Skocz do zawartości


Zdjęcie
- - - - -

"Sen" mojego życia. (OOBE czy LD?)

OOBE LD Sny

  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
2 odpowiedzi w tym temacie

#1 SzukamOdpowiedzi

SzukamOdpowiedzi

    Początkujący

  • Użytkownicy
  • Pip
  • 1 postów

Napisano 01 lipiec 2013 - 13:21


    Witam, jestem tu nowozarejestrowany i niezbyt zorientowany na tym forum także

    proszę o wyrozumiałość dla zbłąkanej duszy :)

    Szukam odpowiedzi, to co przeżyłem dzisiejszej nocy trapi

    mnie do tej pory i nadal nie potrafię powstrzymać nagminnego

    bardzo szybkiego bicia serca. Kiedyś próbowałem OOBE, jeszcze jak byłem

    dzieciakiem, lecz dorosłem i zrozumiałem że takie rzeczy nie są

    dla mnie, że to już jest wyższa szkoła jazdy.

    Przejdę do sedna, miałem ciężki weekend, w sumie 3 dni na nogach,

    wyszedłem w piątek o godzinie 15 wróciłem w niedziele w południe,

    (3 dni melanżu ;]) więc od razu zmęczony poszedłem spać,

    obudziłem się tego samego dnia o godzinie 19:00 i nie
    
    potrafiłem już zasnąć, obejrzałem sobie film "Jurassic Park"

    bo leciał akurat na TVP2, oglądałem go od 21 bodajże do 23,

    wszyscy już i tak spali a ja nie miałem co robić więc położyłem

    się znów do łóżka, strasznie ciężko mi to opisać co przeżyłem,

    przez zmęczenie i może poprzez lekki kac, miałem schizy, widziałem

    a nawet słyszałem rzeczy których nie było, na początku firany

    zaczęły furgać jakby była jakaś burza, a następnie doświadczyłem zmory.

    Jakiś koleś przyszedł do pokoju, stał nad moim łóżkiem a ja

    nie mogłem nic zrobić, pierwsze na myśl mi przyszło dlaczego nie

    wstanę i mu nie przywale? nie potrafiłem, sparaliżowany strachem

    patrzałem się na kolesia a on na mnie przez jakieś 3 godziny,

    jeszcze wymawiał szepty w moją stronę, obrażał mnie,

    wyzywał, mówił to takim głosem że każdy twardziel na świecie pewnie by się zeszczał

    ze strachu, ja tylko czułem ekstremalnie szybkie bicie serca i

    każdy mój oddech był tak ciężki do złapania,

    że nawet się dusiłem, chciałem zawołać o pomoc ale tego też nie potrafiłem zrobić.

    Lecz po tych wszystkich udrękach

    w końcu się uwolniłem od zmory, otworzyłem oczy, cały spocony siedziałem i

    próbowałem sobie poukładać w głowie to co właśnie się stało,

    jak spojrzyłem na zegar było 00:30, przez następną godzinę leżałem

    i bałem się zamknąć oczy, nie chciałem przeżyć znów tego samego,

    gdzie nie spojrzałem coś się ruszało, nabierało dziwnych kształtów,

    wyobraźnia ludzka nie zna granic.

    (Lecz to wszystko to dopiero początek mojej przygody, także jeśli dalej

    jeszcze to czytasz to jestem pod wrażeniem że Ci się chciało i wiedz

    że dziękuje :])

    W końcu przełamałem się i zamknąłem oczy i nagle poczułem

    wibracje, zacząłem się trząść jakbym miał parkinsona(Nawet gorzej),

    całym mną miotało, czułem że tracę kontrolę nad ciałem i jedynie co zobaczyłem

    przed straceniem kontroli nad ciałem to dziecko leżące w drugim łóżku

    (Pokój dzielę z bratem, ale go akurat w nim nie było) które szyderczo

    się do mnie uśmiechało i czułem jak wyszło ze mnie życie, zamknąłem

    oczy i poddałem się. Znalazłem się w jakimś tunelu który

    kierował tylko w jedną stronę, co najlepsze ja wiedziałem że

    to jest niemożliwe żebym nagle się gdzieś indziej znalazł, byłem

    świadomy, więc ciekawy szedłem przed siebie, zapalone pochodnie na

    ścianach oświecały mi drogę, więc szedłem dalej, przypomniało mi się

    że to co czytałem kiedyś na internecie może być teraz prawdą, chodzi

    mi o tworzenie tak jakby "bramy" do strefy astralnej, czasem są

    to drzwi, czasem winda, czasem drabina, różnie. W moim przypadku

    była to woda, po prostu głęboka woda, gdy szedłem dalej w głąb tunelu

    wskoczyłem do wody i płynąc coraz to głębiej czułem się coraz

    bardziej podekscytowany. Nagle znalazłem się w jakiejś wieży,

    ludzie na niebie sobie latali, rozmawiali, widziałem jak nawet

    co poniektórzy sobie melanżowali, po prostu żyli nie martwiąc

    się o konsekwencje, ja nagle zacząłem się unosić, szczęśliwy i nadal

    świadomy poleciałem ku górze, lecz nie za wysoko bo miałem trochę

    lęk wysokości, ten świat zwiedzałem chyba z kilka godzin coraz

    bardziej go odkrywając, poznawając nowych ludzi, tworzyłem to co mi przychodziło

    na myśl, np. ogień z ręki, telekineza, co po prostu CHCIAŁEM.

