Skocz do zawartości


Zdjęcie
- - - - -

Bóg w naszych głowach


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
72 odpowiedzi w tym temacie

#41 Elowen

Elowen

    Full Active

  • Moderatorzy globalni
  • 518 postów

Napisano 24 marzec 2013 - 21:24

Nie pisałem o ludziach jako takich, ale o świadomości (która dotyczy wszelkich istot świadomych z tego świata, z innego i innych wymiarów)...  Bo kto (lub co) jeżeli nie dysponuje świadomością istnienia jest w stanie stwierdzić, że coś istnieje...? Jeżeli nie ma takiej istoty to nic nie istnieje...Sama wierzysz w istnienie kosmitów, a zakładasz, że pojęcie swiadomość dotyczy tylko ludzi ? Zaiste pyszne to...

Odrzucasz istnienie Boga (istoty wyższej, kreatora), więc w sposób naturalny stwierdziłem, że musi Ci być bliskie naukowe podejście do określania rzeczywistości. Jeżeli nie przez pryzmat wiary i nie przez pryzmat nauki to jak Ty próbujesz rozgryźć kwestie istnienia czegokolwiek... ? Tylko nie pisz, że przez medytacje, bo to też należy do sfery ducha...

 

A może nie musimy znać odpowiedzi na pytanie po co istnieje Wszechświat? Może odpowiedz jest nam niepotrzebna i/ lub nie do ogarnięcia i poznania? Kiedy nasz Wszechświat był tylko zupą, to znaczy, że nie istniał, bo żadna świadoma istota w nim nie żyła i te z innych światów  o nim (jeszcze) nie wiedziały? Świadomość nie kreuje rzeczywistości, tylko stwierdza jej istnienie. 

 

Duchowość nie jest zmonopolizowana przez religie czy boga. Wierzę, że nasze życie nie kończy się po śmierci, ale nie wierzę w istnienie boga. W każdym razie nie osobowego, nie jakiś konkretny omnipotentny byt. Nie wierzę w piekło, niebo, grzechy w sensie chrześcijańskim. Wierzę w dobro, płaczę nad złem. Myślę, że miłość pojęta jako nieskończone dobro ma głęboki sens. Inaczej do czego potrzebna by nam była tak wysoko rozwinięta świadomość? Nie potrzebujemy jej do przetrwania naszego gatunku. Doskonale poradzilibyśmy sobie ze świadomością orangutana czy lisa. Ogólnie sadzę, że sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana i w naszej ziemskiej postaci nie jesteśmy w stanie jej pojąc. To taki bryk z moich przemyśleń ;)



#42 Ronin

Ronin

    Dobroczyńca

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 448 postów

Napisano 24 marzec 2013 - 23:09

 

A może nie musimy znać odpowiedzi na pytanie po co istnieje Wszechświat? Może odpowiedz jest nam niepotrzebna i/ lub nie do ogarnięcia i poznania?

Poznanie prawdy gdy dysponuje się tylko takimi zmysłami jakie posiadamy jest raczej niemożliwe... Dlatego mamy coś więcej... Tak myślę.

 

 Świadomość nie kreuje rzeczywistości, tylko stwierdza jej istnienie. 

Są dowody naukowe, że świadomość kreuje rzeczywistość... (np. różne wesje doświadczenia Younga itp.) Fizyka kwantowa też się ociera o takie stwierdzenia... co prawda marksizm twierdził z goła co innego, że to byt kształtuje świadomość, ale Marksowi dajmy spokój :)

 


Duchowość nie jest zmonopolizowana przez religie czy boga. Wierzę, że nasze życie nie kończy się po śmierci, ale nie wierzę w istnienie boga. W każdym razie nie osobowego, nie jakiś konkretny omnipotentny byt. Nie wierzę w piekło, niebo, grzechy w sensie chrześcijańskim. Wierzę w dobro, płaczę nad złem. Myślę, że miłość pojęta jako nieskończone dobro ma głęboki sens. Inaczej do czego potrzebna by nam była tak wysoko rozwinięta świadomość? Nie potrzebujemy jej do przetrwania naszego gatunku. Doskonale poradzilibyśmy sobie ze świadomością orangutana czy lisa. Ogólnie sadzę, że sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana i w naszej ziemskiej postaci nie jesteśmy w stanie jej pojąc. To taki bryk z moich przemyśleń ;)

 

Tutaj w dużej części mogę się z Tobą zgodzić z małymi zastrzeżeniami (oczywiście zastrzeżenia z mojego punktu postrzegania świata i w żaden sposób nie mam zamiaru wywierać na Ciebie presji, że musisz przyjąć mój punkt widzenia).

