Dr Jesse Marcel Jr i szczątki z Roswell

Historyczne przypadki spotkań z obiektami UFO i ich pasażerami.
van
Infrańczyk
Posty: 193
Rejestracja: czw sty 03, 2013 3:41 pm
Kontakt:

Re: Dr Jesse Marcel Jr i szczątki z Roswell

Post autor: van »

<blockquote class="ipsBlockquote" data-author="Hybrid" data-cid="107349" data-time="1378025953">(...) Marcel mógł sobie utajniać , ale stosunki małżeńskie . Nie miał takich praw na swoim ''szczebelku'' władzy . </blockquote>Był oficerem wywiadu. Gdy widzi coś, co jest potencjalnie szczątkami pojazdu szpiegowskiego lub amerykańskiego tajnego projektu, nie musi nic utajniać. Jego psim obowiązkiem jest uznać to za potencjalnie tajne i nie opowiadać o tym dzieciom ani nie przekazywać im żadnych na ten temat dowodów. Wyobraź sobie, że twój ojciec pracuje w bazie wojskowej jako oficer wywiadu. Opowiadałby ci, że znaleźli  podsłuch? Albo że pod baza rozbił się tajny samolot? Na pewno by ci opowiedział, bo nie miałby uprawnień, żeby to utajnić, więc klepałby o tym ozorem na lewo i prawo na wszelki wypadek bo pewnie zaraz to utajnią i już nie będzie mógł o tym mówić :) Gdyby armia funkcjonowała zgodnie z twoimi wyobrażeniami...  <blockquote class="ipsBlockquote" data-author="Hybrid" data-cid="107349" data-time="1378025953">Przyjmując zgłoszenie od szeryfa stanowego pojechał tam na ''rekonesans'' , zorientować się w sytuacji i ewentualnie zabezpieczyć obszar gdzie doszło do zdarzenia .</blockquote>Widział szczątki u szeryfa i chyba uznał, że nie są niczym nadzwyczajnym, bo nie pojechał do bazy po wsparcie w zabezpieczaniu ani nie poinformował jej, że trzeba szybko działać, tylko pojechał sobie na "rekonesans". A potem wracając nie pędził do bazy by szybko jechali na pole, tylko wpadł na kolacje do domu i z synem i żona podziwiał szczątki. A towarzyszący mu żołnierz nie widział w tym nic dziwnego, że super tajemnicze szczątki są pokazywane postronnym osobom, zamiast ekspertom w bazie. Co by zrobili zwierzchnicy w Wojsku Polskim gdyby twój hipotetyczny ojciec tak zrobił?  <blockquote class="ipsBlockquote" data-author="Hybrid" data-cid="107349" data-time="1378025953">Pokazując synowi fragmenty ''obiektu'' nie złamał żadnych procedur , gdyż w tym czasie ''góra'' jeszcze nie podjęła decyzji o utajnieniu katastrofy . Stało się to dopiero szeiść dni po wydarzeniu .</blockquote>Naprawdę wierzysz, że żeby cokolwiek co dzieje się w bazie wojskowej było tajne trzeba oficjalnego utajnienie przez "górę"? Czyli dopóki twój hipotetyczny ojciec z wywiadu nie dostanie info od "góry", że złapanie szpiega lub katastrofa eksperymentalnego samolotu jest tajne, może o tym opowiadać prasie rodzinie i wszystkim wokoło? <blockquote class="ipsBlockquote" data-author="Hybrid" data-cid="107349" data-time="1378025953">8.07.1947 -  rano , Marcel i Cavitt dotarli do bazy w Roswell Marcel poleciał B-29 razem ze szczątkami wraku UFO do bazy Fort Worth (później baza sił powietrznych Carswell) w Teksasie gdzie znajdowało się dowództwo 8. Jednostki Sił Powietrznych, Wright Field, a następnie na rozkaz gen. Roger’a Ramey’a szczątki przesłano do Bazy Wright Field. (przyszła Baza Patterson). W południe pułkownik Blanchard z bazy Roswell polecił podporucznikowi Walterowi Hautowi – oficerowi łącznikowemu z 509 Grupy Bombowej w Roswell,  przekazanie prasie oświadczenia , że „wojsko weszło w posiadanie latającego obiektu”. Ten dostarcza oświadczenie Frankowi Joyce’owi z rozgłośni radiowej KGFL. Joyce przesłał oświadczenie telegraficznie do biura United Press. Po południu jednak gen. Clemence McMullen z Waszyngtonu informuje telefonicznie pułkownika (późniejszego generała brygady) Thomasa DuBose z Fort Worth, który przekazał gen. Ramey’owi, aby ten zdementował informacje o “latającym spodku” i przygotował inną wersję wydarzeń , oraz aby pilnie przesłać szczątki wraku natychmiast do Waszyngtonu. (dodatkowo całą sprawę utajniono, instruując nawet żołnierzy i żandarmerię mający styczność z wrakiem jak i ciałami).</blockquote>Gdyby twój ojciec był szefem bazy w której stacjonuje broń jądrowa a w jej okolicy rozbił się tajemniczy obiekt, jak myślisz, samodzielnie podjąłby decyzję, żeby o tym prasę informować czy jednak czekałby na decyzję z "góry"? Co zrobiłaby góra gdyby taka decyzję podjął a nie byłaby zgodna z intencjami "góry"? Awansowali by go potem na wiceszefa lotnictwa, czy zesłali do Koziej Wólki za brak roztropności? Moim zdaniem informował o tym prasę, bo taka była decyzja z góry, bo cała akcja od początku była dezinformacją. <blockquote class="ipsBlockquote" data-author="Hybrid" data-cid="107349" data-time="1378025953">(...)Powodem zmiany miało być: Wypadek zdarzył się akurat w pobliżu pilnie strzeżonego poligonu doświadczalnego White Sands Missile Range, gdzie przeprowadzano utrzymywane w najwyższej tajemnicy próby ze zdobytymi od nazistów rakiet V2 i najnowszym sprzętem lotniczym. Dodatkowo niedaleko jest ośrodek badań jądrowym Los Alamos, gdzie w 1945 roku przeprowadzano pierwsze próby z bombą atomową. Na domiar tego baza w Roswell jest miejsce stacjonowania jedynej na świecie doborowej 509 eskadry lotniczej z Bronia atomową na pokładzie</blockquote>Wiesz o tym, a pomimo to, twoim zdaniem Marcel nie pomyślał sobie: to może jedna z tych tajnych rakiet, albo: to może jakiś nasz nowy tajny pojazd do przenoszenia bomb atomowych? Twoim zdaniem z góry założył, że to pojazd kosmitów a więc nic co może być tajne a więc trzeba pokazać synowi. <blockquote class="ipsBlockquote" data-author="Hybrid" data-cid="107349" data-time="1378025953">(...) to ty kolegovanie zapodaj argumentacyjnego linka pod którym będzie wyrazisty zapis , że Brazel nie był dzierżawcą rancza Fosterów .  </blockquote>Nie wiem jak to było z tą dzierżawą ale nawet jeśli zrezygnował to żaden argument, co najwyżej poszlaka. Poszlaka silniejsza gdyby zrezygnował z dzierżawy w kilka dni później i tylko z tego kawałka gdzie była katastrofa, bo jeśli tak w ogóle kiedyś później zrezygnował... No i jeśli ta rezygnacja to takie ważne, to kto to potem przejął? Władze czy kolejny farmer? Bo jeśli inny farmer, to co to właściwie zmienia, szczególnie jeśli jak sugerujesz Brazel został już i zastraszony i przekupiony? No wiec dlatego chciałem jakieś linki, może coś z tej rezygnacji wynika. <blockquote class="ipsBlockquote" data-author="Hybrid" data-cid="107349" data-time="1378025953">Jest nawet tak kolego vanie 07.1947 -  około 22.00 wieczorem, nad miejscowością Corona (120 km na pół-zach od granic miasteczka Roswell i 32 km na poł-wchód od Corony) podczas szalejącej burzy, William W. „Mac” Brazel” – hodowca owiec dzierżawca rancza Fosterów słyszy potężny głośny dźwięk przypominający eksplozję.  W tym samym czasie w bazach Kirtland, Roswell, White Sands, Alamagordo  na radarze obserwowano tajemniczy obiekt, który znikł o 2327.</blockquote>No więc własnie, jak wiarygodne są te informacje o obserwacji radarowej? Jakie jest ich źródło? Ktoś to sprawdzał? Nabijacie się z Nautillusów, że każdemu we wszystko wierzą. A jeśli obserwacja była wiarygodna to czy mogła dotyczyć balonu z programu Mogul, który jak wiemy miał mieć deflektory, które na pewno powiększały jego echo?A jeśli była obserwacja i tajemniczy pojazd zniknął, to dlaczego nikt nie próbował go przez kilka tygodni znaleźć? Jak sam zaznaczyłeś była tam masa tajnych poligonów, nikogo nie niepokoiło, że lata tam nie wiadomo co, a więc być może jakieś szpiegowskie urządzenie? Nie posyła się po burzy samolotów w takie miejsce by sprawdziły kto tam co kombinuje? <blockquote class="ipsBlockquote" data-author="Hybrid" data-cid="107349" data-time="1378025953">09.07.1947Wojsko zatrzymało Mac’a Brazela na około tydzień. Widywano go wtedy na ulicach Roswell pod wojskową eskortą. Podejrzenia znajomych Brazela wzbudził fakt , że gdy mijał ich na ulicy , zachowywał się , jakby ich nie rozpoznawał.16.07.1947 –Brazel zostaje wypuszczony z domowego aresztu. Przyjeżdża na farmę nowiutką półciężarówką, kupuje dom w Tularosa i kontenerową chłodnię.</blockquote>Może tak było a może nie. Ważne kto jest źródłem tej informacji i jak dalece jest wiarygodny. A nawet jesli to prawda to może armia chciała zasugerować, że przekupili jakoś Brazela? że jest co ukrywać? Gdyby było inaczej, to dlaczego mieliby go tak ostentacyjnie nagradzać? <blockquote class="ipsBlockquote" data-author="Hybrid" data-cid="107349" data-time="1378025953">3. Inne źródła:1952 – Rosjanin, podwójny agent-  Juri Popow ujawnia, że już 3 dni od wydania oświadczenia Hauta, Stalin zostaje poinformowany, iż balon to tylko przykrywka aby zmylić opinię publiczną.</blockquote>O czym to świadczy? O SKUTECZNOŚCI AKCJI DEZINFORMACYNEJ. Taki był jej cel: sprawić by Rosjanie uwierzyli, że Amerykanie dysponują nowa super technologią. Szczerze mówiąc nie znałem tej wypowiedzi i nie do końca wierze w jej wiarygodność, ale gdyby tak było to znaczy, że poszlaki potwierdzają moją teorię. <blockquote class="ipsBlockquote" data-author="Hybrid" data-cid="107349" data-time="1378025953">Edgar Mitchell, członek załogi Apollo 14, w sprawie Roswell powiedział:[2] http://en.wikipedia.org/wiki/Witness_accounts_of_the_Roswell_UFO_incident</blockquote>No tu mnie rozwaliłeś na kawałki! PRZECIEŻ TY NIE WIERZYSZ W TO, ŻE AMERYKANIE WYLĄDOWALI NA KSIĘŻYCU! Powołujesz się więc na wypowiedzi człowieka o którym twierdzisz, że jest kłamcą i oszustem??? <blockquote class="ipsBlockquote" data-author="Hybrid" data-cid="107349" data-time="1378025953">Kolegovanie nie ma innej opcji wszyscy korzystamy z jednego ''źródełka'' informacji . </blockquote>Nie, nie korzystamy z jednego źródełka. Źródeł na ten temat jest masa, jedne wiarygodne, bo potwierdzone oficjalnymi dokumentami, które światło ujrzały wiadomo kiedy, inne potwierdzone wywiadami, które też wiadomi kiedy zostały przeprowadzone i można ocenić wiarygodność osób ich udzielających.Przestrzegam przed uznawaniem za wiarygodne źródeł, które syntetycznie podsumowując jakiejś sprawy, mieszają fakty, oświadczenia osób różnej wiarygodności i domysły oraz plotki. Cenie Infrę bo w swoich artykułach zazwyczaj tego unika.Polecam http://www.roswellfiles.com/index.htm. Przekonuje mnie to podejście, bo autorzy zbierają dane i zawsze podają ich źródło, sprawdzają wiarygodność źródeł, konfrontują je z innymi danymi / relacjami.
Ostatnio zmieniony ndz wrz 01, 2013 4:47 pm przez van, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Hybrid
Infranin
Posty: 201
Rejestracja: pt gru 28, 2012 7:37 pm

