Skocz do zawartości


Zdjęcie
* * * * * 2 głosy

Pandemia.


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
1 odpowiedź w tym temacie

#1 Darth_Luk

Darth_Luk

    Infrzak

  • Użytkownicy
  • PipPip
  • 98 postów
  • GG: 1651630

Napisano 07 marzec 2013 - 22:48

Prosiłbym o nie edytowanie przez panów cenzorów. (Bo będzie kara :])

 

 

 

 

[color=#ff0000;]Jeśli umiesz czytać to daj komentarz, no chyba żeś upośledzony i klikasz na tematy jak leci. [/color]
 
 

„Meet the tank”

Rok 2013, apokalipsa jaka miała nastąpić w 2012 nastąpiła. Umarli powstali by pożywiać się na żywych.  Naszymi aktualnymi bohaterami, raczej z przypadku będą.

Tomasz - Skłonności do sadyzmu, ubiera się w wojskowe spodnie gdyż jak twierdzi ilość kieszeni sprawia że są praktyczne i zwykłą bluzę z kapturem. Gdy widzi coś co mogłoby mu się przydać to jest w stanie zrobić wszystko by to zdobyć. Od najmłodszych lat był zabierany przez ojca na polowanie, celnie strzela z łuku. Nie jest za bardzo towarzyski.

Michał - Spokojny, wszystko musi przemyśleć zanim podejmie jakiś ruch. Ubiera się jak zwyczajny nastolatek słuchający rapu, luźne spodnie i bluza z kapturem za dużą o dwa numery. Brat Tomasza, ojciec nie widział w nim nic wartego do rozwijania. Zawsze był traktowany jak ktoś gorszy, oczywiście mógł liczyć na swojego brata gdy wpadał w problemy. Gdyż nikt poza nim nie może bić jego młodszego brata.

Dominik - trochę przygłupi, wierzy że przez małoistotne rzeczy które robił w przeszłości wpłyną jakoś na swoją przyszłość. Ubiera się w to co znajdzie, zawsze podążał za modą. Czym zajmował się przed apokalipsą? Tego nie wie nikt, nigdy o tym nie wspomina jakby wydarzyło się  w jego przeszłości coś bardzo złego.

 

Rzeszów. Godzina 14:22 8 stycznia 2013.

Troje ocalałych ucieka przed hordą ożywionych. Biegli miedzy blokami, co tylko sprawiało że za nimi pojawiało się coraz więcej truposzy.

- Tędy tu jest skrót! - wrzasnął Dominik, biegnąc na prawo między dwa bloki.

Gdy wszyscy wbiegli dostatecznie daleko by nie było odwrotu zobaczyli że to ślepy zaułek, a najbliższe okno było na wysokości trzech metrów.

Tomasz uderzył Dominika w potylice.

- Ja rozumiem że ty kurwa nie myślisz. Dla mnie to nie będzie problem dostać się do tego okna . Problem będzie miał mój brat, a cofnąć się już nie cofniemy zostaliśmy odcięci. - powiedział Tomasz.

- Ja też się tam nie dostanę. - powiedział Dominik, a koło jego głowy przeleciał kamień który wybił szybę.

Gdy kawałki szyby spadały na ziemie między nimi biegł Tomasz, zrobił dwa kroki po pionowej ścianie i się wybił w kierunku okna. Złapał się ramy okna i wrzasnął.

- Michał wspinaj się tylko szybko, bo mi dłonie potnie! -

Michał szybko zaczął się wspinać, gdy już wszedł do środka zapytał.

- Co teraz? -

- Gówno. Znajdź jakąś szmatę którą podłożysz mi pod dłonie. - odpowiedział mu Tomasz.

Dominik właśnie łapał go za nogi.

Pomieszczenie w którym znajdował się Michał było ciemne i zagracone. Pierwsze co zrobił to rozdarł tekturowe pudła w poszukiwaniu czegokolwiek przydatnego. W pudle były ręczniki z którymi pośpieszył do brata.

- Podnieś lewą. - powiedział Michał. Tomasz podniósł lewą dłoń i po chwili spadł na ziemię, upadając na Dominika.

- Kurwa. - powiedział Tomasz.  - zaczekać nie mogłeś kretynie? -

Ręcznik był ułożony na oknie.

Truposze były coraz bliżej, a to raczej nie była dobra wiadomość dla ludzi będących w kozim rogu. A ich jedynym wyjściem było okno.

Tomasz spojrzał na to co powoli się zbliżało, miał do wyboru ponownie się wspiąć albo walczyć z około setką trupów. Wybór był bardzo prosty, cofnął się od ściany by nabrać rozpędu. I ruszył jak poparzony na ścianę ale gdyby go Michał nie złapał to by nie dosięgnął okna. Oczywiście młodszy brat wciągnął go do środka.

