Skocz do zawartości


Zdjęcie
- - - - -

Emilcin wyjaśniony? Nowa książka Bartosza Rdułtowskiego

emilcin wolski ufo polska blania wawrzonek golina przyrownica bzowski

  • Zamknięty Temat jest zamknięty
188 odpowiedzi w tym temacie

#1 van

van

    Zbanowany za kryptoreklamę i spam

  • Zbanowany
  • 299 postów

Napisano 14 listopad 2013 - 12:33

Jak stali czytelnicy tego forum wiedzą, jestem osobą uznającą zjawisko UFO w dużej mierze za wynik prowokacji służb specjalnych. Dlatego z zainteresowaniem sięgnąłem po wydaną niedawno książkę Bartosza Rdułtowskiego „Tajne operacja PRL i UFO”. Polecam jej lekturę każdemu zainteresowanemu tematem, bo jest to najbardziej rzeczowa, najlepiej udokumentowana i najbardziej obiektywna praca na temat wydarzeń emilcińskich, jaka do tej pory powstała. Autor dotarł do nieznanych dotychczas archiwów Zbigniewa Blani-Bolnara i Witolda Wawrzonka, a znalezione tam dokumenty i nagrania rzucają zupełnie nowe światło na całą sprawę.

 

http://technol.anv.p... I UFO&lang=pl

 

Mam do książki jednak kilka uwag:

 

1) Tytuł i okładka są mylące, książka bowiem zajmuje się służbami specjalnymi PRL jako wątkiem pobocznym i do tego ów wątek jest ślepą ścieżką rozważań.

 

2) Autor, wbrew temu, co stwierdza na kartach książki, nie udowadnia ostatecznie, że incydent emilciński był wynikiem hipnozy. Podaje wiele poszlak wskazujących na taki rodowód całego wydarzenia i choć hipoteza taka wydaje się faktycznie najbardziej logiczna, są to tylko poszlaki, a nie rozstrzygające dowody. Trudno jednak oczekiwać dziś takich dowodów (np. czyjegoś przyznania się do przygotowania wszystkiego) a Rdułtowski i tak posuną się dalej, niż w najśmielszych snach można było przypuszczać.

 

3) Autor nie rozpatruje hipotezy, w której odwiedziny kosmitów miały realnie miejsce. Teza o ingerencji „wszechmocnych istot” jest w praktyce niefalsyfikowana, więc trudno ją ustawić na równi z hipotezami racjonalnymi, ale dla UFO entuzjastów będzie to okazja do krytyki jego pracy.

 

4) Autor zbiera wiele ważnych świadectw co do wydarzeń pobocznych (Przyrownica, Golina, Adaś Popiołek) ale wbrew temu co twierdzi, nie ma tam jednak ostatecznych dowodów na nieprawdziwość tych opowieści.

- Bohater incydentu w Golinie pisze o sobie, że jest żartownisiem, a na list, w którym między innymi pada pytanie o prawdziwość wydarzeń, odpowiada zwięzłym „Nieprawda”, ale na upartego można zakładać, że owo słowo dotyczyło czegoś innego, niż jego rzekomych doświadczeń z UFO, lub że odpowiedział tak na „odczepnego”. Dodatkowo autor nie udowodnił związków „świadka” z Goliny z Blanią lub Wawrzonkiem, co mogłoby tłumaczyć ustrzeżenie się od „ufologicznych pułapek”, które wystąpiły w incydencie z Przyrownicy.

- Świadkowie z Przyrownicy do dziś twierdzą, że ich doświadczenia były realne, choć ciągłe wzbogacanie przez nich opowieści nie wróży dobrze możliwości bezspornego zbadania, czy była to inscenizacja, efekt zbiorowej paniki wywołanej programem telewizyjnym, czy coś innego.

- Nagrania z pierwszego wywiadu z rodziną Popiołków nie pozostawiają wiele wątpliwości co do tego, że badacze tak długo zadawali pytania, aż uzyskali oczekiwane przez siebie odpowiedzi, które początkowo były zupełnie inne (w niezmanipulowanej jeszcze części rozmowy Popiołkowie przyznają, że Adaś zaczął opowiadać o widzianym przez siebie samolocie, dopiero gdy wszyscy już o doświadczeniach Wolskiego mówili a nie sam z siebie), ale z drugiej strony z relacji dyrektora szkoły wynika, że jeszcze drugiego dnia Adaś tak mocno przeżywał całą sprawę, że zaniepokojony dyrektor wezwał milicję i prosił o sprawdzenie prawdziwości słów chłopca. Tu jednak należy stwierdzić, że dyrektor najprawdopodobniej pomylił osoby, bo 6 letni Adaś do szkoły wtedy jeszcze nie chodził, więc relację z wydarzeń zdać musiały dyrektorowi inne dzieci, przerażone opowieściami, o stworach porywających ludzi w okolicy.

 

5) Jak przez mgłę pamietam jakiś program telewizyjny (chyba własnie Wandy Konarzewskiej), w którym ktoś jest hipnotyzowany i opowiada o UFO. Z książki (a dokładniej z listownej relacji Blani) wynika, że program ten nigdy nie został wyemitowany. Oczywiście moja pamięć może mnie zwodzić, ale jestem ciekaw czy faktycznie program tem nie znalazł się na antenie.

 

6) Jak wspomniałem, autor dosyć trafnie pokazuje poszlaki wskazujące na hipnozę, jako źródło opowieści. Wskazuje osobę najbardziej podejrzaną o przeprowadzenie seansu hipnotycznego z Wolskim i udowadnia, że osoba ta, w korespondencji z innymi badaczami, wykazywała wiedzę zaczerpniętą ze specjalistycznej literatury o hipnozie, miała doświadczenia z hipnozą (także nagrywane przez telewizję) i sama sugerowała, że Wolski, na jakimś etapie swych doświadczeń, mógł być hipnotyzowany. Do tego Rdułtowski wykazuje, że osoba ta miała odpowiednią wiedzę ufologiczną, znała Wolskiego wcześniej i miała interes w zorganizowaniu takiego wydarzenia. Trudno wyobrazić sobie, by autor mógł zrobić coś więcej w kierunku sprawdzana hipotezy o hipnozie.

Z drugiej strony, hipoteza o służbach specjalnych, jako autorach lub współautorach wydarzeń nie została przez Rdułtowskiego ostatecznie zweryfikowana. Autor szukał dokumentów w IPN, ale nie znalazł nic co wskazywałoby na kontakty bohaterów wydarzeń z SB ani nic, co mogłoby świadczyć o zaangażowaniu SB w incydencie emilcińskim na żadnym jego etapie. Jednak oprócz tego trafił na szereg zastanawiających poszlak:

- Blania nigdy nie pracował, utrzymywał się z nielicznych publikacji, występów na konferencjach i audycji radiowych (czasem przez cały rok lub dłużej nic nie publikował) – z czego więc żył?

- W 1968 przerwał studia, ale nie wiadomo czy został z nich wyrzucony z przyczyn politycznych, czy przyczyna była jakaś inna.

- Nie miał kłopotów z wyjazdem na zachód na początku lat ’70.