Re: Dr Jesse Marcel Jr i szczątki z Roswell

Post autor: Hybrid »

<blockquote class="ipsBlockquote" data-author="van" data-cid="107356" data-time="1378053280"> No tu mnie rozwaliłeś na kawałki! PRZECIEŻ TY NIE WIERZYSZ W TO, ŻE AMERYKANIE WYLĄDOWALI NA KSIĘŻYCU!  </blockquote> No tu mnie rozwaliłeś na kawałki , kolego vanie . Znowu wywracasz kotka do góry brzuszkiem , w którymś momencie , kotek będzie miał dość łaskotek i może cię podrapać , zważaj na to :Hay: . Chodzi o tego prawdziwego ''burasa , miał-miał'' . Chcę ci zwrócić uwagę abyś nie krzyczał do mnie tak głośno , bo mi naruszysz narząd słuchu , tym bardziej , że nie masz racji .Albo zapomniałeś już czytane posty - co można ci wybaczyć , gdyż pamięć ludzka jest ulotna - w temacie ''Program Apollo : Fakt czy mistyfikacja albo celowo starasz się tu manipulować moimi wypowiedziami , na co argument . I cały napisany post nr 362 , którego nie wklejam w całości , każdy zainteresowany może bez problemu do niego dotrzeć i ''otrzeć'' się o prawdę zawartą w mojej wypowiedzi . <blockquote class="ipsBlockquote">Moje ambiwalentne rozdarcie , dotyczącego tematu , leży tylko w kwestii księżycowych fotek .Wierzyć czy nie .  [ external image ]Jeżeli zawierzę , będzie to stało w sprzeczności z tym co twierdzi nauka o środowisku księżycowym i będzie sprzeczne z moją logiką .</blockquote> więc nie jest tak jak piszesz . <blockquote class="ipsBlockquote" data-author="van" data-cid="107356" data-time="1378053280">  Powołujesz się więc na wypowiedzi człowieka o którym twierdzisz, że jest kłamcą i oszustem??? </blockquote> Być może  , to jednak moja pamięć jest ulotna . Jeżeli uważasz , że gdziekolwiek na tym Forum stwierdziłem , że Edgar Mitchel jest kłamcą i oszustem , to proszę się powołać na moją wypowiedź . Jeżeli takowej wypowiedzi nie zacytujesz można śmiało powiedzieć , że jesteś ''kłamczuszkiem'' bądź konfabulantem/bajarzem .  Osobiście myślałem , że skomentujesz merytorycznie wypowiedź astronauty lecz ty , co jest w twoim zwyczaju , jak zwykle odwróciłeś ''kotka do góry brzuszkiem'' , nie dziwię się gdyż ta wypowiedź generalnie zaburza twój sceptycyzm , czyli w momentach ''podbramkowych'' kleić głupa , że się nic nie stało i w czasie burzy z piorunami stwierdzić , że  jest fajnie i świeci słoneczko :Hay: . Niestety kolego vanie tak wygląda z grubsza dyskusja z tobą . Piszę to w kontekście tego , że ty jesteś sceptykiem , a ja osobą ''otwartą'' na informacje .<blockquote class="ipsBlockquote" data-author="van" data-cid="107356" data-time="1378053280"> Nie, nie korzystamy z jednego źródełka. </blockquote> Nie korzystamy z jednego ''źródełka'' ?? A co masz ''familianta'' w CIA , który cię zasila w ''źródłowe'' informacje , to nie wstydź się , ujawnij to co wiesz , my też jesteśmy chłonni wiedzy  . Będziemy ci niezmiernie wdzięczni .   <blockquote class="ipsBlockquote" data-author="van" data-cid="107356" data-time="1378053280">  Źródeł na ten temat jest masa, jedne wiarygodne, bo potwierdzone oficjalnymi dokumentami, które światło ujrzały wiadomo kiedy, inne potwierdzone wywiadami, które też wiadomi kiedy zostały przeprowadzone i można ocenić wiarygodność osób ich udzielających. </blockquote>  Że jest masa na ten temat , to i ja wiem ,  jedne wiarygodne, bo potwierdzone oficjalnymi dokumentami, które światło ujrzały wiadomo kiedy, no proszę o te oficjalne dokumenty , potwierdzające bądź zaprzeczające incydent w Roswell , które ujrzały światło wiadomo kiedy :?  , co to znaczy , wiadomo kiedy :? , dajesz jednomyślnie do zrozumienia , że czytelnicy , bądź znający temat powinni wiedzieć datę kiedy ''dokumenty'' ujrzały światło dzienne , czy tak :? . Oj , kręcisz Waść jak piskorz w saku    inne potwierdzone wywiadami, które też wiadomi kiedy zostały przeprowadzone i można ocenić wiarygodność osób ich udzielających.  .Jakimi potwierdzonymi wywiadami  :?  :? , linki kolego , linki .Kiedy zostały przeprowadzone :?  :?  , linki kolego , linki .Jak ocenisz wiarygodność osób ich udzielających :?  :? .  Masz ''węch'' Szarika :)  :) .  Oj , kręcisz Waść jak piskorz w saku  <blockquote class="ipsBlockquote" data-author="van" data-cid="107356" data-time="1378053280">Był oficerem wywiadu. Gdy widzi coś, co jest potencjalnie szczątkami pojazdu szpiegowskiego lub amerykańskiego tajnego projektu, nie musi nic utajniać. Jego psim obowiązkiem jest uznać to za potencjalnie tajne i nie opowiadać o tym dzieciom ani nie przekazywać im żadnych na ten temat dowodów. Wyobraź sobie, że twój ojciec pracuje w bazie wojskowej jako oficer wywiadu. Opowiadałby ci, że znaleźli  podsłuch? Albo że pod baza rozbił się tajny samolot? Na pewno by ci opowiedział, bo nie miałby uprawnień, żeby to utajnić, więc klepałby o tym ozorem na lewo i prawo na wszelki wypadek bo pewnie zaraz to utajnią i już nie będzie mógł o tym mówić :) Gdyby armia funkcjonowała zgodnie z twoimi wyobrażeniami... </blockquote> Oj , van , jak ty lubisz sobie komplikować życie . Robisz to z przekory , złości czy taka już jest twoja konstrukcja genetyczna  :?  :) .Oglądasz chyba amerykańskie filmy typu thriller  :? . Najpierw śledztwo prowadzi policja , następnie wpadają chłopcy w ''czarnych okularach'' i przejmują sprawę - czyli od tego momentu jest to wszystko utajnione . To samo widzimy w Polsce , najpierw policja , potem ABW bądź inne CeBeEsie i kamień w wodę .   