Wierzysz w jakąś formę życia po śmierci fizycznej, wierzysz w nadrzędne znaczenie miłości... a ta miłość to jednak wg. Chrystusa i Chrześcijaństwa Bóg... Bóg może być miłością, a czy miłość może być Bogiem... ? Chyba tak... Pojęcie grzechu to temat na całą rozprawę, bo np. religie tłumaczą grzech jako wystąpienie przeciw prawu boskiemu, ale moim zdaniem, skoro Bóg jest miłością to może wszystko wybaczyć, więc grzech istnieje, ale może być przez Boga wymazany w imię miłości (to tak jakby tego grzechu nie było - taki mój paradoks). Na jakiej zasadzie rozróżniasz dobro od zła, skoro odrzucasz religijne aspekty tego zagadnienia ? Rozróżniasz bo tak mówi Ci Twój wewnętrzny głos (sumienie), doświadczenie życiowe itd. Myślę, że jednak nie zabiłabyś swojej babci tylko dlatego, że jest stara i zniedołężniała... Tak więc wpływ religii, nawet w sposób nieuświadomiony jest obecny w naszym życiu... Przyznasz chyba, że gdyby nie kaganiec religijnych zakazów mielibyśmy dziś na świecie niezły bałagan. I na koniec myślę podobnie jak Ty, że w chwili obecnej nasze możliwości poznawcze są zbyt ubogie, byśmy mogli ogarnąć i wytłumaczyć całość...



#43 Elowen

Elowen

    Full Active

  • Moderatorzy globalni
  • 518 postów

Napisano 25 marzec 2013 - 00:15

 Przyznasz chyba, że gdyby nie kaganiec religijnych zakazów mielibyśmy dziś na świecie niezły bałagan.

 

Nie, nie przyznam, wręcz się od tego odżegnam. Nie potrzeba nam religijnych nakazów, nie jesteśmy głupcami. Może Tobie kaganiec służy, mi nie. Sama wiem, co jest dobre, a co złe i nie życzę sobie, by ktokolwiek i cokolwiek mówiło mi jak mam żyć. I chyba jednak się nie rozumiemy.



#44 Ronin

Ronin

    Dobroczyńca

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 448 postów

Napisano 25 marzec 2013 - 11:00

 

Nie, nie przyznam, wręcz się od tego odżegnam. Nie potrzeba nam religijnych nakazów, nie jesteśmy głupcami. Może Tobie kaganiec służy, mi nie. Sama wiem, co jest dobre, a co złe i nie życzę sobie, by ktokolwiek i cokolwiek mówiło mi jak mam żyć. I chyba jednak się nie rozumiemy.

 

Sama wiesz co dobre, a co złe...  ot tak urodziłaś się i wiedziałaś, ciekawe. I sobie nie życzysz, aby Ci mówiono jak masz żyć. A jaki Ty masz wpływ na to gdzie się urodziłaś, kiedy itd. Twoje życie od samego początku jest zdeterminowane... Ale skoro Ty jesteś najważniejsza i samodzielnie władasz swym życiem  to kto tu jest antropocentrykiem ? Samowystarczalna korona stworzenia, też mi coś... :kekeke:


Użytkownik Ronin edytował ten post 25 marzec 2013 - 11:00


#45 observator

observator

    Full Active

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 610 postów

Napisano 25 marzec 2013 - 11:27

Astromaria, jak zwykle ciety jezyk, mocne argumenty, celne uwagi,  ...  "Gdyby Boga nie bylo(...)", swiat bylby szczesliwszy. "Bog w naszych glowach" to efekt prania mozgu. Nic wiecej.

Sama piszesz jak astromaria, dokladnie w jej stylu, więc albo nie jesteś oryginalna, albo sama siebie chwalisz. Obawiam się że gdyby Boga nie było, nas też by nie było, bo w walce o byt już dawno wszyscy by się pozjadali. Prać mózgi można w różnym celu, antyreligijnym też i Ty w tym kierunku usilnie pracujesz.