- Nie miał kłopotów z przynależnością do zachodnich towarzystw ufologicznych. Czy SB, która oficjalnie zakładała, że UFO to amerykańskie ściemy, nie miała co do tego obiekcji?

- Tytułowany był oficjalnie jako socjolog, choć socjologiem był tylko z wykształcenia, nigdy nie prowadził żadnej działalności badawczej, dydaktycznej czy jakiejkolwiek innej działalności naukowej w tej dziedzinie.

 

Rozpatrując hipotezę o udziale SB, Rdułtowski zakładał, że SB mogła prowokować informacje o pojawianiu się UFO, by odciągnąć uwagę obywateli od trudnej sytuacji gospodarczej i życiowej w PRL. Pytanie, czy faktycznie działania takie miałyby z perspektywy służb specjalnych jakiś sens?

Moim zdaniem opowieści o UFO realizują interes służb specjalnych na inne sposoby:

- Pozwalają zbudować „społeczną” siatkę informatorów o niestandardowych pojazdach powietrznych w obcym kraju. Jeśli na jej szczycie stanie nasz agent, ma on dostęp do zbieranych woluntarystycznie relacji z całego kraju. Jeśli jeszcze dodatkowo zbudujemy legendę o obecności UFO w jakiejś bazie wojskowej, bezkarnie możemy ustawić tam swoich agentów, którzy znikną w tłumie UFO-entuzjastów. Robiąc analogiczną rzecz na swoim terenie, uprzedzamy ruch przeciwnika i sami kontrolujemy ową sieć entuzjastów (patrz NICAP i Donald Keyhoe).

- Pozwalają wysyłać, przez sieć pozornie niezależnych entuzjastów, fałszywe informacje o pojazdach, którymi rzekomo dysponujemy. Celem takiej dezinformacji ma być: wmówienie przeciwnikom, że jesteśmy silniejsi niż naprawdę, naprowadzenie obcych inżynierów na fałszywy tor działań, zmuszenie ich siatki wywiadowczej do sprawdzania nieistotnych rzeczy lub wciągnięcie jej w pułapkę, która pomoże ich zdemaskować.

Które z tych celów mogłyby być realizowane przez promowanie polskiej ufologii?

 

Pierwszy motyw (tworzenie własnej sieci ufologicznej) oceniam jako mało sensowny, gdyż komuniści kontrolując wszelkie organizacje życia społecznego, a także środki przekazu, nie musieli się obawiać, że powstanie jakaś organizacja, której nie będą kontrolować, więc uprzedzające stworzenie takich organizacji nie miałoby sensu (chyba że chcieli sprowokować obcą agenturę do infiltrowania tych środowisk i w ten sposób ich wyłapać, ale chyba mieli ważniejsze problemy, niż bawić się w takie komplikacje). Ewentualnie siatkę taką mogły tworzyć tu obce wywiady – pytanie, dlaczego SB na to nie reagowała?

 

Drugi motyw (infiltracja zachodnich organizacji ufologicznych) wydaje się bardziej sensowny. Dobrze ustawiony, wypromowany na wiarygodnego, agent, mógłby z jednej strony być dopuszczony do zbieranych przez ufologów informacji o tajemniczych technologiach przeciwnika, z drugiej mógłby przesyłać na zachód rzekomo prawdziwe raporty o niezwykłych (w domyśle sowieckich) technologiach lotniczych. Miałoby to o tyle sens, że zachodnie wywiady szybciej uwierzyłyby w niezależność ufologów z Polski niż z ZSRR.

 

Warto zaznaczyć, że w rozpatrywanych przeze mnie wypadkach, w akcje takie angażowane byłyby nie służby cywilne, ale kontrwywiad lub wywiad wojskowy i w ich archiwach należałoby szukać odpowiednich dokumentów. Archiwa służb wojskowych nie są jednak odtajnione, więc tego czy coś tam się znajduje, raczej się nie dowiemy. Autor mógł jednak sprawdzić, jaki miał Blania „stosunek do służby wojskowej”. Z książki nie dowiemy się, czy odbył zasadniczą służbę wojskową i jak wyglądał jej przebieg? Jeśli nie odbył, to dlaczego?

Jest jasne, że przed otrzymaniem paszportu Blania musiał, jak każdy wyjeżdżający, przejść „rozmowę” na SB. Podczas takiej rozmowy standardowo proszono wszystkich o zbieranie informacji ważnych dla bezpieczeństwa PRL i zdanie raportu po powrocie. Jeśli SB dostrzegła w „rozmówcy” potencjał, mogła go „zadaniować” w bardziej wysublimowanym kierunku. Może należałoby poszukać, czy zachowały się jakieś dokumenty z takiej rozmowy? Jeśliby Blania takiej rozmowy nie przechodził, to znaczy, że miał poparcie gdzie indziej (np. w wojsku). Warto byłoby to sprawdzić. Czy nagłe zainteresowanie Blani ufologią i wydanie ciężko zarobionych na zachodzie dewiz, na literaturę ufologiczną nie było właśnie wynikiem „zadarniowania”? Nie chce żeby moje pytania brzmiały jak zarzuty o agenturalność stawiane Zbigniewowi Blani (a zdaje sobie sprawę, że tak brzmią - za co przepraszam), jednak, jeśli weryfikujemy jakąś tezę, należy zrobić to do końca (jeśli to oczywiście możliwe, czyli jeśli zachowały się dokumenty).

Dodatkowo można by sprawdzić pod kątem związków ze służbami specjalnymi także innych ufologów tego okresu, szczególnie Kazimierza Bzowskiego. Świadkami rejestrowanych przez niego niezwykłości, byli w większości jego sąsiedzi – emerytowani milicjanci i wojskowi, z czego można wywnioskować, iż mieszkał na „mundurowym” osiedlu. Rdułtowski ledwie dotyka w swojej książce postaci Bzowskiego, a jest to postać związana z Emilcinem na kilka sposobów:

- robił on w Emilcinie swoje własne badania

- jego zespół doniósł o jeszcze jednym pojawieniu się zielonoskórych ufoludków (incydent Helski)

- jak twierdzą niektórzy badacze, incydent z Przyrownicy, ma wiele podobieństw do raportowanych (inscenizowanych) przez Bzowskiego incydentów z Górki Czerniakowskiej.

Rdułtowski cytuje list Wawrzonka do Bzowskiego z maja 1980 roku, w którym, prosząc o zachowanie tajemnicy, informuje go o „pułapce”, jaką jest żółty krąg na piersiach rzekomych kosmitów. Być może Wawrzonek miał powody przypuszczać, że wydarzenie z Przyrownicy było zainscenizowane przez Bzowskiego i dlatego udający kosmitę prowokator miał tam na piersiach ów będący „pułapką” znak? Może wiedział, że Bzowski zamierza opisać jeszcze jedno wydarzenie (Hel z 1981 roku), w którym tym razem, kosmici już żółtych kręgów na piersi nie mają?

 

Jak widzicie moje zastrzeżenia dotyczą raczej nie tego, co w książce się znalazło, a tego, co mogłoby się tam dodatkowo znaleźć. „Tajne operacje PRL i UFO” Bartosza Rdułtowskiego jest pozycją obowiązkową dla każdego, kto sprawą się interesuje i bardzo wysoko podnosi poprzeczkę każdemu, kto badaniami nad fenomenem UFO się zajmuje.