Zważ też na spontaniczność zdarzenia !!!W ''teorii'' może i będzie zachodziła taka sytuacja [piszę być może , bo nie znam amerykańskich procedur] lecz w praktyce będzie całkiem odwrotnie , bo wedrze się w całe zdarzenie ''spontaniczność'' .1. Ty być może postąpiłbyś tak jak piszesz , jako ten jedyny na tym świecie ''sprawiedliwy'' z Coltem Navy w łapie , no , twój cyrk twoje małpy , jak to się mówi :Hay: .2. Ja natomiast [i na pewno wiele osób] postąpiło by tak jak Marcel senior , czyli spontanicznie , mając gdzieś wszystkie procedury . Tym bardziej , że ja jestem szefem i to ja w tej chwili decyduję .Jak byś zobaczył ''kotka o czterech główkach'' , który dałby ci się złapać , nie pokazał byś go rodzinie :?  :? , nie patrzył byś wtedy na wszystkie procedury [ciort z nimi] , w tym momencie spontaniczność sytuacji by cię przerosła o niebo .To samo tyczy się Marcela , a może jeszcze Marcel z radości ''odtańczył'' nad znaleziskiem taniec zwycięstwa Komanczów i w tej spontaniczności postanowił pokazać to co sam ujrzał Marcelowi juniorowi : niech będzie jednym z 7 mld [rok 2012] obywateli tej Planety , który widział ''obcą technologię'' .I to jest logiczne kolego vanie . Co do kierowcy ''łylisa'' , pokaż mi kaprala bądź sierżanta , który składa meldunek na majora w dowództwie . Tego kierowcy praktycznie nie ma , on dla wojska już nie istnieje , dla cywilów też . Najpierw byłyby prośby , potem groźby a na końcu podkładanie ''czarnych Piotrusiów'' . W Ameryce korpus oficerski rządzi się swoimi prawami , a korpus podoficerski swoimi . Jedni i drudzy starają się nie wchodzić sobie w ''paradę'' , po co potem komplikacje i problemy . Idźmy dalej .Zobacz ''kłamczuszku'' jak się gubisz w tym co piszesz :( ,<blockquote class="ipsBlockquote" data-author="van" data-cid="107342" data-time="1377969799"> Nie akt notarialny, tylko link, skąd masz taką informację. Bo ja też często coś tam pamiętam, albo sobie domyśliłem, a jak sprawdzam w źródłach to się okazuje, że było inaczej. Na wszystkie twierdzenia, które powyżej dałem mogę źródła podać, bo na wszelki wypadek na bieżąco to sprawdzam zanim wam napiszę :)</blockquote> żądając potwierdzenia w postaci linku , dajesz do zrozumienia między wierszami , że posiadasz ''sprawdzone'' informacje , że było inaczej , sugerujesz w tym momencie , że Brazel nie był dzierżawcą rancza Fosterów . Tak to wychodzi z kontekstu napisanego przez ciebie .Ja ci odpisałem :  <blockquote class="ipsBlockquote" data-author="Hybrid" data-cid="107349" data-time="1378025953"> Skąd ma takie informacje , ano kolego vanie z ''kątowni'' ....................... z ''kątowni''  :Oh:  :Oh: , i nie potrzeba jak na razie , żadnego linka , jak ci się nie chce ''tyłeczka'' ruszyć i pomyszkować w necie , to twoja strata .A , jak sprawdziłeś w swoich ''żródełkach'' i jest inaczej , to widać , że ''żródełka'' były mirażem i sprowadziły cię na manowce - czyli na bezdroża twojego postrzegania   :D  :D , w czym bardzo ubolewam .Lecz tym razem odwróćmy kota brzuszkiem do góry , to ty kolegovanie zapodaj argumentacyjnego linka pod którym będzie wyrazisty zapis , że Brazel nie był dzierżawcą rancza Fosterów .   </blockquote> i twoja odpowiedź : <blockquote class="ipsBlockquote" data-author="van" data-cid="107356" data-time="1378053280"> Nie wiem jak to było z tą dzierżawą ale nawet jeśli zrezygnował to żaden argument, co najwyżej poszlaka. Poszlaka silniejsza gdyby zrezygnował z dzierżawy w kilka dni później i tylko z tego kawałka gdzie była katastrofa, bo jeśli tak w ogóle kiedyś później zrezygnował... No i jeśli ta rezygnacja to takie ważne, to kto to potem przejął? Władze czy kolejny farmer? Bo jeśli inny farmer, to co to właściwie zmienia, szczególnie jeśli jak sugerujesz Brazel został już i zastraszony i przekupiony? No wiec dlatego chciałem jakieś linki, może coś z tej rezygnacji wynika. </blockquote> Czyli widzimy , że król jest nagi .  :P Ja nic nie sugeruję , że Brazel został zastraszony , nigdzie tego nie napisałem ! Podałem tylko suche fakty z ''sieci'' . Nie staraj się nad interpretować moich wypowiedzi . No właśnie : dlatego chciałem jakieś linki , może coś z tej rezygnacji wynika .  Jakie linki kolego vanie , właściciel portalu wstawił temat zachęcający nas do dyskusji , a ty normalnie w świecie , zaczynasz prowadzić swoje prywatne śledztwo , zadając multum komplikujących temat pytań , na które nikt z nas nie jest ci w stanie odpowiedzieć , a nade wszystko ty sam nie potrafisz na nie udzielić rzetelnej informacji . Cóż może wynikać z tej rezygnacji , ano to , że Brazel dostał propozycję nie do odrzucenia ze strony US-Army , jako jedyny ''nie zrzeszony'' świadek musiał zniknąć z tamtego terenu . Raz , że nachodzili by go różnej maści dziennikarze , dwa , że Barzel w którymś momencie sam by zaczął opowiadać historyjki o zdarzeniu na farmie . Armia mogła wysłać do Brazela comando egzekucyjne , lecz to już afera grubymi nićmi szyta . Nie da się ot tak odstrzelić 5 osobowej rodziny , dopiero by się narobiło .Armia skorzystała ze starego wypróbowanego sposobu . ''Kupka'' celulozy zwanej $ , na zamknięcie kopary Brazela na grubość żyletki ''Polsilver''  + zmiana miejsca zakwaterowania , aby odciąć go od ''pismaków'' . Być może zmieniono mu także tożsamość , co często się zdarza w USA w takich sprawach , lecz to już moja sugestia .   Podobne zakończenie widzimy w temaciku ''Kula Betzów'' . Moja prywatna rada kolego vanie do przyjęcia bądź nie , nie komplikuj sobie życia i nie płyń pod prąd . Pozdrawiam 
Ostatnio zmieniony pn wrz 02, 2013 8:17 am przez Hybrid, łącznie zmieniany 1 raz.
van
Infrańczyk
Posty: 193
Rejestracja: czw sty 03, 2013 3:41 pm
Kontakt:

Re: Dr Jesse Marcel Jr i szczątki z Roswell

Post autor: van »

Podałem swoje argumenty, ty swoje. Każdy kto przeczyta, oceni, które maja w sobie więcej logiki.Czy w najważniejszej bazie wojskowej na świecie, która z racji tego jest na celowniku wszystkich wywiadów świata, mogą pracować "spontaniczni" oficerowie wywiadu, którzy jeśli brak rozkazu z góry o utajnianiu czegokolwiek, rozpowiadają o wszystkim wokoło, są postaciami mieszczącymi się w głowie kogokolwiek, kto choć otarł się o armię? - Zdecydują czytelnicy naszych postów. Czy ktoś, kto na blogu poświęcił ileś miejsca na dowodzenie, że fotki z księżyca są sfałszowane "bo się kolorowych w kosmosie robić nie da", a potem powołuje się na kosmonautę z programu Apollo, myśli logicznie - ocenią czytelnicy.Czy pod linkiem, który wcześniej podałem: http://www.roswellfiles.com wszystkie relacje przedstawia się wrzucone do jednego wora jako równie rzetelne, czy też waży się każdą z nich - ocenią czytelnicy.Który z nas odwołuje się merytorycznie do tematu, a który większość swojej wypowiedzi poświęcił opowieściom o odwracaniu kotka  - ocenią czytelnicy. PSW tym całym "odwracaniu kotka ogonkiem" uciekłeś od zasadniczej kwestii: Marcel senior kłamał bezczelnie w sprawie swojej wojennej przeszłości. Tego jakoś na tych swoich stronach internetowych i w swoich książkach nie znajdujesz. To jest własnie miara ich rzetelności. 
Ostatnio zmieniony pn wrz 02, 2013 7:01 pm przez van, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Hybrid
Infranin
Posty: 201
Rejestracja: pt gru 28, 2012 7:37 pm

Re: Dr Jesse Marcel Jr i szczątki z Roswell

Post autor: Hybrid »

