Skocz do zawartości


Zdjęcie
- - - - -

Wampiry w Polsce i Europie


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
3 odpowiedzi w tym temacie

#1 Arek 1973

Arek 1973

    Homo Infranius Alfa

  • Moderatorzy globalni
  • 3642 postów

Napisano 16 sierpień 2015 - 17:21

Wiara w wampiry jest bardzo stara. Zajmują one poczesne miejsce w wierzeniach ludowych. Od zawsze obawiano się wracających zmarłych, którzy polować mieli na żywych. Czy strach ten był bezpodstawny? Niezupełnie.
Obecny poziom medycyny precyzyjnie określa granicę śmierci. Możemy mieć pewność, że do trumien trafiają osoby faktycznie martwe. Niegdyś błędów w ocenie było bardzo dużo. Dlatego też często zdarzało się, że osoby uznane za martwe budziły się pod ziemią. Desperacka walka o życie często kończyła się faktyczną śmiercią. Jednak świadkowie tego wydarzenia byli przerażeni. Upiorne jęki i kopanie mogło być uznane za działanie sił diabelskich. Kiedy nieszczęśnikowi udało się wygrzebać z ziemi, sytuacja wyglądała jeszcze gorzej. Brudny, oszalały ze strachu często biegał w koło, przewracał się czy wykonywał obłąkańcze ruchy.  Z reguły był brany za wampira czy strzygę - obcinano mu głowę, kładziono ją między nogami upiora. Czasem dla pewności przebijano mu serce osinowym kołkiem. To miało zatrzymać nieboszczyka w grobie. W przypadku osób stanu szlacheckiego przy miejscu pochówku stawiano na trzy dni straż, która miała w przypadku ożycia zmarłego sprawdzić, czy padł on ofiarą pomyłki medycznej czy też naprawdę jest upiorem.
Strach przed wampirami był bardzo silny w Bieszczadach i na Podkarpaciu - obszarach zamieszkałych przez Łemków i Bojków. Wiara w wampiry była elementem ich kultury. Pierwsze wzmianki o takich pochówkach pochodzą z 1529 roku ze wsi Lalin. W Jaworniku nad Osławicą wampiry chowano jeszcze przed II wojną światową, a ostatniego nawet po II wojnie światowej - podobno jego serce przebite zostało zębem brony. Według niektórych źródeł większość grobów na tamtejszym cmentarzu zawiera cała z obciętymi głowami i sercami lub głowami przebitymi drewnianym kołkiem. Wierzono, że wampiry mają po dwa serca lub dwie dusze - jedną ochrzczoną, która w momencie śmierci szła do niebo i drugą, która mogła zamienić się w upiora. W momencie śmierci jedno z nich umiera, dlatego należało przebić to drugie. Dla pewności czasem przebijano głowy i nogi, bądź obcinano je. Zamiast drewna do przebicia ciała można było użyć metalowych ćwieków. Szyje podejrzanych owijano pędami głogu, do ust wkładano łyżkę maku - wierzono, że zanim zmarły wyjdzie z grobu musi te ziarenka policzyć. Jeśli będzie ich wystarczająco dużo, to może mu to zająć całą noc. W innych rejonach w tym samym celu wysypywano mak wokół grobu i w stronę wsi. Do liczenia wysypywano też nasiona dzikiej róży. Innym sposobem na zatrzymanie martwego w grobie było umieszczenie mu pod językiem dwóch igieł.
Na wschodzie, w okolicach Sanu najpierw modlono się o duszę zmarłego i stosowano zaklęcia mające utrzymać go w grobie. Jeśli zachodziło podejrzenie, że te zabiegi nie wystarczają, to odkopywano ciało i kładziono mu na piersi sierp. Kolejnym krokiem było obcięcie głowy i położenie jej między nogami. Krew zmarłego zbierano i robiono nią znaki ochronne na drzwiach domów. Czasem też krew tę mieszano z wódką i wypijano. Jeśli po okolicy krążył wampir, a nie wiedziano, z którego grobu wychodzi, to miejscowy bacza odszukiwał na cmentarzu jego mogiłę, odwracał ciało twarzą w dół, przebijał serce osinowym kołkiem, odcinał głowę, kładł ją między nogami, przykrywał ciało kolczastymi gałęziami i zasypywał. Dodatkowo kładł na grób głaz, który miał zatrzymać upiora pod ziemią. Wierzono, że atakujące ludzi wampiry są źródłem epidemii cholery, dlatego też rytuał zatrzymania wykonywano często i zazwyczaj profilaktycznie. W niektórych wsiach kołkowanie było stałym elementem pogrzebu.W znalezionych w Radomiu grobach ciała były dodatkowo wypchane słomą. Czasem też palono zwłoki, a trumnę obwiązywano dodatkowo łańcuchami.
635527965671527103.png
Wampiryczny pochówek z Drawska.
 