Użytkownik van edytował ten post 14 listopad 2013 - 12:44


#2 van

van

    Zbanowany za kryptoreklamę i spam

  • Zbanowany
  • 299 postów

Napisano 14 listopad 2013 - 13:11

(..) To typowe zagranie laika. (...) na wszystkie te hipotezy, które brzmią jak typowe bicie piany przez słabego autora, jakim jest Rdułtowski można odpowiedzieć jedno: przeczytaj dokładnie książki (książki, nie książkę) Blani i tam znajdą się odpowiedzi na te wyssane z palca opowiastki i przypuszczenia.

 

Oj przeczytaj najpierw tę książkę a potem ją krytykuj.

Rdułtowski jako jedyny przeprowadził wywiady z większością żyjących świadków tych wydarzeń (często był jedynym, który do nich docierał - choćby do rolnika, do którego Wolski feralnego dnia prowadził kobyłkę), dotarł do korespondencji badaczy i ich oryginalnych nagrań robionych ze świadkami. Książki Blani są w pracy Rdułtowskiego szczegółowo analizowane i często cytowane (i wcale nie wychodzi to im na zdrowie, co jako czytelnik książek Blani musze potwierdzić). Praca ta zawiera także pełną bibliografie incydentu emilcińskiego wraz z pełnym zacytowaniem wszystkich prasowych publikacji na ten temat. Najważniejsze dokumenty są reprodukowane w oryginale a nagrania nie - omawiane, ale cytowane ze stenogramu. O innych incydentach z UFO (poza Przyrownicą i Goliną) autor się nie wypowiada więc Twój komentarz sam wywołuje sprawę "Emilcin a wiarygodność zjawiska UFO ogólnie". Wybacz Czakrawartin ale zaryzykuje tezę że przy Rdułtowskim każdy inn badacz Emilcina jest laikiem i raczej powinien słuchać niż się wypowiadać.

Z hipotezą, którą Rdułtowski uznał za najbardziej prawdopodobną można dyskutować (ale najpierw warto przeczytać jego argumenty) - z rzetelnością jego pracy jako dokumentalisty dyskutować nie sposób! Dodam jedynie, że Rdułtowski rozpatruje i weryfikuje wiele hipotez (choć jak zaznaczyłem w moim tekście, hipotezy realności wydarzeń z Emilcina nie rozpatruje).


Użytkownik van edytował ten post 14 listopad 2013 - 13:16


#3 arek

arek

    WETERAN

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 2946 postów

Napisano 14 listopad 2013 - 14:20

no i z Blani ,jak i Bzowskiego pewnie i Wilka zrobiono agentów SB . I w ogóle grupa Bzowskiego, to mistyfikatorzy, SBecy i hipnotyzerzy ,będący na usługach pośrednio KGB ,działający po to by zinflirtować środowisko ufologów zachodnich ,uzyskac od nich informacje o nowych zachodnich technologiach .
Tak z twojego opisu Van-ie wygląda prawda o Emilicinie , czy tak ?

Cóz takiego powiedzieć może o istotach z Emicińskiego Lasu właściciel ogiera ?

"zaryzykuje tezę że przy Rdułtowskim każdy inn badacz Emilcina jest laikiem i raczej powinien słuchać niż się wypowiadać."

Osobiście zaryzykuję tezę ,że więcej do powiedzenia na ten temat może mieć nawet Marcin Mizera czy Bernatowicz . A to dlatego ,że zajmowali się tym incydentem "nieco" wcześniej. I nieco dłuzej.

Osobiście zaryzykuję tezę ,że SB to banda nieudaczników .Nie wiem czy nie chcieli czy nie mogli działać odpowiednio dobrze. Stąd przypisywanie im posługiwanie się hipnozą w celu jakimkolwiek to po prostu dyrdymały. A nieudacznicy dlatego, że nie potrafili zneutralizować Kuronia, Najdera ,Michnika, Wałęsy sposób na Popiołuszkę był tak debilny i źle wykonany ,że przyniósł kompletną kompromitację. A to było zagrożenie ich bytu.
Zobacz jak kościół sam potrafi siebie zniszczyć. Nie potrzeba nic robić. Podobnie z decydentami , wystarczy tania wóda i nagłośnienie sprawy co jest proste w państwie typu PRL.
A ktoś opisuje jakieś makiaweliczne sposoby działanie na , no właśnie na co ?

Nie czytałem książki , pewnie kupie i przeczytam . Ale nie sądzę by była tak wartościowa jak ją opisujesz .Choćby dlatego że napisana z perspektywy ponad 30 lat po incydencie.

#4 van

van

    Zbanowany za kryptoreklamę i spam

  • Zbanowany
  • 299 postów

Napisano 14 listopad 2013 - 14:44

no i z Blani ,jak i Bzowskiego pewnie i Wilka zrobiono agentów SB . I wogóle grupa Bzowskiego to mistyfikatorzy SBecy i hipnotyzerzy ,będący na usługach pośrednio KGB ,działający po to by zinflirtować środowisko ufologów zachodnich ,uzyskac od nich informacje o nowych zachodnich technologiach .
Tak z twojego opisu Van-ie wygląda prawda o Emilicinie , czy tak ?

Jak napisałem w książce Rdułtowskiego wątek SB jest pobocznym i zdaniem autora prowadzi donikąd, więc jeśli masz pretensje o rozważania na ten temat, to do mnie, nie do Rdułtowskiego i jego książki.

 

Cóz takiego powiedzieć może o istotach z Emicińskiego Lasu właściciel ogiera ?

Własciciel ogiera jest tu przykładem jak szeroko i jak szczegółowo autor szukał każdego, kto miał coś wspólnego ze zdarzeniem (własciciel ogiera potwierdził że Wolski byłu niego, że nie pili razem wódki i że czasowo cała sytuacja była zgodna z relacją Wolskiego. 

 

Osobiście zaryzykuję tezę ,że więcej do powiedzenia na ten temat może mieć nawet Marcin Mizera czy Bernatowicz . A to dlatego ,że zajmowali się tym incydentem "nieco" wcześniej. I nieco dłuzej.

A czy mieli korespondencje Blani albo Wawrzonak z tamtego okresu? Czy mieli dostęp do oryginalnych nigdzie nie publikowanych nagrań, które wtedy Blana robił? Rdułtowski to ma i obszernie cytuje lub reprodukuje.

 

Osobiście zaryzykuję tezę ,że SB to banda nieudaczników .Nie wiem czy nie chcieli czy nie mogli działać odpowiednio dobrze.Stąd przypisywanie im posługiwanie się hipnozą w celu jakimkolwiek to po prostu dyrdymały.

Nikt nie twierdzi że SB kogokolwiek hipnotyzowało i ja też tak nie napisałem. Jak wspomniałem, wątek służby jest w książce tylko jedną ze sprawdzana hipotez. To MOIM zdaniem była sprawdzana zbyt płytko i to JA uważam, że można było dodatkowych dokumentów poszukać. 