    Latałem wszędzie, najdziwniejsze było to że spotkałem tam

    mojego przyjaciela, z którym również zwiedzałem ten świat,

    tylko od razu wiedziałem że to nie był on, ktoś po prostu

    chyba się pod niego podszył, i gdy siedziałem nic nie robiąc

    w pewnym momencie, rozmawiając z nim nagle zniknął, co najśmieszniejsze

    te jego zniknięcie wydało mi się bardziej paranormalne niż to

    co robiłem przez ostatnie godziny, i momentalnie wróciłem do ciała,

    i gdy się obudziłem, od razu chciałem tam wrócić i co najdziwniejsze

    udawało mi się to, znów czułem paraliż i wibracje i wracałem tam

    skąd znikałem, według mnie to był sen we śnie, sam już nie wiem

    praktycznie co o tym myśleć, także zdaje się na wasze opinie,

    co Wy o tym myślicie? chciałbym tam wrócić, przeżyć jeszcze raz

    coś podobnego, ale nie wiem czy mi się znów uda.. pierwszy raz

    w życiu czułem taką satysfakcje ze snu, na początku było koszmarnie

    z tą zmorą, lecz następnie było zupełnie przeciwnie.

    Może wam się to wydawać nieprawdopobne, ale to co przeżyłem

    będę pamiętał do końca życia, a zwracam się do Was bo Wy się

    w tym bawicie, a jak poszedłbym z tym do kumpli to prędzej

    by mnie wyśmiali niż wspomogli, oni nie rozumieją takich rzeczy

    bo jak już mówiłem na początku, jest to wyższa szkoła jazdy i

    czasem nie na głowy takich ludzi jak oni. Liczę na subiektywne

    opinie, cieszę się że mogłem to Wam opisać, i teraz liczę na to

    że wy mi opiszecie ze swoich doświadczeń i przemyśleń, co o tym myślicie?

    
    P.S

    -To było OOBE czy LD?

    -Zmora to był opiekun czy demon?

    -Co myślicie o tym "śnie"? bo już sam nie wiem jak to nazwać.

    
    To wszystko było takie realistyczne, że nawet będąc w tamtym świecie

    czułem dotyk, oddech, energię która we mnie tak buzowała że mogłem

    roznieść na strzępy cały świat, wystarczyło że pomyślałbym o tym.

    

  



#2 her sojer

her sojer

    Początkujący

  • Użytkownicy
  • Pip
  • 11 postów
  • GG: 16237715

Napisano 01 lipiec 2013 - 21:54

wydaje mi sie że zmora a OOBE to nie to samo. raz w życiu miałem okazje doświadczyć jakl to jest gdy zmora Cię dusi. było to za granicą gdy wyjechałem za pracą, miałem pokój z kumplem z częstochowy, mieliśmy piętrowe łóżko, i ok godziny 3, otworzyłem oczy i coś na mnie siedziało, i nie mogłem się ruszyć. Słyszałem nawet  jak mój kumpel Adam który spi na łóżku podemną się wierci, i kaszle.  Ale nic nie mogłem zrobić, wszelkie próby nic nie dawały, mogłem tylko ruszać oczami. I tak po ok 2 minutach puściła mnie i odeszła. byłem cały mokry i zeserany ze strachu. Rano opowiedziałem wszystko kumplowi, i stwierdził że słyszał kiedys o takim czymś, ale nie dokońca wierzłym mi że była u mnie w nocy. A co do oobe, chyba ptrzytrafiło mi się to kilka razy, wiem że gdy wracam do ciała to spadam w dół bardzo szybko, czuję nawet ten opór powietrza hehe.



#3 Sandra

Sandra

    Dobroczyńca

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 534 postów

Napisano 02 lipiec 2013 - 21:44

Wszystko wskazuje raczej na OOBE niż LD chociaż oba stany są bardzo podobne, tylko przy LD nie następuje paraliż tak jak przy OOBE,

 

A co do zmory to nie wiem, ale najlepiej następnym razem pokonać strach i zapytać po co przyszedł i czego chce, wiem nie jest to łatwe, ale łatwo się pisze. ;)

 

 

Każdy kto doświadcza takiego stanu jest pod wrażeniem, jeśli nie wystraszyłeś się i ci się podobało możesz nad tym popracować i potrenować, wtedy opanujesz strach, a to podstawa przy takich podróżach. Ale najlepiej trochę poczytać i zaznajomić się z tematem a potem praktyka.







Również z jednym lub większą ilością słów kluczowych: OOBE, LD, Sny