W Sanoku podczas badań archeologicznych na cmentarzu przy cerkwi odnaleziono grób wampiryczny. Był on umiejscowiony na skraju cmentarza, z dala od innych grobów. Wykopanemu szkieletowi brakowało kości strzałkowych, skokowych oraz kości jednej ręki. Głowa znajdowała się między nogami. Człowiek ten był hermafrodytą - miał cechy obu płci. To prawdopodobnie było powodem uznania go za wampira.
W północno-niemieckim Stade odnaleziono także podobne groby  ze szkieletami ludzi  których uważano  za wampiry. Daniel Nösler, archeolog przyznaje "--posiadamy tak  dużo  wskazówek pod postacią opowieści, legend, bajek itd. że w końcu trzeba by było  sprawdzić ile w tym prawdy, dzisiaj po odkryciu  takich grobów nie ulega wątpliwości że wiara w wampiry i odpowiednie obrzędy to nie bajki a fakty--".
Nieopodal miasta Stary Boleslav nad Łabą w okolicach miejscowości Celakovice w Czechach znajduje się  cmentarz wampirów . Przypadkowo podczas stawiania nowych obiektów budowlanych natrafiono tam niegdyś na kilkanaście dziwacznie zagrzebanych ciał. Ułożenie kości szkieletów wskazywało, że zmarłych pochowano w okrutny sposób. 
Ich ręce skrępowano skórzanymi rzemieniami, a w klatkach piersiowych tkwiły specjalnie strugane kołki skrupulatnie sporządzone z drewna głogu, klonu lub jesionu. Dawniej w wierzeniach ludowych uważano, że drzewo tych właśnie gatunków skutecznie poskramia martwego wampira. Głowy odkrytych nieboszczyków oddzielone były od korpusów prawdopodobnie za pomocą siekiery lub innego ciężkiego, tępego narzędzia. Wszyscy zmarli to mężczyźni w wieku od 20 do 60 lat i wzroście około 168 cm. Głębokość ich grobów wahała się od 35 do 120 cm. Szczątki tych nieszczęśników przeleżały w ziemi więcej niż sto lat. Według czeskich badaczy na cmentarzu pochowano ludzi, których pokojarzono z wampirami. Istnieje przypuszczenie, iż mogli być oni ofiarami choroby psychicznej, która na pierwszy rzut oka przypominała wampiryzm.
Nie wiadomo po dziś dzień, czy ci zmasakrowani osobnicy stanowili zagrożenie dla okolicznych mieszkańców, czy padli ofiarą lokalnego zabobonu. Na śmierć w męczarniach mogły mieć wpływ tragiczne wydarzenie na terenach, gdzie ci ludzie na co dzień żyli. Zazwyczaj decydowała o tym niespodziewana śmierć jakiejś osoby w najbliższym środowisku, epidemia, pomór bydła, ale także różnego rodzaju klęski żywiołowe powodowane np. pożarem, uderzeniem pioruna itp. Uważano, iż te wszystkie nieszczęścia inspirowane są przez ludzkie upiory, co rodziło oczywisty strach przed nimi.
W Irlandii w Kilteasheen,znaleziono szacowane na 1300 lat dwa groby w których szkielety mają włożone do  ust kamienie, dokładnie tak jak w innych miejscach Europy.
635527965671683110.png
Drawsko
04299.jpg
Włochy
0281.jpg
Bułgaria
f49t621p12571n2_HkDnBugI.jpg
Niemcy (Duży kamień miał nie pozwolić na powstanie  z  grobu Copyright/Quelle: Kreisarchäologie Stade, D. Nösler)
f49t621p12571n6_lGHXkqjB.jpg
Niemcy (cudza kość włożona do ust . Copyright/Quelle: Kreisarchäologie Stade, D. Nösler)
Groby wampiryczne znaleziono również W Włoszech (Wenecja) jak i pod rynkiem w Krakowie. W Wenecji wkładano  w usta duże kamienie co miało uniemożliwić powrót. W Krakowie - były to kobiety, których ciała ułożono w pozycji embrionalnej. Kobietę w Wodzisławiu pochowano, gdy jeszcze żyła. W 1949 roku w Lesie Stockim koło Kazimierza Dolnego odnaleziono ciało kobiety, której odcięto rękę i włożoną ją jej do ust. “Wampir" ze Starego Brześcia Kujawskiego był za życia kulawy i miał dodatkowe zęby. Groby noszące cechy wampirycznych odkryto również w Cedyni (zachodniopomorskie), Buczku (łódzkie), miejscowości Stary Zamek (dolnośląskie), Złotej koło Pińczowa, Sandomierzu, przy zamku w Będzinie, w Radomiu, w Oparówce czy w Starych Mierzwicach, gdzie odnaleziono mogiłę z 1914 roku.
Wampiryczne pochówki odkryto w Drawsku, pisały o nich amerykańskie i brytyjskie media, w tym. m.in. "Newsweek". 