- A co ze mną? - wrzeszczał Dominik.

- Zostawmy go. - powiedział Tomasz.

- Nie możemy tak postąpić, toż to jest człowiek. Musi tu coś być co możemy mu podać. - powiedział Michał. Ręcznik został wywieszony za okno by Dominik mógł go złapać i się wspiąć po nim.

Oczywiście przez chwilę przyglądał się powiewającemu ręcznikowi jak idiota , gdy dotarło do niego że powinien się pośpieszyć umarli byli już prawie przy nim. Gorączkowo zaczął się wspinać, gdy już dotykał rękami okna coś złapało go za stopę.  Oczywiście wyrwał się zostawiając w jego rękach but, który po chwili został potraktowany jak gryzak.

Gdy tylko wtoczył się do pomieszczenia odczuwalna była nieprzyjemna woń.

- Co tak śmierdzi kurwa? - zapytał Tomasz.

- Zdaje ci się. - odpowiedział Dominik.

- Obsrałeś się? Japierdole, a mogliśmy go zostawić w tej bazie wojskowej. - powiedział Tomasz.

Nastała chwili ciszy, którą przerwał Dominik.

- Skoro jesteś takim kozakiem to czemu nie wdarłeś się do arsenału podczas całego tego zamieszania? -

- Po pierwsze kretynie, pilnowali go żołnierze, chyba to był jeden pułk. To prawda że byli słabo dowodzeni, ale mieli pilnować arsenału i cywili. Spieprzyli oba zadania dając się zjeść tej całej hordzie która szybko otoczyła arsenał. Po drugie bałwanie, jak niby miałbym przekraść się między stadem truposzy? Oczywistym wyborem było szabrować coś do jedzenia i picia. Po trzecie, na cholerę dołączyłeś do mnie? - powiedział Tomasz, oczywiście zanim Dominik zdążył pomyśleć nad odpowiedzią dało się usłyszeć potworny ryk. Ryk który mówił mniej więcej jestem silny i groźny. Co gorsza ryk dochodził z budynku w którym się znajdowali, a owemu rykowi towarzyszył odgłos pękającego drewna.

Michał powoli otworzył drzwi, gdy tylko wychylił głowę z pokoju zobaczył jak płaski monitor około 17 calowy mija jego twarz o kilka centymetrów.

Szybko padł na plecy, ze strachu cały trząsł się jak galareta.

- O kurwa. Co to było? - powiedział Michał.

Wszyscy poderwali się na równe nogi i zaczęli uciekać  w kierunku w którym leciał monitor.

Po chwili za nimi ruszyło wielkie umięśnione zombie, najwidoczniej kulturyści też nie byli odporni na tą zarazę. Co gorsza stawali się czymś cholernie silnym i pewnie wytrzymałym.

Gdy dobiegli do drzwi wyjściowych wielka bestia deptała im po piętach. Oczywiście zombie zatrzymało się we framudze.

- Ciota! - wrzasnął Dominik wskazując na potwora, oczywiście pozostali zaczęli uciekać zamiast stać i przyglądać się potworowi. Framuga zaczęła puszczać co oznaczało że zombie zaraz się wydostanie. Dominik gdy zobaczył jak bęka metalowa framuga zaczął uciekać starając nie zranić się w stopę.

Opuszczając miasto z ogonem w postaci człowieka bez buta i wielkiej kupy martwego mięsa i kilkunastu dodatkowych trupów.

- Normalnie powiedziałbym że jesteśmy w Sosnowcu, goni nas jakiś idiota a za nim leci wielka banda otępiałych istot. - powiedział Tomasz.

Biegli tak przed siebie aż zatrzymały ich troje truposzy, oczywiście bliskość witryny sklepowej sprawiła że jeden z trupów został pchnięty na szybę, jeden z zombie podążył za dźwiękiem. Niestety ostatni postanowił jednak zapolować na żywe obiekty, ten oczywiście dostał kopniaka w klatę i przewrócił się.

Dominik nadal ich gonił mając za sobą partie umarłych.

- Zaczekajcie na mnie! - wrzeszczał, ale Tomasz i Michał nie mieli zamiaru dać się złapać trupom. Cóż Michał nie miał wiele do gadania gdyż brat złapał go za ramię i pociągną.

Gdy wbiegli na most nad Wisłokiem zobaczyli że są okrążeni, mieli do wyboru skoczyć lub dać się zjeść.

- Umiesz pływać? - zapytał Tomasz.

- Umiem się topić. - odpowiedział mu brat, Tomasz uśmiechnął się i podszedł do barierki.