#46 Elowen

Elowen

    Full Active

  • Moderatorzy globalni
  • 518 postów

Napisano 09 kwiecień 2013 - 14:15

[font="verdana, geneva, sans-serif;"]Observator, naprawdę tak trudno ci zrozumieć, że są ludzie, kt[/font]órzy podzielają podobne poglądy, chociaż są inne od Twoich?  W każdym razie, porównanie mnie do Astromarii odbieram jako komplement.

[font="verdana, geneva, sans-serif;"]Nazywasz wyrażanie opinii sprzecznej z ogólną „praniem mózgu”? Żałosne.[/font]

 

[font="verdana, geneva, sans-serif;"]Ronin, Twoje „odbicie piłeczki” również jest żałosne. Odrzucenie jarzma religii, nie jest wyrazem zadufania w sobie, tylko aktem odwagi, swoistym „przebudzeniem”. Jest decyzją o wzięciu odpowiedzialności za własne życie, własne czyny. Jest oznaką wewnętrznej siły. Tylko słabi i niedojrzali potrzebują moralnego i duchowego, (użyję znów Twojego określenia) kagańca. Wskaz[/font]ówek jak żyć. Cóż, każdy ma prawo szukać i  błądzić, ale smutne jest to, że większość ludzi utwierdza się w swoim błędzie przez całe życie i nigdy nie dojrzewa do odrzucenia bajek. Niektórym trudno jest żyć bez odpowiedzi na wszystkie pytania. Bez możliwości obwiniania siły wyższej. Wolą poukładać sobie świat wg mitów, niż sami wziąść swoje życie we własne ręce.

 

[font="verdana, geneva, sans-serif;"]Gdyby chrześcijaństwo było tym, czym Ty sobie wyobrażasz, że jest, to od 2000 tys lat, życie na Ziemi byłby tylko coraz lepsze. Ludzie byliby coraz lepsi. Nie byłoby wojen, zbrodni, religijnej nienawiści i fanatyzmu, ojcowie nie gwałciliby własnych c[/font]órek, matki nie mordowały własnych dzieci, nie byłoby pedofilii, ludzie dbali by o planetę, itp, itd. Można wyliczać bez końca. Tymczasem od wieków jest tak, jak było: homo homini lupus est.

 

[font="verdana, geneva, sans-serif;"]W każdym razie jedno jest pewne: dłuższe prowadzenie rozmowy z „wierzącymi” nie ma sensu, bo to jak walka z wiatrakami. Żegnam Panów.[/font]



#47 Ronin

Ronin

    Dobroczyńca

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 448 postów

Napisano 09 kwiecień 2013 - 17:51

Elowen - oj tam, oj tam... się nie obrażaj kobieto... Chyba jednak lepiej na takie tematy dyskutować z osobami wierzącymi niż tylko z ateistami, bo to chodzi (tak mi się wydaje) o wymianę poglądów, a nie o rozmowę w towarzystwie wzajemnej adoracji.  Tak jestem osobą wierzącą, ale swego czasu miałem z tym sporo problemów, biorących się z mojego mocnego racjonalizmu. Z czasem doszedłem do pewnych wniosków z których wynikło tyle, że  religia (wiara) z nauką  wcale się wzajemnie nie wykluczają, a nawet często uzupełniają. Świat (wszechświat) jest bardzo logiczny, tylko my z powodu swoich ograniczeń często nie jesteśmy w stanie tej logiki ogarnąć, czasami w jakimś przebłysku udaje nam się dostrzec pewne zależności istniejące pomiędzy na pierwszy rzut oka wykluczającymi się zjawiskami...

Co do Chrześcijaństwa to ono trochę krócej trwa niż te zaproponowane przez Ciebie 2 miliony lat i może dlatego ten świat nie jest jeszcze tak doskonały :)



#48 Elowen

Elowen

    Full Active

  • Moderatorzy globalni
  • 518 postów

Napisano 09 kwiecień 2013 - 18:38

Ależ ja się wcale nie obrażam, tylko już mi się nie chce gadać, choć masz rację, że ciekawiej rozmawiać z oponentem, niż z kimś, kto ma podobne poglądy. Jednak, kiedy opinie się zbytnio rozmijają, wtedy rozmowa prowadzi do nikąd. A co do długości trwania Chrześcijaństwa, to zwykły lapsus – miałam oczywiście na myśli 2 tys. lat.