Przed pogrzebem na ciałach większości z pochowanych położono ostre jak brzytwa sierpy. Dwa „wampiry” zostały przyciśnięte kamieniem położonym na szyi. Archeolodzy byli pewni, że ten niecodzienny sposób pochówku oznacza, że zmarli zostali uznani za wampiry. Ich zdaniem dziwaczny rytuał pogrzebowy mieszkańcy Drawska zastosowali, by zmarli nie mogli powrócić z zaświatów i prześladować żywych. Zdaniem badaczy, którzy wyniki swoich prac opublikowali w czasopiśmie naukowym „PLOS One”, sierp na szyi położono, by odciął głowę powstającemu z grobu wampirowi, a ułożony na brzuchu wypatroszyć go.
Archeolodzy natychmiast zadali sobie pytanie, dlaczego akurat te osoby, zmarłe w XVII lub XVIII wieku, wywołały takie przerażenie, że uznano je za wampiry. Często wystarczył tylko odmienny wygląd. Na baczności musieli się mieć ludzie kalecy, garbaci, leworęczni, ci z zajęczą wargą, zrośniętymi brwiami, rudymi włosami czy nadmiernie wysuniętymi do przodu kłami. Wierzono również, że człowiek, który był zły za życia, pozostanie takim i po śmierci. O skłonności wampiryczne podejrzewani byli ludzie, którzy prowadzili występny i rozwiązły tryb życia, parający się magią i czarami, niewierzący, krzywoprzysięzcy, osoby, na których w chwili zgonu ciążyła klątwa lub przekleństwo, pochowani sprzecznie z nakazami religii, samobójcy lub zmarli gwałtowną śmiercią bez ostatniego namaszczenia, ale także nieochrzczone dzieci.
Aby poznać powody, dla których w Drawsku zastosowano praktyki antywampiryczne, badacze postanowili sprawdzić czy pochowani nie byli przypadkiem imigrantami – obcymi we wspólnocie, którzy wywołali obawę tak wielką, że posądzono ich o wampiryzm. Na podstawie wyników analiz pierwiastków chemicznych, które odłożyły się w ich kościach stwierdzono jednak, że „wampiry” urodziły się i wychowały na miejscu.
Wówczas naukowcy wysunęli inną hipotezę. Ich zadaniem „wampiry” były pierwszymi ofiarami epidemii cholery, która w tamtym okresie pustoszyła okolice Drawska. Ta bakteryjna choroba bardzo szybko zabija swoje ofiary. - W pełni zdrowi ludzie mogą umrzeć w ciągu 12-24 godzin. Ich ciało praktycznie rozpada się – mówiła w amerykańskim wydaniu „Newsweeka” Maria Liston, antropolożka z Uniwersytetu Waterloo, która jest jedną z autorek badania. Podkreśla, że okoliczności śmierci na cholerę są przerażające, że ludzie, którzy nigdy nie zetknęli się z tą chorobą. Dlatego pierwsze ofiary epidemii bez trudu mogły zostać uznane za wampiry.
Za wampira uznawano osoby u których nie występowało stężenie pośmiertne oraz takie, które robiły się czerwone na twarzy. Podejrzenie kierowano na samobójców, kaleki, skazańców czy osoby zmarłe przedwcześnie. Okrarżano czarownice i zielarki, ale jeśli porządny czlowiek pozostawił na ziemi niezałatwione sprawy, również mógł wracać po śmierci. Niemal na pewno upiorem było dziecko poczęte podczas menstruacji. Upiorami mogły stać się osoby niewierzące lub niepraktykujące. Pochówek wampiryczny był również karą za ciężkie przestępstwa - nie dawał nadziei na życie wieczne. Podejrzenia o wampiryzm potwierdzało pierze pod pachą odkopanego nieboszczyka. Upiór, oprócz straszenia i zabijania mógł także wykorzystywać seksualnie członków rodziny. Według legend wampir z Bystrego - za życia młoda dziewczyna - wymordował wszystkie dzieci we wsi. Wierzono, że wszystkie przypadki nagłej śmierci spowodowane są przez wampiry.
A jak poznać grób wampiryczny? Należy zwrócić uwagę na wszelkie anomalie - dziwne, bądź nietypowe ułożenie ciała - twarzą do ziemi lub w pozycji embrionalnej, obciętą głowę umieszczoną między nogami, odcięte nogi czy ręce, kołki i żelazne ćwieki tkwiące w ciele, kamienie przygniatające ciało lub grób, osmalenie kości, brak wyposażenia grobu. Oczywiście wszystkie te anomalie mogą mieć inne przyczyny. Często trudno jest ocenić, czy mamy do czynienia z zabiegami antywampirycznymi czy z efektem walk, napaści, egzekucji czy działań współczesnych - budowy czy uprawy pola.
 