<blockquote class="ipsBlockquote" data-author="van" data-cid="107387" data-time="1378147444"> PSW tym całym "odwracaniu kotka ogonkiem" uciekłeś od zasadniczej kwestii: Marcel senior kłamał bezczelnie w sprawie swojej wojennej przeszłości. Tego jakoś na tych swoich stronach internetowych i w swoich książkach nie znajdujesz. To jest własnie miara ich rzetelności. </blockquote> Kolego vanie , to , że Marcel senior w jakimś swoim CV , nakłamał o swojej przeszłości wojennej , jest to aż tak ważne i ma wpływ na późniejsze wydarzenia :? , chyba nie . Można , można od ''bidnej'' biedy wysnuć poboczną hipotezę , że jeżeli kłamał co do swojej wojennej przeszłości , to i mógł [powtarzam mógł] kłamać co do zdarzenia w Roswell , lecz w konfrontacji z innymi relacjami jak chociażby szeryfa i jego dwóch synów , można raczej tą poboczną hipotezę puścić sobie między uszy . Kolego vanie prowadząc jakieś tam sobie ''prywatne'' śledztwo , trzeba się najpierw skupić nad zasadniczym wydarzeniem , czyli : czy w Roswell doszło do katastrofy :?   Jeżeli tak , to jakiej , rozbicie się ''obcego pojazdu'' czy balonu  :?Jeżeli na to sobie odpowiemy , możemy w śledztwie brnąć nadal i posuwać je do przodu .Lecz nam to już jest niepotrzebne , bo odpowiedzieliśmy sobie wcześniej na dwa kardynalne pytania  :) Więc , niezaprzeczalnym faktem jest , że w Roswell doszło do niekontrolowanego wydarzenia .Jeżeli mamy realne przesłanki o rozbiciu się ''balonu'' , nie ma sprawy , piszemy raport i zamykamy temat .Natomiast , jeżeli mamy realne przesłanki o rozbiciu się ''obcego pojazdu'' , mamy dwa wyjścia : jedno piszemy raport i zamykamy temat , bo cóż z dalszej delibracji - mamy niezbity dowód , że ''obcy'' istnieją i penetrują Planetę[/b] , a po co i dlaczego , to niestety już na to odpowiedzi nikt  nam nie udzieli .Drugie wyjście , to dalej ''niuchać'' , lecz co to da w rzeczywistości , tylko to , że być może , w którymś momencie będzie nam dane ujrzeć ''niezwykłą nieziemską technologię'' , tym samym odpowiemy sobie na nurtujące nas pytania :?   Nie ! I nie ważne dla mnie w tym momencie jest czy Marcel coś pokazał synowi czy nie , czy Marcel senior kłamie solo czy w duecie z juniorem .Dla mnie jest tylko ważne , że ''obcy'' istnieją i penetrują Planetę [/b] , a jak myślę , to resztę mogę sobie dośpiewać . Takie samo mam podejście jeśli chodzi o całe UFO . Jest na naszym niebie i koniec tematu . Nie będę się zastanawiał czy jest w kształcie bumerangu , owalne czy eliptyczne czy świeci czy nie , czy przyleciało z południa czy ze wschodu . Szkoda czasu i zachodu . Natomiast jeżeli kogoś to rajcuje ma ciągotki by to ''katalogować'' jego sprawa . Na razie nie atakują są bierni więc niech sobie latają , a po co i dlaczego , też nam na to nikt nie udzieli wyjaśnienia . Więc cała para idzie w gwizdek . Pozdrawiam
van
Infrańczyk
Posty: 193
Rejestracja: czw sty 03, 2013 3:41 pm
Kontakt:

Re: Dr Jesse Marcel Jr i szczątki z Roswell

Post autor: van »

No to spróbuje trochę wygładzić tłumaczenie googla ze strony: [url="http://www.roswellfiles.com/Witnesses/MarcelMyths.htm"]http://www.roswellfiles.com/Witnesses/MarcelMyths.htm[/url] i wypisać ci co mocniejsze kawałki na których przyłapano Marcela na bajaniu: Od 1979 aż do swojej śmierci, historia Jesse Marcela przeszła wiele ewolucji. W szczególności kariera wojskowa w Siłach Powietrznych z czasem ulegała poprawie. Należy zauważyć, że za czasów kariery wojskowej Jesse Marcel nie kłamał. Mitomanem stał się najwyraźniej po odejściu z wojska. Twierdzenie:

Jesse Marcel twierdzi, że był pilotem od 1928 roku i miał ponad 3000 wylatanych godzin. (Pratt)[indent]Rzeczywistość:

FAA, która gromadzi pełne dane także z okresu na długo przed 1928, nigdy nie słyszała o Jesse Marcel.W dokumencie z dnia 20 listopada 1947, podsumowującym jego karierę oficerską, zapis w pozycji "wylatane godziny" brzmi: "none" (żadne) .Jego wniosek o powołanie na 2nd porucznika (wypełniony i podpisany przez Marcela w styczniu 1942) też nie potwierdza jakoby był pilotem.W Kwestionariusz Klasyfikacji (wypełniony i podpisany przez Marcela w lutym 1942) Marcel wypisał nawet takie talenty jak: fotografia, radioamatorstwo, udział w szkolnym teatrzyku i śpiew w kwartecie, ale nie wymienia żadnego doświadczenia jako pilot! Można by pomyśleć, że umiejętność pilotażu będzie większą wartość dla Sił Powietrznych i działań wojennych, niż śpiew w kwartecie.[/indent]Twierdzenie:Marcel twierdził, że otrzymał pięć Medali Lotnictwa (Air medal).[indent]Rzeczywistość:

Marcel otrzymał dwa medale. W treści postanowienia o przyznaniu odznaczeń nie ma ani słowa by:[/indent]Twierdzenie:

zestrzelił pięć wrogich samolotów.[indent]Rzeczywistość:

Nie ma na to absolutnie żadnych dowodów w jego aktach osobowych (prawie 200 stron), by zestrzelił choćby jeden samolot wroga.[/indent]Twierdzenie:

Marcel stwierdził, że nie wiedział nic o powołaniu go na podpułkownika rezerwy, aż do opuszczenia służby, bo "byłem tak zajęty że nigdy nie spojrzał do moich akt osobowych."[indent]Rzeczywistość:

Marcel aplikował o promocję na ppłk w liście do dowódcy 509 grupy bombowej, napisanym 29 października 1947. Pismem z dnia 20 listopada 1947, Marcel został poinformowany, że jego prośba o powołanie do rezerwy została zatwierdzona, ale że będzie anulowana, chyba że przyjmie ją podpisując przysięgę "w rozsądnym czasie".Marcel podpisali przysięgę 01 grudnia 1947 przyjmując w ten sposób powołanie oficjalnie![/indent]Twierdzenie:

Marcel twierdzi, że miał tytuł licencjata w dziedzinie fizyki z George Washington University i uczęszczał uniwersytety LSU, NYU i OSU.[indent]Rzeczywistość:

Marcel początkowo twierdził, w swoim formularzu akt osobowych, że brał udział w LSU przez okres jednego roku, jako non-credit student. Później urosło to do półtora roku.LSU nie ma zapisów by Marcel tam studiował, choć są informacje o studiach jego syna.GWU nie ma zapisu by kiedykolwiek tam uczęszczał, co dopiero by ukończył ta uczelnie z dyplomem fizyki. Robert Todd prosił nawet by uczelnia ponownie przeszukała swe archiwa, ale wynik był taki sam.[/indent]Twierdzenie:

Marcel twierdził, że został przeniesiony do Waszyngtonu w drugiej połowie 1947 roku. To oświadczenie jest często używany, przez niektórych ludzi jako wsparcie twierdzenia, że jego przełożeni narodzili go w ten sposób po incydencie w Roswell.[indent]Rzeczywistość:

Marcel został przeniesiony do centrali SAC 16 sierpnia 1948.[/indent]Twierdzenie:

Marcel twierdzi, że "osobiście napisał raport odczytany potem na antenie przez prezydent Truman, który to raport potwierdzał że Rosja przetestowała swoja broń jądrową."[indent]Rzeczywistość:

Truman nie czytał w radio sprawozdanie na ten temat.Ponadto, Tajne dokumenty AFOAT-1 nie zawierają nazwiska Marcela nigdzie w dokumentacji mówiącej o eksplozji radzieckiej bomby atomowej. Kopia oświadczenia Białego Domu nie wykazuje, by Marcel miał do czynienia także z tym oświadczeniem.[/indent]Twierdzenie:

Marcel twierdził w filmie " UFO są prawdziwe . ", że reporterzy w biurze generała Rameya chcieli, żeby powiedzieć im o tym, ale "nie mogłem nic powiedzieć, a gdy General przyszedł, zabronił mi cokolwiek mówić - bo sam sobie z tym poradzi".[indent]Rzeczywistość:

J. Bond Johnson, reporter gazety "Fort Worth Morning Star " napisał: "... według majora Jesse A. Marcel, .." i "... Major Jesse Marcel opowiadał ..."Artykuł zawiera informacje, które musiałyby pochodzić od Marcela.[/indent] Marcel był mitomanem. Opowiadając pod koniec lat '70 o rzekomym wypadku z UFO dośpiewał sobie też, że jest lotnikiem, bohaterem wojennym (a nie wojskowym biurokratą), ma licencjat z fizyki, a prezydent w mediach odczytywał jego kluczowe dla bezpieczeństwa kraju raporty. Skoro by poczuć się ważny i podziwiany, nawymyślał aż tyle, to dlaczego akurat przy najmniej prawdopodobnym wydarzeniu (katastrofa UFO) mielibyśmy mu wierzyć? Relacja Marcela jest kluczowa dla sprawy Roswell. Cała reszta świadków przypomniała sobie o rzekomej katastrofie dopiero jak przeczytała opowieści Marcela.
Ostatnio zmieniony wt wrz 03, 2013 6:37 pm przez van, łącznie zmieniany 1 raz.
van
Infrańczyk
Posty: 193
Rejestracja: czw sty 03, 2013 3:41 pm
Kontakt:

Re: Dr Jesse Marcel Jr i szczątki z Roswell

Post autor: van »

<blockquote class="ipsBlockquote" data-author="Dal" data-cid="107419" data-time="1378315581">Skoro oficjalne źródła kłamią, to czy można się na nich opierać? ;)

 </blockquote> Skoro oficjalne źródła kłamią, to skąd wiesz, że istnieje Ameryka? Byłeś tam? Skąd wiesz, że tam, a nie, że wywieźli cie pod Wałbrzych? A skoro już udowodniliśmy w ten sposób, że jest wysoce prawdopodobne, że Ameryka nie istnieje, to oczywiście i strefa 51 jest bujdą. ;) A tak przy okazji, czy książki i filmy o UFO nie staja się oficjalne skoro je wydano? No więc czy można im ufać? Jak odróżnisz wiarygodne źródła od niewiarygodnych? Intuicyjnie? Na bazie czego wyrosła twoja intuicja? Na bazie doświadczeń, przeżyć i badań, czy na bazie seriali, filmów, książek i internetowych objawień?  Żyjemy w świecie zapośredniczonych doświadczeń (świat znamy za pośrednictwem mediów) i nic dziwnego że wiele osób nie ufa tak zdobywanej wiedzy. Problem polega na tym, że nieoficjalna, "spiskowa", "nieortodoksyjna", alternatywna  wiedza jest równie zapośredniczona a więc w żadnym wypadku nie jest bardziej wiarygodna. Czy jest więc równie wiarygodna?Jak mam do wyboru "oficjalne" źródło, w którym swoją reputację kładzie na szali specjalista, od lat zajmujący się jakimś tematem, a po drugiej stronie mam internetowego anonimowego amatora, który stawia na szali swój nick i dobre hejterskie samopoczucie, to zawsze uwierzę oficjalnemu źródłu. I dziwię się, że wiele osób tutaj robi na odwrót.
Ostatnio zmieniony śr wrz 04, 2013 6:02 pm przez van, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
arek
Homo Infranius Alfa
Posty: 2146
Rejestracja: śr mar 08, 2006 9:55 am
Kontakt:

Re: Dr Jesse Marcel Jr i szczątki z Roswell

Post autor: arek »

Gdyby sprawa wyszła na jaw w latach 70 to ok. Brednie Mmitomana Marcella i nie ma sprawy. Problemik w tym ,że sprawa wyszła w 47 i została skutecznie na lata zamieciona, w sposób bardzo naciągany i prostacki ale skuteczny. Nikt się wówczas za to nie zabrał bo szalała wówczas w stanach nagonka na komunistycznych agentów. Wystarczyło by jakiegoś zbyt dociekliwego postraszyć , że zostanie przesłuchany przez komisję McCarty'ego i nie było juz dociekliwych. Co prawda komisja powstała w 50 roku ale to była kulminacja obłędu. Chcę przez to powiedzieć ,że wnikanie w tę sprawę na bieżąco, nie było takie łatwe ,jak się wydaje.
<a href="http://www.wmgu-olsztyn.prv.pl">wmgu-olsztyn.prv.pl</a>
Awatar użytkownika
Arek 1973
Homo Infranius Alfa
Posty: 2940
Rejestracja: śr paź 29, 2008 6:13 am
Kontakt:

Re: Dr Jesse Marcel Jr i szczątki z Roswell

Post autor: Arek 1973 »

Następne ciekawostki do przypadku Roswell wniósł niedawno niejaki badacz Antony Bragalia.