 

Nie czytałem książki , pewnie kupie i przeczytam . Ale nie sądzę by była tak wartościowa jak ją opisujesz .Choćby dlatego że napisana z perspektywy ponad 30 lat po incydencie.

Kluczowa wartością książki są nie tyle zbierane po latach relacje (choć one też są wiele wnoszące), co niepublikowane dokumenty i nagrania z 1978 roku (między innymi nigdy nie publikowany PIERWSZY wywiad jaki Wolski udzielił Wawrzonkowi, zanim ten sprawę przekazał Blani, czy komukolwiek innemu - stenogram wywiadu jest w książce zamieszczony w całości).

Jak mówię, z hipotezą, która Rdułtowskiemu wydaje się najbardziej prawdopodobna, można dyskutować (ale najpierw warto zaponać sie z jego argumentami), ale z twierdzeniem, że ksiązka nie ma wartości zgodzić się nie mogę.


Użytkownik van edytował ten post 14 listopad 2013 - 14:46


#5 RysiekINFRA

RysiekINFRA

    Administrator Forum INFRA

  • ROOT Admin
  • 4444 postów

Napisano 14 listopad 2013 - 14:46

Nie będę się szeroko rozpisywać dopóki nie przeczytam ale badanie przypadku po 35 kiedy nie tylko główny świadek nie żyje ale także badacze już od razu wskazuje na szukanie taniej sensacji. Zresztą to nie pierwszyzna, już dawno pojawiały się plotki o związkach Blani, Bzowskiego i innych ze służbami, które były nie dość, że krzywdzące to, jeśli się zastanowić głębiej, nie trzymały się kupy. Wydaje mi się, że Blania wyczerpał temat Emilcina w swoich książkach.



#6 azor

azor

    King of Podkarpacie

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 3083 postów

Napisano 14 listopad 2013 - 16:04

Książki nie czytałem, ale znajomy mi pożyczy te ''rewelacje'. Dla mnie szczególnie interesujące były dokumenty z IPN, ale skoro nic tam nie ma po co tworzyć otoczkę sensacji jakoby jednak coś tam było, nie rozumiem autora. Znam recenzję książki i szczerze mnie zniechęciła podobnie jak Ryśka w dodatku okładka nie mająca nic wspólnego z treścią wprowadzającą w błąd Czytelników. Rdułtowski chyba sam uległ chipnozie sprawie Bzowskiego i całej jego grupy badawczej aby sugerować ich związki z SB, ja sam od Bzowskiego słyszałem natomiast ''plotkę'' że ponoć Blania miał mieć jakieś kontakty z SB co z opisu vana nieco zastanawiają mnie pewne szczegóły z jego życia i to mnie ciekawi ? Z tego co pisze van książka w zasadzie niczego nie wyjaśnia a wielu poczytało to jako przysłowiowy gwóźdź do trumny Emilcina a nawet całej ufologii. Moim zdaniem to szukanie na siłę sensacji bo czego nie tknie Rdułtowski od razu wyjaśnia więc może wyjaśni jeszcze jedno CE-3 na Helu ( nie to znane z 1981 roku) wstępnie badane przez CBZA (niestety nie mam dojścia do tych materiałów) niech wyjaśni CE-3 z Nockowej z 1988, które osobiście dokumentowałem tam też były na ekranie ''zielone istoty''  może wg. autora ksiązki wszyscy zostali zahipnotyzowani ;) i widzą ''zielonych'' ;)

 

 

Po 35 latach od zdarzenia i śmierci głównych świadków można stworzyć przeróżne egzotyczne teorie, może autor zapatrzył się na sprawę Roswell, pomimo tylu lat co roku pojawiają się kolejne'' dowody'' a potem wychodzi cała gama książek z niby nowymi sensacjami.

 

Van to Blania przeprowadził jako jedyny wywiady ze świadkami prawie natychmiast po zdarzeniu a autor ksiązki dopiero po 35 latach a to coś mówi.

 

Po co prasowe publikacje przecież KKK zapewne wszystkie je posiada, ponieważ oni to także zbierali, ja też musiałbym w moim ebook publikować 50 % notek prasowych wówczas jej objętość nie wynosiłaby 216 stron lecz ponad 500 stron, to tak na marginesie. Nie zgodzę się się z opinią vana, że każdy inny badacz przy Rdułtowskim jest laikiem - to arogancja van i pomniejszenie zasług wielu ówczesnych badaczy i nie porównuj tego co dziś można  do tego co było 35 lat temu.



#7 robrep

robrep

    Homo Infranius

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 424 postów

Napisano 14 listopad 2013 - 17:47

A mi to wygląda na odgrzewanie kotleta, żeby coś napisać i sprzedać. Tak jak w Hollywood modne jest teraz kręcenie filmów o starych bohaterach.



#8 Katarzyna_1

Katarzyna_1

    Dobroczyńca

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 3243 postów

Napisano 14 listopad 2013 - 17:58

@Van

"Autor, wbrew temu, co stwierdza na kartach książki, nie udowadnia ostatecznie, że incydent emilciński był wynikiem hipnozy. Podaje wiele poszlak wskazujących na taki rodowód całego wydarzenia i choć hipoteza taka wydaje się faktycznie najbardziej logiczna, są to tylko poszlaki, a nie rozstrzygające dowody. Trudno jednak oczekiwać dziś takich dowodów (np. czyjegoś przyznania się do przygotowania wszystkiego) a Rdułtowski i tak posuną się dalej, niż w najśmielszych snach można było przypuszczać."

 

Nie mój temat bo w ufo nie wierzę. Czy autor tej książki brał pod uwagę narko-hipnozę?  Może jakieś obważanki na festynie św. Stanisława ze sporyszem? lub coś podobnego?   



#9 observator

observator

    Full Active

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 610 postów

Napisano 14 listopad 2013 - 18:48

Pan Wawrzonek to jeszcze żyje? On to w swoim artykule w w periodyku UFO z 1992 r. relacjonuje, że podczas pierwszej swojej wizyty w Emilcinie został przez miejscowych uznany za SB-ka, lub milicjanta, ale jakoś wykaraskał się z tych podejrzeń. Jednak z jego relacji wynika że miał pojęcie o metodach zdobywania informacji i mógł być w tym kierunku szkolony. Nie sugeruję tu że mógł być świadomym uczestnikiem jakiejś mistyfikacji, ale tak na prawdę nie wiadomo kim on był. Osobiście do zdarzenia emilcińskiego nie mam zastrzeżeń. Też uważam że ta nowa książka jest kolejną sensacją obliczoną na zarobek.



#10 sniegowa

sniegowa

    Infrzak

  • Użytkownicy
  • PipPip
  • 56 postów

Napisano 14 listopad 2013 - 18:56

W Polsce jest modne tworzenie errat do biografii, albo ujawniania 'nieznanych faktów z życia' o Mrożku, Miłoszu, Kapuścińskim. W takiej metodzie dziennikarskiej przoduje Wprost. Jak tu ktoś ogłosil, to odgrzewanie kotletów po obiedzie. Pamiętajcie, że Blania opublikował dwie książki o Emilcinie, a w tej drugiej wyjaśnia wiele rzeczy i poddaje pod ponowną rozwagę. Pan Rdułtowski jak widać chciał zaskoczyć, a wyszedł kisiel. Wiadomo, że główny bohater tej historii umarł, jego synowie, którzy widzieli ślady, też. Inni ludzie słyszeli odgłosy tego obiektu. Tak więc jest to taka próba marnego zabłyśnięcia i wyskoczenia z nową książką po kilku latach milczenia.