 

 

I jak dla mnie religia i nauka całkowicie się wykluczają - to tak, jakbyś chciał naukowo  wytłumaczyć istnienie krasnoludków. Nie znaczy to wcale, że ślepo wierzę w naukę. Nauka się zbyt często myli, by można było w nią wierzyć. Jednak do nauki mam szacunek, czego nie mogę powiedzieć o religii.


Użytkownik Elowen edytował ten post 09 kwiecień 2013 - 18:50


#49 observator

observator

    Full Active

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 610 postów

Napisano 09 kwiecień 2013 - 18:39

Co do jarzma religii owszem w dzieciństwie tak było, ale szybko się wyzwoliłem i nikt więcej niczego mi nie narzucił. Samodzielnie doszedłem do poglądów chrześcijańskich, więc mi tu nie pitol że ja jest lemingiem czy coś w tym stylu, jak to macie w zwyczaju bredzić o każdym bez wyjątku wierzącym. Cieszy mnie Twoje: żegnam.

Użytkownik observator edytował ten post 09 kwiecień 2013 - 18:40


#50 Kinga

Kinga

    Infrzak

  • Użytkownicy
  • PipPip
  • 36 postów

Napisano 10 kwiecień 2013 - 02:37

Czy do odróżniania dobra od zła potrzebna jest wiara w Boga?  Są przecież ogólnie przyjęte normy współżycia społecznego, etyka i człowiek rozumny raczej nie ma problemu, żeby odróżnić, co jest dobre , a co złe. Chyba że osobnicy o zaburzonej psychice. To ,że jestem niewierząca, nie oznacza,że nie posiadam sumienia, moralności. Mało tego ,osoby uważające sie za wierzące, czasem zachowują się tak, jakby nie odróżniały dobra od zła właśnie. Czyż nie znamy takich przypadków? Ja znam takich ludzi w swoim otoczeniu, nie będę się rozpisywać na temat wyrządzanych krzywd np. znęcanie się nad zwierzętami. Czy tak postępuje człowiek wierzący w Boga? :(  :( . Ubolewam nad tym zjawiskiem, ale niestety jest dosyć powszechne. A może religia nakazuje traktować zwierzęta z wyższością, pogardą?



#51 observator

observator

    Full Active

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 610 postów

Napisano 10 kwiecień 2013 - 08:53

Rozróżniać dobro i zło może każdy, ale z czynieniem dobra już tak prosto nie jest, zwłaszcza gdy brak motywacji w postaci Boga, który ma sądzić żywych i umarłych. Wobec tej nieuchronnej alternatywy lepiej żyć z Bogiem niż bez niego, ponieważ wierzących obejmuje łaska jakiej nie dostąpią ci co Boga nie uznają. Zbawienie od wiecznej nicości jest z wiary, a nie z uczynków, dlatego jeśli ktoś czuje się dobrze w umiejętności rozróżniania dobra i zła, czyli polega na swoim dobrym sumieniu, to na sądzie bożym się zawiedzie, bo przed Bogiem wszyscy są grzeszni, nawet najwięksi esteci. Świat jest własnością Boga, a Ziemię dał człowiekowi w dzierżawę, z czego nas rozliczy. Jeśli ktoś uważa inaczej, no to szkoda że traci raz daną szansę, prowadzony  wiarą we własny intelekt.


Użytkownik observator edytował ten post 10 kwiecień 2013 - 10:31


#52 danut

danut

    Homo Infranius Alfa

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 5157 postów

Napisano 10 kwiecień 2013 - 12:22

Ronin masz identyczne zdanie w tym temacie jak ja. Gdybyś zerknął na moje posty odnajdziesz te same zdania :)

"Tak jestem osobą wierzącą, ale swego czasu miałem z tym sporo problemów, biorących się z mojego mocnego racjonalizmu. Z czasem doszedłem do pewnych wniosków z których wynikło tyle, że  religia (wiara) z nauką  wcale się wzajemnie nie wykluczają, a nawet często uzupełniają. Świat (wszechświat) jest bardzo logiczny, tylko my z powodu swoich ograniczeń często nie jesteśmy w stanie tej logiki ogarnąć, czasami w jakimś przebłysku udaje nam się dostrzec pewne zależności istniejące pomiędzy na pierwszy rzut oka wykluczającymi się zjawiskami...". Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie.

