeństwo powoli podupada. Każdy patrzy jak na kimś zarobić, wykorzystać, a wszelakie inne - górnolotne idee upadają.

ja mam przeskoki- udaje się na przystanek np. ten przystanek znajduje się w tej innej rzeczywistości- i nie pamiętam co dalej, ale odnajduje się u siebie w naszej rzeczywistości na mieszkaniu- taki miałam przypadek i to nie są sny, na sto procent to nie sen ani halucynacja- nikt nie wie, ani ja jakim sposobem działo się.


Zaciekawiła mnie ta historia, czy mogłabyś w skrócie ją opisać?

Użytkownik arkadjusz edytował ten post 15 kwiecień 2012 - 08:44