Już w książkach S. Friedmana " Crash at Corona" i Careya i Schmitta "Witnesses to Roswell" pisano że do sfotogfrafowania szczątek  oraz istot wezwano fotografów  z  Waszyngtonu.

Bragalia odnalazł  3 fotografów którzy pracowali w  Air Force Basis Roswell , są nimi James Remiyac, Gene Niederschmidt, Calvin Cox  z "3rd Photo Unit ". Ich zadaniem było  fotografowanie rozbitych eksperymentalnych balonów  ich loty  i tak samo było z  samolotami, nieraz wykonywali  całą dokumentację  od startu , poprzez lot, aż do rozbicia, także  tajemne projekty. Nigdy nie włączono ich fotografowania szczątków że tak nazwę "szczątków Marcela". Tylko szef ich jednostki  Lt. Lewis Cain Bohanon był częścią załogi  która ten przypadek dokumentowała, parę dni póżniej Bohanon został przeniesiony do Kaliforni i otrzymał rangę majora. W książce Careya  i Schmitta  głos zabiera Frederick Benthal który twierdzi że razem z Alem Kirckpatrickiem  zostali  niespodziewanie wezwani do zrobienia dokumentacji w Roswell, w krótkim czasie dotarli na miejsce gdzie dokumentowali resztki pojazdu a w namiocie "ciała nieżywych istot   z  dużymi głowami, ciemną skórą i mizerną posturą", po zakończeniu dokumetacji skonfiskowano im  wszystie materiały oraz  pouczono o zachowaniu  tajemnicy.Gdy wrócili  do Waszyngtonu Benthal został wysłany do  stacji na Antarktydzie.....
"Jestem fanem nauki ale nie jej ślepym wyznawcą"
 
<a href="https://www.facebook.com/arek.czaja">ht ... k.czaja</a>
van
Infrańczyk
Posty: 193
Rejestracja: czw sty 03, 2013 3:41 pm
Kontakt:

Re: Dr Jesse Marcel Jr i szczątki z Roswell

Post autor: van »

<blockquote class="ipsBlockquote" data-author="Czakrawartin" data-cid="107449" data-time="1378475600">(...) Zastanawiam się, jak funkcjonujesz w codziennym życiu, kiedy każda prawda ma dla ciebie drugie, trzecie, czy tam czwarte dno.</blockquote>W postach powyżej nabijałem się z myślenia w którym nie ufa się oficjalnym źródłom i wprost deklarowałem że nie rozumiem ludzi którzy na siłę trzeciego dna szukają. To, że Marcel opowiedział historie nie trzymającą się kupy (pokazywanie tajnych szczątków rodzinie) i sporo nafantazjował o swojej bohaterskiej przeszłości, to nie teoria spiskowa.<blockquote class="ipsBlockquote" data-author="Czakrawartin" data-cid="107449" data-time="1378475600">Tylko jak już chcesz zachować rzetelność, sięgnij do listy świadków Roswell, a nie stron sceptyków, którzy mają bardzo nieobiektywne kryteria oceny. W Roswell na pewno jest dużo szlamu, ale za dużo ludzi brało w tym udział, aby to była bajka. Ponadto Marcell pod koniec życia miał problemy z pamięcią. Jak tym będziesz miał demencję kiedyś to nazywanie cie mitomanem będzie na miejscu??</blockquote>Jeżeli zacznę wtedy opowiadać jak pomogłem schwytać Bin Ladena a przy okazji odkryłem szczątki UFO to tak, można będzie mnie nazwać mitomanem<blockquote class="ipsBlockquote" data-author="Czakrawartin" data-cid="107449" data-time="1378475600">W ogóle luknij na to co piszesz: "Marcel był mitomanem i sprawa z Roswell to jego wymysł". Ale z drugiej strony to on też wymyślił sprawę opublikowaną w Roswell Daily Record?</blockquote>Tłumaczyłem moje poglądy już kilkakrotnie. Moim zdaniem w 1947 roku była to kontrwywiadowcza prowokacja mająca na celu najprawdopodobniej zdemaskowanie ewentualnej agentury wokół lub w bazie w Roswell. Dlatego szef tej bazy wysłał do gazety komunikat o latającym spodku, który zapewne poskutkował zadaniowaniem obcych agentów, przez ich zwierzchników, do szukania na ten temat informacji. A potem dowódca ten doszedł do stanowiska wiceszefa lotnictwa, czyli nikt nie miał go za niegodnego zaufania kolesia, który wszystko wypapla i po którym trzeba coś pod dywan zamiatać. Moim zdaniem wysyłając to do prasy wykonywał plan.Na początku zakładałem, że Marcel opowiadający swoją historię 30 lat później także był częścią jakiejś kontrwywiadowczej manipulacji (był przecież pracownikiem wywiadu a popularyzowali jego historię związany z armią Friedman i wieloletni pracownik wywiady Berlitz), ale im bardziej się w to zagłębiam tym czytelniejsze staje się dla mnie, że po prostu był mitomanem snującym niestworzone opowieści, czyli tylko żerował na tamtej historii. Czy to teoria spiskowa? Moim zdaniem o wiele mniej spiskowa niż wiara, że armia USA w porozumieniu z rządami wszystkich innych państw świata od 70 lat ukrywa prawdę o UFO.
ODPOWIEDZ

Wróć do „HISTORIA SPOTKAŃ Z UFO”