Elowen i zdziwisz się być może za niedługo bo  to("I jak dla mnie religia i nauka całkowicie się wykluczają - to tak, jakbyś chciał naukowo  wytłumaczyć istnienie krasnoludków.") da się uczynić i już nauka jest na tej drodze.



#53 Andrzej 58

Andrzej 58

    Homo Infranius Alfa

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1978 postów

Napisano 10 kwiecień 2013 - 18:45

Co do krasnoludków to twierdzenie Elowen (z którą się zgadzam) zmodyfikowałbym tak-Naukowo można wytłumaczyć dlaczego ludzie widzą krasnoludki co wcale nie oznacza ,że krasnoludki istnieją.To samo tyczy się innych zjawisk związanych ze sferą tzw duchowości.



#54 danut

danut

    Homo Infranius Alfa

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 5157 postów

Napisano 10 kwiecień 2013 - 19:05

No to Andrzeju strzeliłeś sobie gola postem wyżej, gdyż idąc Twoim tokiem rozumowania duchowość nie istnieje, czyli jesteśmy jak rzecz, automat, komputer? Wydaje mi się, ze z tym nikt się jednak nie zgodzi, prawda, bo każdy z nas ma to coś, ma swoją strefę duchowości.

Co do krasnoludków, oczywiście moze uda się wyjaśnić i to dlaczego widzą krasnoludki i czy krasnoludki są tym co ktoś zobaczył, czy może są zupełnie czymś innym z czym nie radzi sobie nasze postrzeganie. Pozdrawiam ;)



#55 Katarzyna_1

Katarzyna_1

    Dobroczyńca

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 3243 postów

Napisano 10 kwiecień 2013 - 19:18

No to Andrzeju strzeliłeś sobie gola postem wyżej, gdyż idąc Twoim tokiem rozumowania duchowość nie istnieje, czyli jesteśmy jak rzecz, automat, komputer? Wydaje mi się, ze z tym nikt się jednak nie zgodzi, prawda, bo każdy z nas ma to coś, ma swoją strefę duchowości.

Co do krasnoludków, oczywiście moze uda się wyjaśnić i to dlaczego widzą krasnoludki i czy krasnoludki są tym co ktoś zobaczył, czy może są zupełnie czymś innym z czym nie radzi sobie nasze postrzeganie. Pozdrawiam ;)

Nawet ateista z tym się nie zgodzi Andrzeju58. Żaden człowiek,  nie godzi się, że jest górą mięsa do rozkładu. Nie ma takiej siły, która zniszczyłaby świadomość. Ona jest od zawsze. A żeby to naukowo wyjaśnić to niezbędna jest maksyma "bez Boga ni do propga"



#56 Andrzej 58

Andrzej 58

    Homo Infranius Alfa

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1978 postów

Napisano 10 kwiecień 2013 - 19:44

Znów Danusiu strzeliłem sobie gola ? :D .Który to już z kolei raz.Jestem człowiekiem.Istotą biologiczną podlegającym zasadom ,które oparte są zawsze na etyce.Są prawa uniwersalne i nie potrzebny jest do ich wprowadzenia w życie żaden guru a zwłaszcza taki ,który wprowadza w obieg wymyślone pojęcia i nieistniejące byty.Zastanów się czy człowiek mocno wierzący ,że trafi kumulację w lotka napewno wygra?.Co stanowi podstawę większości wierzeń. Napewno strach przed niebytem.Wykorzystywanie strachu dla swoich partykularnych celów nazwać można tylko w jeden sposób- tu określenie określane jako wulgarne.



#57 danut

danut

    Homo Infranius Alfa

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 5157 postów

Napisano 10 kwiecień 2013 - 20:28

Andrzeju ale to już było i nie powinno wrócić więcej :). My tutaj nie piszemy o ciemnych wiekach i przyporządkowaniu nauki religii, bo jeśliby ktoś odkrył coś nowego, ważnego, nowego to spłonie na stosie. Ja piszę, że po obu stronach można wiedzy poszukać i połączyć je ze sobą, wyciągnąć wnioski, bo niestety nie jesteśmy tylko kupą mięsa, ale mamy to coś jak duchowość- dalej twierdzisz, że jej nie masz? Odrzucamy ten pogląd mechanicznej tylko i wyłącznie nauki- zarazem.