żródło:

 



#2 Katarzyna_1

Katarzyna_1

    Dobroczyńca

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 3243 postów

Napisano 16 sierpień 2015 - 22:02

Te "dziwoty" wywoływała niezrozumiała wówczas epidemia cholery, która dziesiątkowała ludzi w XIX wieku. Moja babcia miałaby teraz ok. 130 lat bo bardzo późno urodziła moją Mamę. Pamiętam jako małe dziecko, że babcia znosiła wszelkie bluzgi spod kuźni przyległej do jej domostwa, ale na słowo cholera dostawała szału. Waliła wtedy miotłą osobę używającą tego słowa. Musiała więc słyszeć tragiczne opowieści związane z tą chorobą. Słowo cholera było według niej największym przekleństwem.



#3 Arek 1973

Arek 1973

    Homo Infranius Alfa

  • Moderatorzy globalni
  • 3642 postów

Napisano 17 sierpień 2015 - 18:26

Tak, umiem sobie to wyobrazić. Ludzie dawniej nie wiedzieli  skąd się ta choroba bierze, a działała bardzo  szybko. Jedna z dawnych teorii  była taka  że dotknięcie chorego równało się  z zarażeniem



#4 s_virus

s_virus

    Infrańczyk

  • Użytkownicy
  • PipPipPip
  • 164 postów

Napisano 17 sierpień 2015 - 20:02

Książka "Wampiry wśród nas - ukryta prawda" napisana przez niejakiego Konstantinosa. Ciekawe szerokie podejście do tematu wampiryzmu energetycznego i krwistego. Trochę też magii ochronnej a na sam koniec kwiatek - listy. Polecam