#11 van

van

    Zbanowany za kryptoreklamę i spam

  • Zbanowany
  • 299 postów

Napisano 14 listopad 2013 - 19:42

 Wydaje mi się, że Blania wyczerpał temat Emilcina w swoich książkach.

No więc okazuje się że nie wyczerpał bo kilku dosyć istotnych rzeczy, które znajdują się w jego archiwum nie ujawnił

- podawał nieprawdę na temat tego, skąd wiedział o przypadku emilcińskim

- zataił, że znany Blani ufolog utrzymywał kontakty z rodzina Wolskich przed 10 maja 1978

- nie podał informacji, że w rodzinie Wolskich już wcześniej zdażały się wypadki dziwacznych wizji

- zataił, że nie był pierwszym ufologiem badającym Wolskiego

- nie podał, że zeznania Adasia Popiołka i jego rodziny, w kształcie potwierdzającym historię Wolskiego, zostały praktycznie wymuszone

- w nieprawdziwym świetle przedstawił wynki badań medycznych Wolskiego

- zatajał fakt, że na miejscu zdarzenia znaleziono obciete pióra ptaków, jakby bał się, że może dowieść to inscynizacji

- nie dopuścił do pogłebionych badań przypadku w Golinie - poza wywiadem nie zrobił żadnej z rzeczy które zrobił z Wolskim 

- w swojej książce podkreslał że Wolski jest osobą nie podatna na sugestię a więc jego zdaniem niemożliwą do zahipnotyzowania, gdy z wszelkich opisów wynika, że Wolski był wyjątkowo mało asertywny i praktycznie bez zastanowienia spełniał każdą prośbę (tak od "kosmiów" jak i od badaczy).

- ogólnie w swych "badaniach" skupiał się tylko na faktach potwierdzających hipotezę realności przeżyć Wolskiego, zaś szerokim łukiem i omijał wszelkie kwestie, które mogły ją podważyć (a takich w opwiesci Wolskiego nie brakuje), jednym słowem nie były to żadne naukowe badania, ale tendencyjna próba potwierdzenia z góry założonej tezy

 

(...) Rdułtowski chyba sam uległ chipnozie sprawie Bzowskiego i całej jego grupy badawczej aby sugerować ich związki z SB,

Raz jeszcze: sugesteie o Bzowskim sa MOJE i tylko mnie możesz za nie winić. Rdułtowski nic o związkach Bzowskiego z SB nie pisał!

 

ja sam od Bzowskiego słyszałem natomiast ''plotkę'' że ponoć Blania miał mieć jakieś kontakty z SB co z opisu vana nieco zastanawiają mnie pewne szczegóły z jego życia i to mnie ciekawi ?

Watki życiorysowe Blani są już wzięte z książki Rdułtowskiego. Inna sprawa że Blania z Bzowskim się nie lubili więc ich wzajemne oskażenia o różne rzeczy nie powinn dziwić.

 

Van to Blania przeprowadził jako jedyny wywiady ze świadkami prawie natychmiast po zdarzeniu a autor ksiązki dopiero po 35 latach a to coś mówi.

No więc nie. Blania nie był pierwszy a więc i nie jedyny. Pierwszy był Wawrzonek i do jego nagrania dotarł Rdułtowski i w całości zmieszcza stenogram tego wywiadu.

 

Po co prasowe publikacje przecież KKK zapewne wszystkie je posiada, ponieważ oni to także zbierali, ja też musiałbym w moim ebook publikować 50 % notek prasowych wówczas jej objętość nie wynosiłaby 216 stron lecz ponad 500 stron, to tak na marginesie. 

No cóż. Ksiązka Rdułtowskiego nie jest zlepkiem gotowych opinii, ale przede wszystkim MATERIAŁEM ŹRÓDŁOWYM, na bazie którego każdy - także i Ty, może prowadzić swoje analizy. I choćby już samo to jest wartością tej książki. Jesli chcesz sprawdzić tezę o tym, że ówczesne media próbowały sprzedać społeczeństwu jakąś wersję tej historii, to możesz to zrobić zamiast wierzyć lub nie w czyjąś na ten temat opinię. Jesli chcesz zobaczyć czy manipulowano Popiołkami podczas wywiadu to możesz to sam sprawdzić (bo wywiad jest w postaci stenogramu). Jak chcesz poznać szczegóły korespondencji między badaczami to możesz obejrzeć fotokopie listów. Jeśli chcesz zobaczyć jak wyglądały badania Wolskiego przez specjalistów to możesz sam poczytać (bo nagrania z tych badań są w postaci stenogramu). Tak więc nie są to jak twierdzicie jakieś teorie snute po 35 latach. To materiał źródłowy dla każdego, kto chce sam go analizować, wzbogacony o dokłady opis jak Rdułtowski do niego docierał i odautorski komentarz, z którym możesz się zgodzić lub wyciagnąć własne wnioski. Czy któraś inna pozycja o Emilcinie to oferuje? Na pewno żadna z książek Blani takiej okazji Ci nie daje. A że wyszło z tego ponad 700 stron? Jak zamiast materiałów źródłowych wolisz mieć broszurkę z hipotezami, to nie kupuj tej książki.

 

Nie zgodzę się się z opinią vana, że każdy inny badacz przy Rdułtowskim jest laikiem - to arogancja van i pomniejszenie zasług wielu ówczesnych badaczy i nie porównuj tego co dziś można  do tego co było 35 lat temu.

Szanuje Twoja opinię, ale nie do końca ją rozumiem. Kto poza Blanią robił tam poważniejsze badania? Wawrzonek czy Bzowski ograniczyli się do wywiadów z Wolskim i snucia na tej podstawie swoich teorii o naturze "kosmicznych braci" i ich technologii. U nich dostaniesz tylko te fakty, które potwierdzają ich teorie i żadnej próby ich weryfikacji.



#12 van

van

    Zbanowany za kryptoreklamę i spam

  • Zbanowany
  • 299 postów

Napisano 14 listopad 2013 - 19:50

Pan Wawrzonek to jeszcze żyje? On to w swoim artykule w w periodyku UFO z 1992 r. relacjonuje, że podczas pierwszej swojej wizyty w Emilcinie został przez miejscowych uznany za SB-ka, lub milicjanta, ale jakoś wykaraskał się z tych podejrzeń. Jednak z jego relacji wynika że miał pojęcie o metodach zdobywania informacji i mógł być w tym kierunku szkolony. Nie sugeruję tu że mógł być świadomym uczestnikiem jakiejś mistyfikacji, ale tak na prawdę nie wiadomo kim on był. Osobiście do zdarzenia emilcińskiego nie mam zastrzeżeń. Też uważam że ta nowa książka jest kolejną sensacją obliczoną na zarobek.