- Będziesz musiał improwizować tam na dole. - powiedział Tomasz.

Gdy Michał spojrzał na rzekę zrobił krok do tyłu.

- Wysoko tu. - powiedział, cofając się jeszcze kilka kroków usiadł na ziemi i lekko pobladł.

Tomasz złapał się za głowę, podszedł do brata i mu przyłożył z całej siły w głowę.

- Ruszaj dupę chyba że chcesz zostać zjedzonym. Bo ja mam zamiar spierdolić jak najdalej z tego piekła. - powiedział przechodząc przez barierkę. - Pamiętaj że one nie bawią się w szybkie zabijanie, a jak poczekasz jeszcze dwie minuty to się przekonasz na własnej skórze jakie to uczucie. - dodał po czym skoczył, po chwili było słychać jak uderza o wodę.

Dla Michała czas jakby zamarł, na widok tego że za chwile stanie się karmą dla truposzy sprawiło że jedyną decyzją jaką mógł podjąć było skoczyć za bratem.

Dominik zgubił trupy gdy wbiegł do jakiegoś zdewastowanego budynku, który zabarykadował jak tylko mógł wszystkim czym się dało.

 

 

„Bestiariusz”

 

[color=#ff0000;]Zombiak/Sztywniak/Leming:[/color]

Zwyczajny trup jakich wiele nie wyróżnia się niczym, jeden nie stanowi problemu. Problem jest taki że spotkanie jednego sztywniaka graniczy z cudem gdyż ona zawsze przemieszczają się w stadach.

 

[color=#ff0000;]Tank/Czołg/Paker:[/color]

Umięśnione truchło którego siła wzrosła po śmierci, jedyne co można zrobić to uciekać. Możliwość zabicia go jest ale należy pozbawić go głowy, która nie jest łatwym celem w całym zamieszaniu jakie wzbudza tank. Potrafi rzucać przedmiotami nie zawsze celnie, ale lecące w twoją stronę krzesło raczej potrafi przerazić.

 

[color=#ff0000;]Koks/Steryd/Coś:[/color]

Podobnie jak Tank wielka góra mięcha z tą różnicą że ta góra mięcha nie padnie na ziemie od razu po pozbawieniu jej głowy, będzie się miotać we wszystkich kierunkach tłukąc wszystko co znajdzie się w zasięgu jego rąk. Na pierwszy rzut oka nie da się ich odróżnić, koks posiada czasem widoczne wrzody.

 

[color=#ff0000;]Sadysta/Oprawca/Nożownik:[/color]

Niczym praktycznie nie różni się od sztywniaka, umie mówić oczywiście to tylko pojedyncze słowa takie jak „Boli, pomocy, zimno.” Umie posługiwać się bronią białą, zanim zacznie pożywiać się swoją ofiarą zdąży zapewnić jej  trochę bolesnej rozrywki.

 

[color=#ff0000;]Łowca/Tropiciel/Małpa:[/color]

Wygląda jak zwykły umarły, ale drań poluje na swoje ofiary podkrada się do nich. Jeśli będzie musiał się wspiąć by kogoś dopaść to to zrobi. Najczęściej rzuca się na plecy zaskakując swoją ofiarę. Jeśli jesteś na jego celowniku to masz po prostu przerąbane.

 

[color=#ff0000;]Wyjec/Alarm/Syrena:[/color]

Chodzące truchło które nie jest groźne, ale jeśli zacznie wyć to znaczy że macie kłopoty. Syreni „śpiew” przyciąga okoliczne truposze, bo dla nich oznacza to po prostu obiadek który zabłądził.

 

Pacyfista/Samarytanin/Wegan:

Ta istota jest dziwna, nie zjada nikogo. Jeśli jest ktoś umierający przy niej to jedynie uklęknie przy niej i będzie trzymać za rękę dopóki nie wyzionie ducha. Nawet sprowokowany nie zaatakuje, czy też nie będzie miał zamiaru pożywić się martwym człowiekiem. 

 

 

 

 

PS.

Kontynuował będę jeśli spełnicie moje pewne wymagania o których pan V wie. 

Oczywiście nie będzie regularnie, tylko jak uciułam trochę czasu i wena rozjedzie mnie jak tusk Polskę.

Inspiracja, hmmm może trochę Dead Island :]


Użytkownik Darth_Luk edytował ten post 07 marzec 2013 - 22:59


#2 Vardamir

Vardamir

    Infrzak

  • Użytkownicy
  • PipPip
  • 60 postów
  • GG: 8931937

Napisano 09 marzec 2013 - 11:13

Pandemię piszesz od nowa, czy to jest ta sama opowieść którą pisałeś wcześniej?