Użytkownik danut edytował ten post 10 kwiecień 2013 - 20:30


#58 Ronin

Ronin

    Dobroczyńca

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 448 postów

Napisano 10 kwiecień 2013 - 22:14

Andrzeju wspomniałeś o etyce... Jak rozumiem etyka zamiast moralności ? Jeżeli tak, to jak mawiał klasyk "jesteś w mylnym błędzie..." bo etyka to swego rodzaju alibi dla moralności, bo czymże zajmuje się (lub jest ) etyka ? Ano etyka to nic innego jak próba racjonalizowania moralności, rozumianej jako nakaz. Innymi słowy etyka szuka przyczyny dlaczego moralne nakazy są takie, a nie inne. To jest taka próba w naukowy sposób, przy pomocy pokrętnych teorii, wyjaśnienia dlaczego niektóre z praw moralnych są takie, jakie są i czy mogą być inne... masło, maślane... Dla mnie etyka to taka "świecka" wersja moralności, oparta na pseudonaukowych dywagacjach (nawet nie teoriach). Były już w historii ludzkości ćwiczone różne systemy etyczne, takie z dobijaniem starszych osób, składaniem ofiar z ludzi itd. itp. Jakoś tak się złożyło, że w chwili obecnej to jednak ta duchowa moralność z jej poszanowaniem dla życia, bliźniego etc. jest uznawana za podstawowe prawo człowieka i to na bazie moralności budowane są kodeksy karne i układane jest życie całych narodów. Etyka została zepchnięta (jako coś wtórnego) do getta cechowego... Mamy teraz etykę lekarską, prawniczą (sic!), handlową itd. Moralność chrześcijańska odwołuje się w dużej mierze do sumienia człowieka i czynienia dobra (człowiek staje się moralny-dobry, poprzez uczynki, które go kształtują). Czy to takie odległe od etyki np. wg. Sokratesa ?


Użytkownik Ronin edytował ten post 10 kwiecień 2013 - 22:18


#59 Andrzej 58

Andrzej 58

    Homo Infranius Alfa

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1978 postów

Napisano 10 kwiecień 2013 - 22:24

Tylko co rozumieć pod pojęciem duchowości.W linku wyszczególniono wiele koncepcji-

http://pl.wikipedia....iki/Duchowość

Twierdzę ,że każdy ma coś dużo cenniejszego jak dusza.To zapis bytu,który można wprowadzić do nowego organizmu.Coś na podobieństwo wklepywania z pamięci zewnętrznej programu do komputera.To bardzo stara wiedza tylko ,że zawłaszczona przez producentów zjawisk mających potwierdzić istnienie bogów,duchów i krasnali. 



#60 observator

observator

    Full Active

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 610 postów

Napisano 11 kwiecień 2013 - 08:43

Znów Danusiu strzeliłem sobie gola ? :D .Który to już z kolei raz.Jestem człowiekiem.Istotą biologiczną podlegającym zasadom ,które oparte są zawsze na etyce.Są prawa uniwersalne i nie potrzebny jest do ich wprowadzenia w życie żaden guru a zwłaszcza taki ,który wprowadza w obieg wymyślone pojęcia i nieistniejące byty.Zastanów się czy człowiek mocno wierzący ,że trafi kumulację w lotka napewno wygra?.Co stanowi podstawę większości wierzeń. Napewno strach przed niebytem.Wykorzystywanie strachu dla swoich partykularnych celów nazwać można tylko w jeden sposób- tu określenie określane jako wulgarne.

Wiara nie jest strachem przed niebytem tak naprawdę, bo niebyt dla większości ludzi w podeszłym wieku często jest wybawieniem od ciężkich chorób, niesprawności fizycznej czy umysłowej. Nigdy moja wiara nie kojarzyła mi się ze strachem przed śmiercią, niebytem, tylko z obietnicą zmartwychwstania i życia kiedyś w lepszym niż ten świecie. Trzeba być naprawdę dużym frajerem żeby taką możliwść zbyć płaskimi argumentami. Skoro uznałeś siebie tylko za kupę mięsa, to myślisz cieleśnie i chwała ci za to, bo potwierdzasz nauki NT, a te mówią iż ludzie cieleśni nie rozumieją zagadnień które są z ducha, są one dla nich głupstwem (gdyż duchowo bywają rozsądzane). Ale człowiek duchowy rozsądza wszystko.


Użytkownik observator edytował ten post 11 kwiecień 2013 - 09:41