Wtold Wawrzonek od kilku lat nie żyje. W książce znajdziesz jego wypowiedzi, o których mówisz i wiele więcej, bo Rdułtowski dotarł do archiwum Wawrzonka i zweryfikował wiele z jego publicznych twierzdeń na temat jego udziału w sprawie Emilcińskiej.



#13 RysiekINFRA

RysiekINFRA

    Administrator Forum INFRA

  • ROOT Admin
  • 4444 postów

Napisano 14 listopad 2013 - 20:20

Wtold Wawrzonek od kilku lat nie żyje. W książce znajdziesz jego wypowiedzi, o których mówisz i wiele więcej, bo Rdułtowski dotarł do archiwum Wawrzonka i zweryfikował wiele z jego publicznych twierzdeń na temat jego udziału w sprawie Emilcińskiej.

 

Jeśli dobrze pamiętam Blania dosyć krytycznie podchodził do osoby Wawrzonka, traktował go jako swoje źródło informacji ale z dużym dystansem. Chyba nawet określił go jako "UFO nawiedzonego", tak więc traktowanie poważnie jakichś jego zeznań czy listów też nie świadczy o profesjonalizmie.



#14 azor

azor

    King of Podkarpacie

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 3083 postów

Napisano 14 listopad 2013 - 20:47

Dokładnie tak Wawrzonek był świadkiem obserwacji UFO łącznie z wykonaniem zdjęcia - Blania był sceptyczny wobec tej historii, ale nigdy tego jakoś nie wykazał argumentami. Tak Bzowski osobiście rozmawiał co najmniej dwa razy z Wolskim Blania robił swoje Bzowski swoje pomimo pewnych różnic oboje potwierdzili realność tego zdarzenia. Szczerze liczyłem na jakieś miażdżące argumenty, które skreślają prawdziwość Emilcina, ale z tego co van podaje to wyszła z tego lipa ;)

 

Podane przez vana szczegóły ''zatajenia'' informacji przez Blanię jakoś nie utwierdzają mnie do tego że zrobił to świadomie  tym bardziej jak wynika z jego książek był on bardzo sceptyczny wobec relacji Wolskiego i wcale nie dążył do potwierdzenia swojej tezy, a co z próbkami gleby z miejsca zawisu obiektu, ponoć miały być zbadane w ZSRR ?

 

Pisanie książki z listów to nieco jak wróżenie z fusów tym bardziej, wobec braku najważniejszych świadków. Pan Bartosz spóźnił się o 35 lat.

 

Znam jeszcze pewna osobę, która sporo wie o Emilcinie a do tej osoby Rdułtowski nie mógł dotrzeć ;) Może ta osoba sama opowie na czacie INFRA to co wie ? Zobaczmy ?



#15 van

van

    Zbanowany za kryptoreklamę i spam

  • Zbanowany
  • 299 postów

Napisano 14 listopad 2013 - 21:54

Jeśli dobrze pamiętam Blania dosyć krytycznie podchodził do osoby Wawrzonka, traktował go jako swoje źródło informacji ale z dużym dystansem. Chyba nawet określił go jako "UFO nawiedzonego", tak więc traktowanie poważnie jakichś jego zeznań czy listów też nie świadczy o profesjonalizmie.

Zdaniem Rdułtowskiego relacja pomiedzy Blanią i Wawrzonkiem jest kluczowa do zrozumienia incydenu emilcńskiego, dlatego bardzo dokładnie bada i relacjonuje stosunki między oboma panami.

 

Dokładnie tak Wawrzonek był świadkiem obserwacji UFO łącznie z wykonaniem zdjęcia - Blania był sceptyczny wobec tej historii, ale nigdy tego jakoś nie wykazał argumentami.

Zdjęcie jest reprodukowane w książce, opisana jest także jego historia i okoliczności badania prawdziwości tej fotografii. Cytowany jest też list, w którym Wawrzonek określa fotografię jako "sfałszowaną". Dlaczego potem Blania ufał Wawrzonkowi w kilku kluczowych dla sprawy momentach? Jest to zastanowiające. 

 

(...) Szczerze liczyłem na jakieś miażdżące argumenty, które skreślają prawdziwość Emilcina, ale z tego co van podaje to wyszła z tego lipa ;)

Hm, a jakie argumenty byłyby w Twoim pojęciu miażdżące? Tak jak napisałem Rdułtowski pokazuje poszlaki, ale poszlaki w moim pzekonaniu znaczące. Dlaczego dla tak wielu osób incydent emilciński jest wiarygodny? To Blania określił co miałoby potwierdzać jego wiarygodność i w swych publikacjach pokazywał fakty, przkonujące, że tak własnie jest (cechy świadka, wiedza świadka, inni świadkowie tego wydarzenia, inne wydarzenia). Rdułtowski po kolei pokazuje, że wszystko co decyduje o wiarygodności tego wypadku wygląda znacząco inaczej niż nam Blania przedstawił. Czy tym samym incydent nie staje się niewiarygodny? Dla mnie taki się stał.

 

Podane przez vana szczegóły ''zatajenia'' informacji przez Blanię jakoś nie utwierdzają mnie do tego że zrobił to świadomie  tym bardziej jak wynika z jego książek był on bardzo sceptyczny wobec relacji Wolskiego i wcale nie dążył do potwierdzenia swojej tezy,

Tak wynika z jego książek, ale już nie z relacji osób, które z nim w Emilcinie były i z nagrań, które dokumnetują jego badania. I dlatego musiał te nagrania i relacje zataić

 

(...) Znam jeszcze pewna osobę, która sporo wie o Emilcinie a do tej osoby Rdułtowski nie mógł dotrzeć ;) Może ta osoba sama opowie na czacie INFRA to co wie ? Zobaczmy ?

To byłoby bardzo ciekawe. Chętnie posłucham.



#16 van

van

    Zbanowany za kryptoreklamę i spam

  • Zbanowany
  • 299 postów

Napisano 16 listopad 2013 - 23:42

Skąd wiesz, że:

Wawrzonek był tylko informatorem, który przekazał pewną informację.

?

Wawrzonek znał rodzinę Wolskich. Czy to nie dziwny zbieg okoliczności, że kosmici porywają staruszka, z kórego synem kumpluje się jeden z nielicznych ówczesnie ufologów? Czy to nie dziwne, że sam Wawrzonek jak i Blania ukrywali fakt, że Wolcsy byli zaprzyjaźnieni z Wawrzonkiem? Czy to nie dziwne, że poczas jednego z wywiadów Wolski pytany o Wawrzonka jest wyraźnie zdezorientowany, nie wie co odpowiedzieć i wskazuje na Blanie? Jakim cudem mógł nie pamiętać osoby, która nie dość, że bywała u niego w domu przezd 10 maja 1978, to potem intensywnie wypytywała go o spotkanie z kosmitami i nagrała kilka wywiadów na miejscu zdarzenia, zanim sprawę przekazano Blani? A może Blania mu zabronił? A jeśli tak, to o jakich jeszcze sprwach Blania Wolskiemu zakazał mówić?

 

I co, wynika z tego, że Rdułtowski insynuuje jakiś spisek, jakby Wawrzonek stał za uchem Wolskiego i mu wszystko dyktował.

Tak, dokładnie to insynuuje Rdułtowski. Ma dowody na to, że Wawrzonek interesował się hipnozą, miał na jej temat wiedzę i był publicznie hipnotyzowany, pomimo, że w liście do Balni wyrażał sprzeciw, wobec możliwości zahipnotyzowania go. Wszystko to miało miejsce na kilka tygodni przed 10 maja 1978. Co więcej Rdułtowski podaje interesujące poszlaki wskazujące na to, że wizja Wolskiego ma wiele logicznych powiązań z koncepcją Wawrzonka o podmorskim pochodzeniu UFO, które to powiązania minimalizował potem w swych relacjach Blania (czytałeś, to wiesz, że o przypominaniu żaby mało jest tam mowy, płetwy zmieniły się w "pletewki", a o chodzie kosmitów "jakby pływali" w ogóle Blania nie pisze). Rdułtowski dodatkowo podaje dowody, że Wawrzonek organizował złożone mistyfikacje - sprawa "hologramu Wolskiego" - której przebieg i źródła są wyjaśnione w kospendencji cytowanej w książce.

Nie chcę tu streszczać całej książki i cytować wszystkich argumentów, ale zapewniam, że jest ich wiele.

 

Poza tym, w PRL było tyle ciekawych potkań z UFO, że sam tytuł tej książki dyskwalifikuje ją.

To prawda, tytuł nie jest adekwatny. Podejrzewam, że to wymóg wydawnictwa, które zajmuje się historią militarną o nie ufologią, ale tak czy inaczej mylący jest, ale czy dyskwalifikujący? Moim zdaniem nie.

 

Emilcin miał to do siebie, że sprawę przepisano jako książkę. I tak wszystko się sprowadza do tego, że Van, nie czytałeś książki Blani z raportami badawczymi, poświadczonymi przez niezależnych ekspertów, a wierzysz w wersję jakiegoś "ciastkarza" (takiego co bije pianę, jak na bezy), który się dwoi i troi jak sprzedać swoją książkę.

Mam na półce i "Obecnośc UFO" i "Zdarzenie w Emilcinie". Nie jestem specjalistą i nie jestem w stanie ocenić poprawności zawartych tam raportów eksperckich. Rdułtowski cytuje nagrania z tych badań i wiele wskazuje, że specjalnie profesjonalnego przebiegu nie miały (Nie słyszy na jedno ucho? Ale helikopter by usłyszał, to piszemy, że słyszy). Do tego pokazał ich wyniki współczesnym specjalistom, którzy o owych badaniach wyrazili  (w całości zacytowne w książce) nieprzychylne opinie.

 

Problem polega na tym, że na tym forum wiele ludzi czytało książkę Blani, zna fakty. A to co pisze Rdułtowski, to - musisz mieć to na uwadze - tylko jego INTERPRETACJA.

No więc po przeczytaniu książki Rdułtowskiego poznałem wiele więcej faktów na temat Emilcina niż po przeczytaniu książek Blani. Czy Rdułtowski interpretuje fakty? Oczywiście w jakimś zakresie też, ale czy Blania tego nie robił? Stwierdzenie, że zdarzenie miało realny charakter, też jest interpretacją.



#17 azor

azor

    King of Podkarpacie

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 3083 postów

Napisano 17 listopad 2013 - 11:24

Wawrzonek nigdy nie był żadnym ufologiem nie wiem dlaczego Rdułtowski przypina mu taką łatkę, pasjonat a ufologa to dwie różne sprawy ? Jaki to ma argument, że Wawrzonek znał rodzinę Wolskiego przecież często bywa, że badacze ufo znają swoich świadków czy to od razu przekreśla ich wiarygodność no chyba  jedynie w oczach Rdułtowskiego. Druga sprawa gdyby Wawrzonek interesował się czarną magią to również autor widziałby w tym możliwość manipulacji - to nonsens ;) Książka to jedna wielka interpretacja a teoria o hipnozie jest na siłę podciągana z tego co podaje van. Powrócę jeszcze do niefortunnego tytułu oraz okładki - on szuka  na siłę mistyfikacji w Emilcinie, ale to Rdułtowski swoją okładką celowo wprowadza w błąd i ogłupia potencjalnego czytelnika, że za sprawą Emilcina stoją służby PRL, to jest manipulacja i tak trzeba to wprost nazywać. Sam sądziłem po tak ''sensacyjnej'' recenzji, że okładka plus dokumenty z IPN mogą faktycznie dowodzić udziału  tajnych służb a tu lipa chwyt marketingowy.



#18 van

van

    Zbanowany za kryptoreklamę i spam

  • Zbanowany
  • 299 postów

Napisano 17 listopad 2013 - 20:45

Słuchaj Van. Ja wiem, że ty masz skłonność do sklecania w całość różnych kawałków informacji i uznawania tego za teorię, ale weź choć raz pomyśl logicznie,

Zasadniczo powinienem się obrazić, bo sugerujesz, że ani razu logicznie nie myślę. Dla mnie akurat nielogicznym jest emocjonalnie atakować książkę której się nie czytało, ale to już inna sprawa...

 

Pamiętaj, że autor robi wszystko, aby uzasadnić swoje wywody.

Blania tak nie robił? Rdułtowski podaje twarde dowody na to, że Blania zatajał niewygodne dla jego teorii fakty. Ty masz może jakieś dowody na to, że Rdułtowski zataja jakieś fakty sprzeczne z tezą o hipnozie? Mieć nie możesz, bo nie czytałeś jego książki i nie wiesz co tam napisał. Miałem nadzieję, że rozwinie się tu rzeczowa dyskusja nad argumentami Rdułtowskiego, a widzę czysto religijne podejście - na wszelki wypadek wpisac na listę ksiąg zakazanych.

 

Na ile to prawda, nie wiadomo, bo Wolski nie żyje, a Blania nie był robiony palcem i miał kontakt z nimi oboma. I nie dałby się wpuścić w maliny.

Dlaczego uważasz że Blania nie dałby się wpuścić w maliny? Masz na to jakieś dowody? Jakieś przesłanki czy poszlaki by tak twierdzić? Rdułtowski pokazuje twarde dowody, że Blania łamał standardy poważnych badań naukowych (np.: wywiad Blani z Popiołkami, badania medyczne Wolskiego). Dodam tylko od siebie, że Blania, mimo że był tytułowany "socjologiem" nigdy żadnych badań czy prac naukowych nie prowadził, nie pracował też na żadnej uczelni. Wszystko wskazuje na to, że badania z Emilcina były jego pierwszym zatknięciem z metodologią jakichkolwiek badań (może wcześniej robił jakieś badania do pracy magisterskiej, tego nie wiem). Przy badaniach w Emilcinie nie miał nikogo, kto oceniałby ich metodologiczną poprawność, żadnych naukowych recenzji, żadnego nadzoru, brak publikacji wyników w periodykach naukowych, w których inni naukowcy mogliby skrytykować metodę czy przebieg badań. Zanim nie zrobisz habilitacji, samodzielnym pracownikiem naukowym nie jesteś a Blania miał ledwo magistra i nawet do doktoratu nie podchodził. Badania z Emilcina były raczej wynikiem z lekka naiwnych wyobrażeń o standardach pracy naukowej a ich wyniki były publikowane jedynie w prasie, a po latach w postaci popularnych (a nie naukowych) książek.

Dla jasności: książka Rdułtowskiego też naukowym opracowaniem nie jest, ale w przeciwieństwie do badań jakie zrobił Blania, nie udaje że naukową jest. Jest za to solidnie udokumentowanym raportem z poprawnie przeprowadzonego śledztwa dziennikarskiego.

 

To tak jak pisanie kolejnej ksiązki o życiu Jezusa albo tożsamości Kuby Rozpruwacza.

Gdyby ktoś znalazł nieznane archiwa śledczych badających sprwę Kuby Rozpruwacza i zobaczył, że ukrywali lub przeinaczali pewne dowody, to nawet po 200 latach książka opisująca te dokumenty miałaby spora wartość.

 

Główny problem Rdułtowskiego - pisanie ksiązki po 35 latach, kiedy wszyscy bohaterowie nie żyją, a więc niemożliwość dotarcia do materiału źródłowego.

Można dotrzeć, bo zostały archiwa z niepublikowanymi wypowiedziami tych nieżyjących osób.

 

Druga sprawa, zbyt kryczna ocena książek Blani i tu nie mówie o "Obecności UFO". O Emilcinie, oprócz tej najpopularniejszej, Blania napisał też druga ksiązkę.

Chciał napisać, ale nie napisał. Rdułtowski dotarł też do materiałów zbieranych przez Blanie do tej książki.

 

Dlatego według mnie absurdem wydaje ię twoje stwierdzenie, że się od Rdułtowskiego dowiedziałeś więcej niż o ludzi, którzy byli na miejscu.

 

Dowiedziałem się więcej, bo Rdułtowski przekazuje te informacje, które dał Blania, plus te, których Blania nie dał. Prosty rachunek wskazuje, że informacji jest tam więcej i nie wiem, co w tym absurdalnego widzisz.

 

Wawrzonek nigdy nie był żadnym ufologiem nie wiem dlaczego Rdułtowski przypina mu taką łatkę, pasjonat a ufologa to dwie różne sprawy ?

To musisz mi zdefinować co jest waruniem do tego by być ufologiem. Może się mylę, ale ufolog to ktoś ktop jest na bieżąco z informacjami na temat UFO, przeprowadza włsane badania na ten temat, publikuje ich wyniki w ufologicznych periodykach i aktywnie uczestniczy w życiu społeczności ufologicznej (uczestnictwo w kongresach, członkostwo w organizacjach). Wawrzonek wszystkie te warunki spełnia.

 

Jaki to ma argument, że Wawrzonek znał rodzinę Wolskiego przecież często bywa, że badacze ufo znają swoich świadków czy to od razu przekreśla ich wiarygodność no chyba  jedynie w oczach Rdułtowskiego.

Jeśli nie było z tym problemu, to dlaczego i Wawrzonek i Blania ukrywali ten fakt i świadomie kłamali na temat w swych publikacjach. Może zazwyczaj nie ma z tym problemu, w tym wypadku jednak jakiś był, skoro uznali, że trzeba to ukryć. Już samo to powinno skłonić do podejrzeń.

 

Druga sprawa gdyby Wawrzonek interesował się czarną magią to również autor widziałby w tym możliwość manipulacji - to nonsens ;)

Gdyby Wawrzonek interesował się możliwością wyświetlania hologramów, miał na ten temat profesjonalna wiedzę i miał z tym realna styczność, to sam przyznasz, że należałoby wziąć pod uwagę, że może wyśwetlił hologram. Hologramami się nie interesował, ale hipnozą tak.



#19 arek

arek

    WETERAN

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 2946 postów

Napisano 17 listopad 2013 - 22:56

Dyskusja przypomina stary kawał typu - " Czym się rózni kurczak. "

 

 Ilu dyskutantów przeczytało książkę  Rdułtowskiego - (tylko van ? )

 Ilu dyskutantów przeczytało książkę Blani ?(x)  czy w tym zbiorze jest van ?(x+van )

 Na łamach jakiego czasopisma w latach 79,  mógł opisać dochodzenie w sprawie Emilicina Blania , bez ingerencji cenzury ?

 Nie zapominajmy o realiach czasu.Czasem było tak ,że książka musiała mieć nie więcej niż np. 250 stron ,bo taki był standart przy zapotrzebowaniu na papier ,a wspomnienie o ograniczeniu w badaniach przez SB dyskwalifikowało tekst.

 Ciężko mi się odnieść merytorycznie do nowej książki ,ale jak już pisałem, posądzanie SB o posługiwanie się hipnozą ,a nie pałką, ,jest niemalże gloryfikacją tej służby. Z głupoty działań której śmiała się cała Polska, wymyślając rózne dowcipy.Np. że muszą chodzić ze szpilką w klapie bo co dwie głowy to nie jedna.

 A tu ktoś opisuje działania jak z filmu "telefon" .

 Powiem tak , gdyby potrafili posługiwać się hipnozą, Wałęsa co noc lunatykował by i spowiadał w budce telefonicznej z napisem MO (bo takie też wówczas były).

 Po drugie - uno(  ; ) ) Wydaliby księżkę o Emilicinie w wersji ang. , niem ., franc. i zrobiliby objazd Blani czy Wawrzonkowi po całej Europie z odczytami . A na kongresy UFOlogiczne mieli by darmowe przeloty i al inclusiv w Marriotach .

 Nic zatem nie przemawia za mistyfikacją, czy jakimkolwiek działaniem SB.

Ale z tego co pamiętam to pierwsze co zrobili (Blania ,Bzowski) to sprawdzili właściciela ogierka, czy faktycznie tam był Wolski  ,jak długo, o której wyjechał i w jakim stanie.

Jak przeczytam książkę napiszę być może więcej.



#20 van

van

    Zbanowany za kryptoreklamę i spam

  • Zbanowany
  • 299 postów

Napisano 17 listopad 2013 - 23:29

Arku, obie książki Blani czytałem, choć przyznaje, dawno temu. Ale jakby co, to mam je cały czas na półce.

Ani Rdułtowski w swojej publikacji nie twierdził, ani ja tutaj nie pisałem, że hipnotyzowało SB. Rdułtowski w swych badaniach wychodził od hipotezy, że SB zrobiło mistyfikację, zaś śledztwo doprowadziło go do wniosku, że to Wawrzonek ją zorganizował, hipnotyzując Wolskiego. Czy hipoteza z hipnozą wydaje się komuś bardziej, czy mniej prawdopodobna, od spotkania z kosmitami, to już inna sprawa. Rdułtowski podaje na poparcie swojej hipotezy rozliczne przesłanki, uważam, że warto się z nimi zapoznać, choćby po to, by z nimi rzeczowo dyskutować.







Również z jednym lub większą ilością słów kluczowych: emilcin, wolski, ufo, polska, blania, wawrzonek, golina, przyrownica, bzowski